"I pewnie przy dużych zniszczeniach w mieście." – dodał sobie w myślach, do jej odpowiedzi. Przechadzając się ulicami Londynu Mugolskiego, widział wiele budynków pozostałych w gruzach lub spalonych. Nie wszystko tam zostało odbudowane. Podobny krajobraz widywał tutaj, w magicznej części miasta. Lecz o niego lepiej wyglądało pod względem zniszczeń, gdyż z pomocą magii, niektóre miejsca dało się odbudować. Część biznesów na nowo zaczęła funkcjonować, licząc straty. Pieniądz tutaj był teraz na wagę złota. Bez niego, nie dostaniesz nic. Nie załatwisz, nic.
Pracownicy sklepu, Richard skinął głową na powitanie, nie odzywając się na razie. Pozostawiając kwestię rozmowy kuzynce. W końcu to ona robiła tutaj zakupy. Pobieżnie rzucił okiem na te wszystkie kreacje damskie. Nie zatrzymując się na żadnej zbyt długo. Charlotte szybko umiała coś wyciągnąć i zadać pytanie. Czarna suknia. Klasyczna. Wręcz według niego idealna na taki Mabon. Czy była smutna? W tym miesiącu, wielu czarodziei i mugoli nosiło smutek. Wielu z nich straciło krewnych, bliskich, dzieci. Gdy zaś młoda Mulciber wspomniała o symbolu żałoby, po prostu w milczeniu przeniósł wzrok w stronę innych sukien. Ręce schował do kieszeni płaszcza. Nie odpowiedziałby, gdyby nawet czekała na jego słowa. Możliwe, że nawet pracownica tego sklepu, słuchając przypadkiem ich rozmowy, w oczekiwaniu na możliwość udzielenia pomocy przy wyborze sukni, zwróciła uwagę na kolorystykę ubioru mężczyzny.
Zwrócił ponownie swoją uwagę na Charlotte, kiedy zmieniła suknię, wyjmując kolejną w granatowym kolorze. Jemu co prawda było wszystko jedno, czy weźmie tę czarną, czy tę granatową. A nawet obie.
- Jest ładna.Potwierdził jej słowa.
- Przymierz.
Zachęcił. Pozostając neutralnie do tego nastawionym, nie odwzajemniając żadnego uśmiechu. I miał nadzieję, że ten wybór sukni będzie dobry i dopasowany do jej sylwetki. Może nie spędzą tutaj wieczności i będą mogli za jakąś chwilę wyjść z jej zakupem.