21.02.2023, 21:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2023, 21:08 przez Wilhelm Avery.)
Tak zabawny fakt, jak brak predyspozycji w zapuszczeniu brody w istocie nie był problemem. Czary i eliksiry mogły stworzyć cuda, choć nie powiedział tego na głos. Było to zbyt dziecinne, nawet ja na jego standardy. Poruszyli przy okazji kwestia, która na swój sposób była problematyczna. To były już dywagacje z natury, które pokazywały światopogląd wielu osób.
- Myślę, że z tą akceptacją może być rożnie. Czy można tak zrobić, kiedy druga strona nie jest chętna zrobić tego samego dla nas? Według mnie to powinno być obustronne z tym, by nie narzucać własnych zasad komuś innemu. Wszak, czy wolność nie powinna dawać wyboru do tego, kim chcemy być? - Zastanawiał się na głos, dając bardziej powód do polemiki z jego wątpliwościami. Mówił, mając doświadczenia z własnej przeszłości, kiedy to oczywiście narzucano mu zbyt wielu rzeczy.
- Choć, czy istnieje rozwiązanie idealne? Nawet wzajemna akceptacja nie musi oznaczać niczego dobrego, bo jedna strona może dążyć do zwalczenia drugiej przez asymilacje jej. - Zauważył po pewnym czasie, zastanawiając się nad tym, a ona zaskoczyła go tym, że zapytała go o tak banalną sprawę. Co prawda, może niekoniecznie zrozumiał ukryte znaczenia, jakie chciała mu przekazać, ale z uśmiechem na twarzy zaczął mówić.
- Oczywiście, że tak! - Powiedział pewne. - Zakładamy, że te dobre słowo dotyczy osoby. Wtedy też można podzielić na kilka podkategorii, których po prostu w ten, czy inny sposób, w istocie są komplementami. - Rozejrzał się po pomieszczeniu, by przypadkiem Mulciber ich nie widział. Co prawda wątpił w to, by zareagował na takowe słowa, jednak lepiej chuchać na zimne.
- Wujcia Roberta tutaj nie zna z nami, to mogę mówić bez większych obaw. - Specjalnie użył zdziecinniałej odmiany tego słowa, by pokazać, jak podchodzi do tej sprawy. Niekoniecznie poważnie, aczkolwiek miało być to przesłanie, że nawet gdyby był i tak, by powiedział swoje.
- Jakie ja mógłbym teraz powiedzieć dobre słowo o tobie ciociu? Znajdzie się kilka takich. Na początek to, że absolutnie jesteś ładna, twoje oczy są śliczne i masz taki niecodzienny, tajemniczy urok. To oczywiście dobre słowo dotyczące tego, co widać. Jeśli miałby powiedzieć coś takiego, co dotyczy charakteru, to na pewno mogę powiedzieć, że jesteś pracowita. Tyle mogę powiedzieć z pewnością na ten moment. Myślę, że znalazłbym jeszcze więcej dobrych słów, gdybym znał cię lepiej. - Mrugnął do niej wesoło i uśmiechnął się do niej. Doskonale wiedział, jak brzmi, ale dla niego tym właśnie była omawiania przez nich kwestia. To po prostu inna nazwa na komplementy, których nie boi się wymówić, nawet przy innych. Pochwała w dowolny sposób pracy, wyglądy, charakteru, czy osiągnąć.
- Zapewne. - Parsknął przy tym śmiechem. - Obyśmy przy okazji tej upartości znali umiar, bo inaczej nawet zwykłe podanie ręcznika może skończyć się wielogodzinną swarą o to, kto komu pomaga faktycznie. - Zauważył, że śmiechem, bo patrząc na to, jak wyglądała ich wymiana poglądów, to zabawne porównanie faktycznie mogłoby się tak skończyć. Doprowadzenie się do takiego stanu było, co prawda, mało możliwe, ale jednak. Lepiej nie ryzykować.
Obserwował jej poczynania i nie dawał żadnych uwag, które mogłyby ją rozproszyć. Wykazywał przy tym sporo cierpliwości, bo każdy musiał nauczyć się na swoich błędach. Pytania zawsze się pojawią, a pierwsze kroki zawsze są najgorsze. Nikt nie nauczył się pisać od razu. To poniekąd nauka pisania, ale przy pomocy różdżki. Wymaga oczywiście wprawy. Tu oczywiście mogą się pojawić pierwsze pytania, które mogą interesować osobę. Był pod lekkim wrażeniem, że zamiast zniszczyć kartkę, przelewając zbyt dużo magii, praktycznie jej nie wyszło. To było dość niespotykane. Po drugiej próbie, kiedy pojawił się słabo widoczny napis i nie nastąpiła żadna degradacja papieru, faktycznie szło jej dobrze.
- Nieźle. Oby tak dalej. - Powiedział do niej, chwaląc ją oczywiście, bo zasługiwała. On sam zniszczył wiele stron, nim opanował kontrolę. Dlatego właśnie przygotował więcej papieru, a tu się okazuje, że niepotrzebnie.
- Myślę, że z tą akceptacją może być rożnie. Czy można tak zrobić, kiedy druga strona nie jest chętna zrobić tego samego dla nas? Według mnie to powinno być obustronne z tym, by nie narzucać własnych zasad komuś innemu. Wszak, czy wolność nie powinna dawać wyboru do tego, kim chcemy być? - Zastanawiał się na głos, dając bardziej powód do polemiki z jego wątpliwościami. Mówił, mając doświadczenia z własnej przeszłości, kiedy to oczywiście narzucano mu zbyt wielu rzeczy.
- Choć, czy istnieje rozwiązanie idealne? Nawet wzajemna akceptacja nie musi oznaczać niczego dobrego, bo jedna strona może dążyć do zwalczenia drugiej przez asymilacje jej. - Zauważył po pewnym czasie, zastanawiając się nad tym, a ona zaskoczyła go tym, że zapytała go o tak banalną sprawę. Co prawda, może niekoniecznie zrozumiał ukryte znaczenia, jakie chciała mu przekazać, ale z uśmiechem na twarzy zaczął mówić.
- Oczywiście, że tak! - Powiedział pewne. - Zakładamy, że te dobre słowo dotyczy osoby. Wtedy też można podzielić na kilka podkategorii, których po prostu w ten, czy inny sposób, w istocie są komplementami. - Rozejrzał się po pomieszczeniu, by przypadkiem Mulciber ich nie widział. Co prawda wątpił w to, by zareagował na takowe słowa, jednak lepiej chuchać na zimne.
- Wujcia Roberta tutaj nie zna z nami, to mogę mówić bez większych obaw. - Specjalnie użył zdziecinniałej odmiany tego słowa, by pokazać, jak podchodzi do tej sprawy. Niekoniecznie poważnie, aczkolwiek miało być to przesłanie, że nawet gdyby był i tak, by powiedział swoje.
- Jakie ja mógłbym teraz powiedzieć dobre słowo o tobie ciociu? Znajdzie się kilka takich. Na początek to, że absolutnie jesteś ładna, twoje oczy są śliczne i masz taki niecodzienny, tajemniczy urok. To oczywiście dobre słowo dotyczące tego, co widać. Jeśli miałby powiedzieć coś takiego, co dotyczy charakteru, to na pewno mogę powiedzieć, że jesteś pracowita. Tyle mogę powiedzieć z pewnością na ten moment. Myślę, że znalazłbym jeszcze więcej dobrych słów, gdybym znał cię lepiej. - Mrugnął do niej wesoło i uśmiechnął się do niej. Doskonale wiedział, jak brzmi, ale dla niego tym właśnie była omawiania przez nich kwestia. To po prostu inna nazwa na komplementy, których nie boi się wymówić, nawet przy innych. Pochwała w dowolny sposób pracy, wyglądy, charakteru, czy osiągnąć.
- Zapewne. - Parsknął przy tym śmiechem. - Obyśmy przy okazji tej upartości znali umiar, bo inaczej nawet zwykłe podanie ręcznika może skończyć się wielogodzinną swarą o to, kto komu pomaga faktycznie. - Zauważył, że śmiechem, bo patrząc na to, jak wyglądała ich wymiana poglądów, to zabawne porównanie faktycznie mogłoby się tak skończyć. Doprowadzenie się do takiego stanu było, co prawda, mało możliwe, ale jednak. Lepiej nie ryzykować.
Obserwował jej poczynania i nie dawał żadnych uwag, które mogłyby ją rozproszyć. Wykazywał przy tym sporo cierpliwości, bo każdy musiał nauczyć się na swoich błędach. Pytania zawsze się pojawią, a pierwsze kroki zawsze są najgorsze. Nikt nie nauczył się pisać od razu. To poniekąd nauka pisania, ale przy pomocy różdżki. Wymaga oczywiście wprawy. Tu oczywiście mogą się pojawić pierwsze pytania, które mogą interesować osobę. Był pod lekkim wrażeniem, że zamiast zniszczyć kartkę, przelewając zbyt dużo magii, praktycznie jej nie wyszło. To było dość niespotykane. Po drugiej próbie, kiedy pojawił się słabo widoczny napis i nie nastąpiła żadna degradacja papieru, faktycznie szło jej dobrze.
- Nieźle. Oby tak dalej. - Powiedział do niej, chwaląc ją oczywiście, bo zasługiwała. On sam zniszczył wiele stron, nim opanował kontrolę. Dlatego właśnie przygotował więcej papieru, a tu się okazuje, że niepotrzebnie.