15.10.2025, 19:51 ✶
– Mogę mogę... – rzuciła, nawet jeśli nie wyglądała na taką. Ale uśmiechała się do Dorci z tej podłogi, bo wrażenie równie nagle co się pojawiło to minęło i tylko przylepione do czoła włosy pokazywały, że cokolwiek przed momentem było nie tak. – Nie no nie musisz Liszka wołać i oh chyba Cię jeszcze nie przeprosiłam, że ściągnęłam przyjaciela zakonu do naszej turbo wykurwistej kryjówki, ale wiesz oświadczył mi się tydzień temu, niezłe story co nie? Nie ruchaliśmy się jak coś, nie planuje w sumie tego robić, nie wiem co mam robić. Chciałabym mieć te pierdolone świeczki, można byłoby się skupić na pracy. – Westchnęła ciężko. – Powiedz Dora co Ty byś zrobiła na moim miejscu bo ja kurwa nie wiem. Aaa i musisz sobie wybrać konstelacje. Cho się połóż obok i popatrz w niebo i powiedz która Ci się podoba, ale baran, ryby i pegaz są już zajęte. – Przymknęła na moment powieki. Na krótki, króciutki momencik. Kręciło jej się w głowie od tego... od tego wszystkiego.
– Tak pomyślałam... bo Prewett jest lekarzem wiesz? Robi w Mungu. Ty też kiedyś robiłaś w Mungu prawda? W ogóle wy się znacie? Ja mogę o tym mówić, może lepiej przedstawię Cię wiesz w tej nowej personie. Anyway... myślałam, może pokażesz mu swoje zielska tutaj i pracownie? W jakim stanie jest pracownia w ogóle? Ja tak się skupiłam na tym durnym suficie, a nie wiem czy Ty masz na czym robić. Ale pomyślałam, że wiesz. Moglibyśmy się umówić na jakieś robienie razem. Ja wam mogę potepać się po brakujące składniki czy coś. A Nora to nie wiem czy ma coś teraz do roboty, boje się, że przez ten jeden dzień nie zdążyła nic nazbierać wosku, i narobić od zera, chociaż akurat świece powinna mieć. Kadzidła pewnie jej zeszły na maskowanie smrodu. Z resztą u niej kurwa wszystko syfiło tą sadzą, pewnie biedaczka próbuje to doczyścić od wczoraj... – spróbowała się podnieść. To jednak nie był dobry pomysł.
Pierdolone ciało. Nie chciała jednak straszyć młodej.
– Jakiego masz dostawce? Znam? – zapytała zamiast tego.
– Tak pomyślałam... bo Prewett jest lekarzem wiesz? Robi w Mungu. Ty też kiedyś robiłaś w Mungu prawda? W ogóle wy się znacie? Ja mogę o tym mówić, może lepiej przedstawię Cię wiesz w tej nowej personie. Anyway... myślałam, może pokażesz mu swoje zielska tutaj i pracownie? W jakim stanie jest pracownia w ogóle? Ja tak się skupiłam na tym durnym suficie, a nie wiem czy Ty masz na czym robić. Ale pomyślałam, że wiesz. Moglibyśmy się umówić na jakieś robienie razem. Ja wam mogę potepać się po brakujące składniki czy coś. A Nora to nie wiem czy ma coś teraz do roboty, boje się, że przez ten jeden dzień nie zdążyła nic nazbierać wosku, i narobić od zera, chociaż akurat świece powinna mieć. Kadzidła pewnie jej zeszły na maskowanie smrodu. Z resztą u niej kurwa wszystko syfiło tą sadzą, pewnie biedaczka próbuje to doczyścić od wczoraj... – spróbowała się podnieść. To jednak nie był dobry pomysł.
Pierdolone ciało. Nie chciała jednak straszyć młodej.
– Jakiego masz dostawce? Znam? – zapytała zamiast tego.