Każdy nosił swoje piętno, którego nie było widać na pierwszy rzut oka, bo było wypalone znacznie głębiej niż na skórze. Doświadczenia z przeszłości, szczególnie te najbardziej tragiczne pozostawiały trwały ślad. Nie była jedyną kobietą, która przeżyła coś, czego nie powinna. Miała świadomość, że Ursula była w stanie zrozumieć jej ból, jak nikt inny. Zresztą nie bez powodu dopuściła ją bardzo blisko siebie w najtrudniejszym dla siebie czasie, kiedy mało kto był w stanie zrozumieć jej ból. Przeżyte dramaty potrafiły łączyć, być podstawą do bardzo silnych i długotrwałych relacji. Każdy bowiem potrzebował przyjaciela.
Nie zamierzała zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi, uważała, że to nie na miejscu, nie w przypadku tego, jak wyglądała jej relacja z synem, czy resztą jego rodziny. Samo to, że się tutaj pojawiła było dla niej wystarczająco stresujące, chociaż nie zamierzała dawać po sobie tego poznać. Czuła jednak, że Ursula się tego domyśli, znała ją przecież, jak nikt inny.
Nie bez powodu to właśnie jej szukała, kiedy się tutaj znalazła. Przy Lestrange odzyskiwała pewność siebie, miała wsparcie, osobę, która wiedziała, jak faktycznie wyglądała sytuacja, która jej nie oceniała, a to sporej ilości osób w ich świecie przychodziło bardzo łatwo. Nawet jeśli nie znali obu wersji historii, niby tej samej, ale różniącej się jednak diametralnie zważając na to przez czyj punkt widzenia się patrzyło.
Dostrzegła ten delikatny uśmiech na twarzy Ursuli. Nie wiedziała, jak zareaguje na jej obecność, chociaż z drugiej strony pewnie wiedziała, że ona została zaproszona. Spodziewała się, że miała większy wpływ na listę gości, niż mogło się komukolwiek wydawać. Była blisko z jej synem, przejęła poniekąd rolę, którą ona powinna sprawować, za co była jej wdzięczna, chociaż czasem odrobinę ją to kłuło. Mimo wszystko dobrze było mieć świadomość, że to właśnie ona przejęła te obowiązki, bo przecież była jej przyjaciółką, wiedziała, jak wygląda sytuacja, nie przechodziła wobec niej, tylko od samego początku się interesowała i dbała o to, by jej syn miał odpowiednią opiekę. Była jej za to wdzięczna, ogromnie.
Skłoniła głowę, odwzajemniając gest. Była tak przejęta swoją wizytą w tym miejscu, że zapomniała o podstawowych zasadach etykiety. - Ursulo. - Wypadało to nadrobić, może nieco pokracznie, ale jednak. Wiedziała, że Lestrange ją zrozumie. - Nie mogło być inaczej, skoro Ty tutaj jesteś. - Skomentowała jeszcze, bo przecież to było oczywiste. Kiedy Lestrange się w coś angażowała, to zawsze wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik.
Uniosła pytająco brew, jakby potrzebowała więcej wyjaśnień, dlaczego musiały skontrolować alkohole. Skoro jednak Ursula o tym wspomniała, to na pewno miała ku temu jakiś dobry powód. - Oczywiście, pomogę Ci, dlaczego trzeba je kontrolować? - Dopytała jeszcze.