• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus)

[09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
16.10.2025, 22:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2025, 23:51 przez Astoria Avery.)  
Nagle poczuła potężny podmuch wiatru. Wszystko zawirowało aż na moment świat skurczył się do jednego, przerażającego szumu w uszach. Zamknęła oczy, by dodatkowy pył i piach nie dostał jej się do oczu. Zanim zdążyła cokolwiek skojarzyć, klękła na kolano, instynktownie odrywając się od bezpośredniego kontaktu z napastnikiem i odsuwając się o kilka niepewnych kroków, tak bardzo, że bruk trzasnął jej pod kolanem.
Była oszołomiona, oczy łzawiły, a w głowie pulsował dym; mimo to nagle poczuła, jak napina się w niej determinacja - chciała zranić na tyle, by przestali jej zagrażać. Ręka wciąż ściskała różdżkę. Skupiła myśl, wymusiła inkantację i wypowiedziała słowo zaklęcia, mając nadzieję, że ogień uderzy w dwójkę napastników i rozdzieli ich.
Nic się jednak nie stało. Powietrze wokół różdżki zdawało się napięte, drżące od energii, ale nie wyrósł ani jeden jęzor płomienia. Jej ręka zadrżała, a serce zamarło na ułamek sekundy. Adrenalina uderzyła gwałtowniej, a oszołomienie, zmęczenie i ból w płucach uświadomiły jej, jak bardzo była bezsilna w tym momencie.
Chwilę później zauważyła, że uwaga napastników skupiła się gdzie indziej - na sylwetce kogoś innego w chaosie ulicy. Wykorzystała tę krótką nieuwagę. Mięśnie drżały od zmęczenia, ale z trudem, opierając się o bruk, podniosła się na kolana.
Vulcor skutecznie podrapał twarz jednego z napastników, zostawiając czerwone, palące linie na skórze. Natychmiast cofnął się i wtulił ponownie w jej ramię, sycząc nisko, gotów do dalszej obrony.
Astoria ostrożnie przesunęła się w tył, powiększając dystans między sobą a dwójką agresorów. Z tyłu wciąż majaczyły postacie - zmrużyła oczy i dostrzegła Penelope wciąż na bruku oraz górującego nad nią mężczyznę. Ale nikogo więcej. Na ulicy zostało już tylko trzech przeciwników. Jeden z nich, najwyraźniej przestraszony zaognioną sytuacją, rzucił się w stronę bocznej bramy i zniknął w ciemnościach. To dobra wiadomość, natomiast obawiała się, że pozostali są bardziej zdeterminowani, by przelać czystą krew. A jak się okazało, mieli jej pod dostatkiem.
Chciała ratować Penelope, ale rozsądek podpowiadał jej, żeby uciekać jak najdalej. A przecież i tak daleko nie pobiegnie. Prędzej padnie z niedotlenienia. Już z trudem unosiła powieki, puls w skroniach dudnił jej jak bęben, a dym wdzierał się do płuc i gardła, paląc przy każdym oddechu. Przesunęła wzrok w bok i dostrzegła znajomą, wyprostowaną sylwetkę.
Rodolphus? Nie, to chyba omamy, jej mózg próbował odwrócić jej uwagę od beznadziejnej sytuacji, w której się znalazła. W oszołomieniu potrzebowała kilku ułamków sekundy, by skojarzyć, co się wydarzyło: to musiał być on, to jego moc wyrzuciła podmuch wiatru, który uderzył w ulicę i na moment odciągnął uwagę napastników. Dlaczego miałby jej pomagać?
Jej oczy przesuwały się po każdej sylwetce, analizując odległość i pozycje przeciwników. Napastnicy wahali się, niepewni, czy za plecami Lestrange'a nie pojawią się kolejni do walki. Jednak ten, znajdujący się najbliżej niej, nagle wyrzucił różdżkę przed siebie, a z niej wystrzelił promień - zaklęcie tnące, które rozcięło powietrze z sykiem i przebiło się przez chaos ulicy. Kobieta, choć zmęczona i oszołomiona, instynktownie odskoczyła w bok, przewracając się częściowo na bruk, próbując uniknąć bezpośredniego trafienia. Promień trafił w jej przedramię, rozcinając skórę. Krzyknęła z bólu i zaskoczenia, tamując ranę dłonią. Schowała się za skrzynią, próbując obmyślić plan działania.

kształtowanie - słup ognia skierowany na dwóch najbliższych mugolaków
Rzut N 1d100 - 32
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2816), Rodolphus Lestrange (2276)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Astoria Avery - 16.10.2025, 00:33
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Rodolphus Lestrange - 16.10.2025, 08:19
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Astoria Avery - 16.10.2025, 22:58
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Rodolphus Lestrange - 17.10.2025, 08:24
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Astoria Avery - 20.10.2025, 22:17
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Rodolphus Lestrange - 21.10.2025, 08:44
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Astoria Avery - 22.10.2025, 17:04
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Rodolphus Lestrange - 23.10.2025, 07:59
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Astoria Avery - 28.10.2025, 02:32
RE: [09.09.1972] Damsel in distress (Astoria, Rodolphus) - przez Rodolphus Lestrange - 28.10.2025, 15:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa