17.10.2025, 01:23 ✶
Spojrzała na ojca głupio, kiedy ten klepnął ja w ramię, przyłapując na skarmianiu zwierzaków. Na wszelkie wycofywanie się nie było jednak miejsca, bo ziemniak zniknął w bezdennej paszczy czteronogiego odkurzacza, przepadając na zawsze. Jedyne co mogła zrobić to wyprostować się na swoim miejscu i położyć grzecznie obie ręce na stole, zanim jak gdyby nigdy nic zabrała się za dalsze zjadanie tego, co zostało jej nałożone na talerz.
Była ogromnie ciekawa, do jakiego koloru przypisałby ją Erik, bo ona sama miała parę typów - w sumie to wszystkie kolory tęczy dałaby radę wskazać i powiedzieć że pasuje bo [wstaw kolor kwiatka, ziemi, drzew lub nieba]. Podejrzewała jednak, że Longbottom mógł być w tym momencie trochę stronniczy, bo przez zieloną zarazę jej skóra zieleniała, jeśli nie posiadając miejscami wyraźnych plam, to przynajmniej już sam odcień, a we włosach błękitniły się drobne kwiatuszki. Czasami bolały, ale Crawleyówna wydawała się traktować to jako najmniejszy ze wszystkich problemów, jakie je teraz dotykały, stosując tylko doraźne środki które tymczasowo przywracały normalny odcień skóry, ale nawet nie w całości.
- Oh tak! Rozmawiałam o tym nawet trochę z Millie, znaczy nie konkretnie o tym, ale rozmowa z nią mnie tknęła, że może warto by nieco podreperować zapasy w tym względzie. Na pewno nie zaszkodzi, bo po... Spalonej Nocy, wyraźnie niektórych rzeczy brakuje... - przeturlała jakiegoś ziemniaka po talerzu. - Wiedzieliście w ogóle, że ktoś jej się oświadczył? - palnęła dla wyrwania się ze wspomnienia płonącego Londynu, nie do końca pewna czy mogła i powinna o tym mówić.
Słońce zdążyło zbliżyć się niebezpiecznie do horyzontu, ciemniejąc niebo i zarysowując kontrasty, ale na szczęście ustawione przy namiocie lampy, oświetliły im otoczenie. Dziewczyna przyjęła chętnie podany koc, nakrywając nim kolana, ale też dzieląc go z siedzącym obok ojcem.
- Zastanawiałam się nad tym jak wracałyśmy i przygotowywałyśmy rzeczy. Samo jedzenie może mieć magiczne właściwości, owszem, ale zastanawiałam się czy to chodzi o sam popiół czy może o to, co powodowało rośliny do tak szybkiego rozrostu i nabywania nowych właściwości. Przecież jeszcze miesiąc temu to była walka. Teraz wszystko idzie spać na zimę, ale może zamiast tego magia utkwiła w samych plonach.
Była ogromnie ciekawa, do jakiego koloru przypisałby ją Erik, bo ona sama miała parę typów - w sumie to wszystkie kolory tęczy dałaby radę wskazać i powiedzieć że pasuje bo [wstaw kolor kwiatka, ziemi, drzew lub nieba]. Podejrzewała jednak, że Longbottom mógł być w tym momencie trochę stronniczy, bo przez zieloną zarazę jej skóra zieleniała, jeśli nie posiadając miejscami wyraźnych plam, to przynajmniej już sam odcień, a we włosach błękitniły się drobne kwiatuszki. Czasami bolały, ale Crawleyówna wydawała się traktować to jako najmniejszy ze wszystkich problemów, jakie je teraz dotykały, stosując tylko doraźne środki które tymczasowo przywracały normalny odcień skóry, ale nawet nie w całości.
- Oh tak! Rozmawiałam o tym nawet trochę z Millie, znaczy nie konkretnie o tym, ale rozmowa z nią mnie tknęła, że może warto by nieco podreperować zapasy w tym względzie. Na pewno nie zaszkodzi, bo po... Spalonej Nocy, wyraźnie niektórych rzeczy brakuje... - przeturlała jakiegoś ziemniaka po talerzu. - Wiedzieliście w ogóle, że ktoś jej się oświadczył? - palnęła dla wyrwania się ze wspomnienia płonącego Londynu, nie do końca pewna czy mogła i powinna o tym mówić.
Słońce zdążyło zbliżyć się niebezpiecznie do horyzontu, ciemniejąc niebo i zarysowując kontrasty, ale na szczęście ustawione przy namiocie lampy, oświetliły im otoczenie. Dziewczyna przyjęła chętnie podany koc, nakrywając nim kolana, ale też dzieląc go z siedzącym obok ojcem.
- Zastanawiałam się nad tym jak wracałyśmy i przygotowywałyśmy rzeczy. Samo jedzenie może mieć magiczne właściwości, owszem, ale zastanawiałam się czy to chodzi o sam popiół czy może o to, co powodowało rośliny do tak szybkiego rozrostu i nabywania nowych właściwości. Przecież jeszcze miesiąc temu to była walka. Teraz wszystko idzie spać na zimę, ale może zamiast tego magia utkwiła w samych plonach.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.