Malfoy zabrał rękę, kiedy dziewczyna odskoczyła o krok przy jego dotyku. Może nie powinien tego robić, ale upewniał się, czy jest wszystko okej, nawet jak nie było. Musiał dać jej chwilę na przetrawienie jego obecności, czy go rozpoznaje. Różne sytuacje mogły mieć miejsce przy takich chaosie w mieście, jak oberwanie nawet zaklęciem wpływającym na umysł ludzki. Astoria jednak pod względem pamięci, miała się dobrze, gdyż widząc go, czuła dziwną ulgę i sama go chwyciła za przed ramię, na co przeniósł wzrok, jakby chciał się upewnić, czy tylko trzyma, czy chce coś więcej zrobić.
Gdy wspomniała o ogniu, dymie i wskazała mieszkanie, Renigald powiódł wzrokiem w tamtejszym kierunku. Na krótko, by znów spojrzeć na dziewczynę, którą dopadł silny kaszel. Zmarszczył brwi i podszedł bliżej, aby ją ramieniem objąć, dając swoje wsparcie, możliwe że beznadziejne, bo przecież uzdrowicielem nie był. Dostrzegł jej małego przyjaciela, widząc że pewnie ma się dobrze, ale nie ona. Tłumaczyć niczego nie musiała. Rozumiał. Sam chwilę temu zmagał się z ogniem i siebie w mieszkaniu, że nawet jeżeli zmył z siebie brud dymu, wychodząc na zewnątrz, mógł znów zebrać na siebie popiół. A ten na pewno znajdzie sobie dobre miejsce na jego szlachetnych blond włosach.
- Mnie nie, ale z Tobą widzę jest tragicznie.Przyznał, zapewniając ją iż obrażeń nie doznał i być może jakoś lepiej znosi tę całą sytuację z dymem. Przynajmniej, na razie. Wciąż stał przy niej, czekając aż dojdzie do siebie, aby mógł zaproponować jej udanie się do Munga. Bądź nawet ją tam zaprowadzić.
Pociągnięty nagle za rękaw, w pierwszej chwili nie bardzo wiedział co ona kombinuje. Zrozumiał później, kiedy się schowali w zaułku między budynkami kamienic. Obejrzawszy się, dostrzegł mijającą w oddali grupę osób z pochodniami. Co znaczyło, że ich dostrzegła i uchroniła od interwencji. Chwycony znów za przedramię, a raczej wciąż trzymany, spojrzał na rękaw, mając nadzieję, że mu nie pogniecie bardziej już jest. Westchnął, uspokajając siebie wewnętrznie, aby nie zwariować za naruszenie jego jedynego odzienia na sobie.
- Częściowo spłonęło i nawiedziło je krzesło.Odpowiedział pierw na temat swojego mieszkania, aby następnie zwrócić jej uwagę na stan zdrowia w jakim się znalazła.
- W takim stanie to powinnaś iść do szpitala, aby uzdrowiciel Cię przebadał. W Galerii raczej go nie znajdziesz.
Nie miał pojęcia po co chce tam wracać. Z tego miejsca mogli się spokojnie teleportować na teren w pobliżu szpitala. Do galerii także, ale po co?