19.10.2025, 00:17 ✶
Czuł się trochę, jakby trafił na dywanik do dyrektora i sam nie wiedział dlaczego. Może przez to, że była taką ułożoną panią aurorką, która pracowała do ostatniej minuty i ani chwili dłużej. A może dlatego że lubiła tak swoje raporty (dobrze ją nauczył). A może zwyczajnie nie lubił tych pomieszczeń treningowych. Niestety jednak miała rację i nikt im nie mógł tutaj tak po prostu przeszkadzać, bo od tego były żeby sobie w nich trenować na spokojnie.
Oczywiście, miała tez rację w jeszcze innej kwestii - te obietnice złożone jeszcze przed tragedią, były bardzo dobrym powodem do oderwania się od poczucia straty i przygnębiania, a także niezłą próbą osiągnięcia jakiejś normalności. Żałoba wciąż trawiła Atreusa, ale bardzo starał się nie dać tego po sobie poznać, z zapałem (ale takim w jego wykonaniu, czyli niezwykle nonszalanckim) łapał się więc za wszystko, co mogło mu wpaść w ręce.
Uniósł lekko brew, przyglądając się jej przez moment, bo już nie czuł się jak na dywaniku u dyrektora, a jak z mamą przy stole.
- Kawę. Jadłem kawę. W sumie można jeść kawę? Dla spokoju ducha, uznajmy że tak, kiedy nie miało się innej alternatywy. Nie lubię ogólnie zanadto śniadań i pierwsze co zwykle jem, to lunch o gdzieś tutaj w okolicy, albo drugą kawę - odpowiedział, wpatrując się w nią intensywnie i próbując przebić się przez misternie skonstruowane mury, które budowała dookoła siebie. - Ale to chcesz mi powiedzieć, że nie miałaś wcześniej u siebie w mieszkaniu skrzata domowego? Jak ty w ogóle żyłaś?
// ◉◉◉◉○ na aurowidzenie viczki
Oczywiście, miała tez rację w jeszcze innej kwestii - te obietnice złożone jeszcze przed tragedią, były bardzo dobrym powodem do oderwania się od poczucia straty i przygnębiania, a także niezłą próbą osiągnięcia jakiejś normalności. Żałoba wciąż trawiła Atreusa, ale bardzo starał się nie dać tego po sobie poznać, z zapałem (ale takim w jego wykonaniu, czyli niezwykle nonszalanckim) łapał się więc za wszystko, co mogło mu wpaść w ręce.
Uniósł lekko brew, przyglądając się jej przez moment, bo już nie czuł się jak na dywaniku u dyrektora, a jak z mamą przy stole.
- Kawę. Jadłem kawę. W sumie można jeść kawę? Dla spokoju ducha, uznajmy że tak, kiedy nie miało się innej alternatywy. Nie lubię ogólnie zanadto śniadań i pierwsze co zwykle jem, to lunch o gdzieś tutaj w okolicy, albo drugą kawę - odpowiedział, wpatrując się w nią intensywnie i próbując przebić się przez misternie skonstruowane mury, które budowała dookoła siebie. - Ale to chcesz mi powiedzieć, że nie miałaś wcześniej u siebie w mieszkaniu skrzata domowego? Jak ty w ogóle żyłaś?
// ◉◉◉◉○ na aurowidzenie viczki
Rzut PO 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!