19.10.2025, 20:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2025, 20:18 przez Helloise Rowle.)
12 września
Świece Doli
Dora pozostawiła pod progiem chatki koszyczek z prośbą, lecz nie od razu otrzymała odpowiedź i zamówione świece. Dopóki Helloise nie wstawiła okien, nie pracowała, nie wychodziła z domu, siedziała przyczajona w chacie zajęta swoimi myślami. Koszyczek stał przez ten czas gdzieś w głębi chaty i czekał na swój moment. Ów nastał tego samego dnia, w którym czarownica wstawiła okna.
Po godzinach ciężkiej pracy wpadły jej w ręce rzeczy zostawione przez Dolę i wtedy dopiero odczytała jej wiadomość. Było późno — ale czyż ciemności nie kreowały najprzedniejszego klimatu do tworzenia świec?
Ogień trzaskał na palenisku — pierwszy raz od kilku dni nie szarpał go wrześniowy wiatr. Cóż szkodziło ustawić na nim malutki kociołek i stopić wosku. Po chwili po kuchni poniósł się więc zapach złocącego się w garnuszku wosku pszczelego; czarownica w tym czasie przygotowała knoty i przewlekła je przez metalowe formy. Przyszykowała olejki, które regularnie święcili kapłani w Kowenie — uniwersalne, jako że Dola nie zdradziła, cóż za rytuał przygotowuje.
Helloise domieszała olejki do wosku i lekko drżącą ze zmęczenia ręką zalała formy mieszaniną. Gdy wosk tężał, czarownica drzemała na bujanym fotelu w kącie kuchni. Lekki miała sen — gdy się zbudziła, daleko jeszcze było do świtu, lecz świece były gotowe.
// Tworzenie świec i kadzideł (I) + nie wiem czy na to się rzuca ale rzucam dla bezpieczeństwa rzemiosło
Rzut Z 1d100 - 80
Sukces!
Sukces!
Dobre były, powyciągała je więc z form, docięła knoty i zapakowała do koszyczka dwanaście długich, żółtych, lepkich świec z wosku pszczelego w prostym drewnianym pudełeczku, które pod osłoną tej samej jeszcze nocy wyniosła do kryjówki za sadami Doliny. Koszyczek czekał ukryty pod pniem powalonego drzewa, gdzie czasem zostawiały sobie z małą driadą prezenty.
dotknij trawy