20.10.2025, 12:37 ✶
- Hmmm - Charlotte zmrużyła oczy, przeskakując spojrzeniem ze swojego wyboru na kolejne wieszaki. Nie odpowiedziała mężczyźnie na samym początku, poprzebierała jeszcze w sukienkach, ale nie odkładała tej granatowej. Wybrała kilka, wyjątkowo zamykając buzię na krótką chwilę. A potem... Potem się zaczęło. - Dobra, wezmę kilka, ocenisz która lepsza.
Powiedziała z szerokim uśmiechem, trzymając przełożone przez przedramię z dziesięć kiecek. A potem poszła w stronę przymierzalni. Pracownica sklepu uśmiechnęła się lekko, trochę współczująco.
[i]- Tu są fotele, może pan usiąść. Podać coś? Herbaty, kawy, wody? Córka pewnie za szybko nie wybierze, wydaje się taka energiczna i niezdecydowana[/b] - zagadnęła Richarda, myląc ich pokrewieństwo. Ale czy można było ją winić? Wyglądali na ojca i córkę, jeżeli wziąć pod uwagę ich wiek.
Charlotte tego nie usłyszała, zbyt skupiona na przebieraniu się. Na pierwszy ogień poszła nie ta, którą chciała, a ta czarna, którą jednak wzięła. Była dość ciasna, przylegająca do ciała. Gdy wyszła zza drzwi, jej mina była dość niepewna.
- Sama nie wiem, na Mabon będzie pewnie dużo jedzenia, nie? Brzuch mi będzie odstawiać - witamy w koszmarze sennym, Richardzie Mulciberze. Coś ty robił w poprzednim życiu, że los cię tak pokarał? - Słyszałeś w ogóle, co się stało w Stanach?
Zagadnęła, oglądając się w wielkim lustrze. Wygładzała materiał sukienki, który trochę zbytnio się marszczył na biodrach.
- Pewna dziewczyna, Sydney miała na imię, pojechała pod namiot, tak to się chyba nazywa. Mugolka, a jakże. Pojechali konno, z koleżanką i kolegą - trajkotała dalej, oglądając się z tyłu. - Nie powiększa mi tyłka?
Powiedziała z szerokim uśmiechem, trzymając przełożone przez przedramię z dziesięć kiecek. A potem poszła w stronę przymierzalni. Pracownica sklepu uśmiechnęła się lekko, trochę współczująco.
[i]- Tu są fotele, może pan usiąść. Podać coś? Herbaty, kawy, wody? Córka pewnie za szybko nie wybierze, wydaje się taka energiczna i niezdecydowana[/b] - zagadnęła Richarda, myląc ich pokrewieństwo. Ale czy można było ją winić? Wyglądali na ojca i córkę, jeżeli wziąć pod uwagę ich wiek.
Charlotte tego nie usłyszała, zbyt skupiona na przebieraniu się. Na pierwszy ogień poszła nie ta, którą chciała, a ta czarna, którą jednak wzięła. Była dość ciasna, przylegająca do ciała. Gdy wyszła zza drzwi, jej mina była dość niepewna.
- Sama nie wiem, na Mabon będzie pewnie dużo jedzenia, nie? Brzuch mi będzie odstawiać - witamy w koszmarze sennym, Richardzie Mulciberze. Coś ty robił w poprzednim życiu, że los cię tak pokarał? - Słyszałeś w ogóle, co się stało w Stanach?
Zagadnęła, oglądając się w wielkim lustrze. Wygładzała materiał sukienki, który trochę zbytnio się marszczył na biodrach.
- Pewna dziewczyna, Sydney miała na imię, pojechała pod namiot, tak to się chyba nazywa. Mugolka, a jakże. Pojechali konno, z koleżanką i kolegą - trajkotała dalej, oglądając się z tyłu. - Nie powiększa mi tyłka?