Miał widocznie błędną nadzieję, że szanowna kuzynka go posłucha i przymierzy tę jedną, czy dwie sukienki, jakie mu pokazywała. Ta natomiast zakomunikowała o wzięciu kilku. Richard westchnął ciężko, czując jakby cofnął się w czasie. Jego córeczka też przecież musiała przymierzać kilka sukien, aby mieć pewność, czy dobrze leżą. W takich momentach żałował, że Rebecca go zostawiła z tym problemem. Gdyby przeżyła poród i wychowała córkę, nie musiałby tracić czasu na przebywanie w sklepach z damską odzieżą.
- Wiesz, że nie mamy całego popołudnia.Uprzedził Charlotte, jakby chciał jej przypomnieć, że za kilka godzin powinni być już w Mulciber Manor. W odpowiedzi otrzymał szeroki uśmiech i zniknięcie za zasłoną przymierzalni. "Dlaczego kobiety są tak upierdliwe..." – zastanawiał się w myślach, czując jak powoli irytacja mu rośnie. Uwagę swoją przeniósł zaraz na sprzedawczynię, kiedy usłyszał to niepasujące słowo do ich relacji: "Córka..."
Czy powinien ją wyprowadzić z błędu? Nawet podobni do siebie nie byli. Rozumiał, że w różnicy wieku wyglądali na relację między ojcem a córką. Również Charlotte mogłaby być jego bratanicą czy siostrzenicą. Byli jedynie kuzynostwem. Gdy Charlotte dorosła, mogła mówić do niego jak chciała. Richardowi było obojętnie, czy zwracała się do niego nadal "wuj", czy po imieniu. Musiał kobietę uświadomić, że Charlotte nie jest jego córką, aby błędne spostrzeżenie, nie poszło czasem drogą plotek dalej.
- Jesteśmy spokrewnieni, ale nie jest moją córką.
Uświadomił kobietę, nie wchodząc bardziej w szczegóły. Nie chciałoby mu się tłumaczyć, od którego wuja, której gałęzi są na dodatek kuzynostwem. Nie musiała tego wiedzieć, jeżeli nie jest to w tej chwili specjalnie ważne.
- Jedyne o co proszę, to pozwolenie na możliwość zapalenia papierosa.
Żadnej kawy, herbaty, wody, tylko ewentualnie przyjąłby coś mocniejszego i co najważniejsze - musiał zapalić.
Charlotte w końcu wyszła z przymierzalni, na sobie mając tę czarną sukienkę, jaką ujrzała w pierwszej chwili jak tylko weszli do tego sklepu. Widać było, że jest zbyt mocno dopasowana, opięta. Tradycyjnie, zaczęła komentować kwestię swojej figury, kiedy będzie po kolacji rodzinnej. Przeskakując na jakiś nieznany mu temat dotyczący kobiety w Stanach. I to jeszcze o mugolce.
Testowała jego cierpliwość?
Pytanie skierował do kobiety zarządzającej tym sklepem, wpatrując się w nią dość poważnie. Oby miała. Oby pasował na Charlotte. I oby dziewczyna chciała tę suknię ostatecznie. Nawet nie skomentował tego, czy obecna kiecka powiększa jej tyłek. Nie interesowało go, ile jeszcze miała do przymierzenia.