22.10.2025, 08:43 ✶
- To będzie niespodzianka - powiedział z błyskiem w oku. Nie chciała jego szarmanckości, to nie. Mu też jakoś niespecjalnie zależało na tym, żeby Lyssa wpadała mu w ramiona, bo umówmy się - była ładna, okej, ale już od pierwszych chwil spotkania Aidan zakwalifikował ją do innej kategorii niż na jedną noc. Nie miała w sobie tego czegoś, co sprawiałoby, że mężczyźni chcieliby ją posiąść, wykorzystać i porzucić. Może i miała ładną buzię, może i miała pyskaty język, ale brakowało jej tego czegoś, co wrzuciłoby ją do wora, a wór: do jeziora. Przede wszystkim zamiast piszczeć i truć dupę, że na pewno jakaś wykwintna restauracja ocalała i powinien ją tam zabrać: po prostu się dopasowała. To było dość... Interesujące. - Co masz do londyńskiego żarcia?
Przepuścił ją w drzwiach odruchowo. Wcale nie chciał, żeby wyglądało to tak, że nagle zaczął ją lubić czy coś - po prostu tę manierę wpoiła mu Victoria i to dosyć brutalnie. Być może Vika nie używała przemocy w swoich naukach, ale jak Merlina kochał: miała w sobie coś, co sprawiało, że mężczyźni się jej bali. Nawet on czy taki Stanley. Jebana terrorystka Lestrange.
Wyciągnął niemalże od razu papierosa i wsadził go do ust, chwilę zezując najpierw na lewo, potem na prawo, zanim zdecydował się go odpalić.
- Nie chce mi się chodzić. Teleportujemy się do Budy? I zanim mi odpyskujesz: tak, to nazwa knajpy. Jest w mugolskiej części i na szczęście nie spłonęła. Możemy mówić o mugolach co chcemy, ale żarcie mają super. I to takie zwykłe, a nie że jesz i nagle zmienia ci kolor włosów - wyciągnął rękę w stronę Lyssy. - Jestem funkcjonariuszem Ministerstwa, więc nie musisz się bać, że wylądujemy gdzieś w rowie i cię ukatrupię.
Jeżeli się zgodziła - po prostu się teleportował z nią. Jeżeli nie, to po prostu by wzruszył ramionami i w milczeniu zaprowadził ją na Pokątną, a potem do Kotła i przeszliby do mugolskiej części Londynu. Ruch to zdrowie.
Przepuścił ją w drzwiach odruchowo. Wcale nie chciał, żeby wyglądało to tak, że nagle zaczął ją lubić czy coś - po prostu tę manierę wpoiła mu Victoria i to dosyć brutalnie. Być może Vika nie używała przemocy w swoich naukach, ale jak Merlina kochał: miała w sobie coś, co sprawiało, że mężczyźni się jej bali. Nawet on czy taki Stanley. Jebana terrorystka Lestrange.
Wyciągnął niemalże od razu papierosa i wsadził go do ust, chwilę zezując najpierw na lewo, potem na prawo, zanim zdecydował się go odpalić.
- Nie chce mi się chodzić. Teleportujemy się do Budy? I zanim mi odpyskujesz: tak, to nazwa knajpy. Jest w mugolskiej części i na szczęście nie spłonęła. Możemy mówić o mugolach co chcemy, ale żarcie mają super. I to takie zwykłe, a nie że jesz i nagle zmienia ci kolor włosów - wyciągnął rękę w stronę Lyssy. - Jestem funkcjonariuszem Ministerstwa, więc nie musisz się bać, że wylądujemy gdzieś w rowie i cię ukatrupię.
Jeżeli się zgodziła - po prostu się teleportował z nią. Jeżeli nie, to po prostu by wzruszył ramionami i w milczeniu zaprowadził ją na Pokątną, a potem do Kotła i przeszliby do mugolskiej części Londynu. Ruch to zdrowie.