22.10.2025, 11:07 ✶
Zamrugał. O chuj jej chodziło? Oliver zmrużył oczy i obejrzał siostrę od stóp do głów. Uniósł znowu dłoń i podrapał się po łbie, nie czając o jej, kurwa, chodzi.
- O chuj ci chodzi? - zapytał inteligentnie, przytulając książkę do piersi. Patrzył na swoją siostrę i patrzył, ale nie zajarzył, że wygląda inaczej. Mrużył oczy, przekrzywiał łeb jak ten pies, który usłyszał nieznany mu dźwięk, ale w jego oczach odbijała się pustka. - Przecież wyglądasz tak samo.
Kurde, może to był błąd, że to powiedział, ale on naprawdę nie widział różnicy wcześniej. No okej, teraz jak się przyglądał, to była trochę niższa i może nie miała tej jebanej zmarchy na czole, którą zawsze miała, gdy go widziała i wykrzywiała twarz w złości. Nie zauważył nowej fryzury? Kurwa, to musiało być to.
- Ektoplazmowy pierd postanowił zmienić ci włosy? Wiesz, nie są takie złe, Rosie, wyglądasz ładnie. I ten nowy krem na zmarchy zajebistą robotę zrobił - palnął z głupia frant, szczerząc się jak szczerbaty do sera.
Wcześniej nie miał okazji się jej przyjrzeć, bo wpadła tu jak burza i zaczęła go wyzywać, a potem chciała zabrać mu książkę. Zachowywała się dość typowo jak na siebie, ale teraz chyba coś mu się zaczęło nie zgadzać.
- Um... Nowa fryzura i kremik od Potterów? - strzelił raz jeszcze, do pustej bramki. I spudłował.
- O chuj ci chodzi? - zapytał inteligentnie, przytulając książkę do piersi. Patrzył na swoją siostrę i patrzył, ale nie zajarzył, że wygląda inaczej. Mrużył oczy, przekrzywiał łeb jak ten pies, który usłyszał nieznany mu dźwięk, ale w jego oczach odbijała się pustka. - Przecież wyglądasz tak samo.
Kurde, może to był błąd, że to powiedział, ale on naprawdę nie widział różnicy wcześniej. No okej, teraz jak się przyglądał, to była trochę niższa i może nie miała tej jebanej zmarchy na czole, którą zawsze miała, gdy go widziała i wykrzywiała twarz w złości. Nie zauważył nowej fryzury? Kurwa, to musiało być to.
- Ektoplazmowy pierd postanowił zmienić ci włosy? Wiesz, nie są takie złe, Rosie, wyglądasz ładnie. I ten nowy krem na zmarchy zajebistą robotę zrobił - palnął z głupia frant, szczerząc się jak szczerbaty do sera.
Wcześniej nie miał okazji się jej przyjrzeć, bo wpadła tu jak burza i zaczęła go wyzywać, a potem chciała zabrać mu książkę. Zachowywała się dość typowo jak na siebie, ale teraz chyba coś mu się zaczęło nie zgadzać.
- Um... Nowa fryzura i kremik od Potterów? - strzelił raz jeszcze, do pustej bramki. I spudłował.