22.10.2025, 12:49 ✶
Lestrange pokręcił przecząco głową. Poprawił jeszcze jeden kubek, bo według jego opinii stał krzywo, a potem rozsiadł się na kanapie. On nie miał w zasadzie opinii ta temat tego, jak to wszystko zostało rozplanowane. Czy dobrze? Osiągnęli cel. Czy mogli się lepiej przygotować? Zapewne tak, ale czyż to nie był swoisty test ich lojalności? Rodolphus widział w tym o wiele więcej, niż po prostu podpalenie Londynu. Spisali się, wykazali się działaniem, lojalnością: o to chyba chodziło od początku Czarnemu Panu.
- Nie, to figurka. Nie sądzę, by dało się pomniejszyć prawdziwego dementora. Nie sądzę też, żeby ktokolwiek był w stanie podejść do nich na tyle blisko, by tego dokonać - wzruszył ramionami. Owszem, istniały sposoby, ale chyba nie na tyle skuteczne, by można było sobie uciąć z nimi pogawędkę i tak o je trwale zmniejszyć. - Nie ryzykowałbym, mając prawdziwe stworzenie tego typu w domu.
Dodał, bo nawet małe dementory zapewne siałyby chaos. Zaśmiał się cicho, szczególnie na wspomnienie o dziecku. Dosyć kwaśno, bo wizja ożenku została oddalona na tyle, ile możliwe. A tym samym, wizja dzieci. Czy on zresztą nadawałby się na ojca? Na pewno nie na tym etapie, nie w tej chwili. Może za kilka lat pomyśli o spłodzeniu potomka, który przejmie jego nazwisko i schedę.
- Kota. Rudego, bo te rude są ponoć najgorsze - powiedział spokojnie, zerkając na eliksir. - Z tego co się orientuję, dzieci nie są aż tak... Złośliwe.
W sumie tego nie był pewny, bo nie miał do czynienia z dzieciakami za bardzo, ale te które obserwował wśród rodziny, potrafiły się zachować. Były wychowane twardą ręką, więc nie broiły tak, jak ten tu gnojek za szkłem.
- Poza tym jestem pewny, że istnieją instytucje, które zainteresowałyby się zamykaniem zwierząt czy dzieci w szklanej kopule - uśmiechnął się, lecz bezbarwnie. Nie obchodził go los dzieciaków, które nie były czystej krwi, a zwierząt jeszcze mniej. - Eliksir trochę pomógł?
Zapytał łagodnie, ale miał w tym swój interes.
Nudził się. Spalenie Londynu to był miły początek, ale właśnie: początek. Charles zniknął, więc nie miał partnera do zabaw, a miał w planach kilka rzeczy. Stanleya nie chciał angażować, bo Spalona Noc pokazała mu, że mają nieco inne podejście do sprawy. Potrzebował Nicholasa - i to w najlepszej fizycznej kondycji.
@Nicholas Travers
- Nie, to figurka. Nie sądzę, by dało się pomniejszyć prawdziwego dementora. Nie sądzę też, żeby ktokolwiek był w stanie podejść do nich na tyle blisko, by tego dokonać - wzruszył ramionami. Owszem, istniały sposoby, ale chyba nie na tyle skuteczne, by można było sobie uciąć z nimi pogawędkę i tak o je trwale zmniejszyć. - Nie ryzykowałbym, mając prawdziwe stworzenie tego typu w domu.
Dodał, bo nawet małe dementory zapewne siałyby chaos. Zaśmiał się cicho, szczególnie na wspomnienie o dziecku. Dosyć kwaśno, bo wizja ożenku została oddalona na tyle, ile możliwe. A tym samym, wizja dzieci. Czy on zresztą nadawałby się na ojca? Na pewno nie na tym etapie, nie w tej chwili. Może za kilka lat pomyśli o spłodzeniu potomka, który przejmie jego nazwisko i schedę.
- Kota. Rudego, bo te rude są ponoć najgorsze - powiedział spokojnie, zerkając na eliksir. - Z tego co się orientuję, dzieci nie są aż tak... Złośliwe.
W sumie tego nie był pewny, bo nie miał do czynienia z dzieciakami za bardzo, ale te które obserwował wśród rodziny, potrafiły się zachować. Były wychowane twardą ręką, więc nie broiły tak, jak ten tu gnojek za szkłem.
- Poza tym jestem pewny, że istnieją instytucje, które zainteresowałyby się zamykaniem zwierząt czy dzieci w szklanej kopule - uśmiechnął się, lecz bezbarwnie. Nie obchodził go los dzieciaków, które nie były czystej krwi, a zwierząt jeszcze mniej. - Eliksir trochę pomógł?
Zapytał łagodnie, ale miał w tym swój interes.
Nudził się. Spalenie Londynu to był miły początek, ale właśnie: początek. Charles zniknął, więc nie miał partnera do zabaw, a miał w planach kilka rzeczy. Stanleya nie chciał angażować, bo Spalona Noc pokazała mu, że mają nieco inne podejście do sprawy. Potrzebował Nicholasa - i to w najlepszej fizycznej kondycji.
@Nicholas Travers