Słuchała uważnie tego, co miał jej do powiedzenia. Nawet na moment nie przestała mu się przyglądać. Naprawdę wyglądał na kogoś, kto potrzebuje pomocy. To nie tak, że prezentował się jakoś wyjątkowo źle, czasem jednak podskórnie jakoś można było wyczuć osoby, które znajdowały się na skraju. Czuła od niego delikatną desperację. Sama jego postawa, aparycja raczej świadczyła, iż jest osobą, która nie sięga po pomoc. Wyglądał jak ktoś kto jest przyzwyczajony do tego, aby nieść wszystkie problemy na swoich własnych barkach. Czuła to podskórnie, łatwo przychodziło jej odczytywanie ludzi, miała do tego dryg, a przynajmniej tak się jej wydawało. Oczywiście wszystkie te przemyślenia mogły być mylne, brała pod uwagę również taką możliwość.
To o czym wspomniał, faktycznie było sporą zmianą. Jeśli zazwyczaj żył w drodze, a teraz postanowił zatrzymać się w jednym miejscu... To dość mocno wpływało na dynamikę trybu życia. Mogło spowodować, że gubił w tym siebie, albo odnajdywał nową wersję. Mogło być różnie. Nie zmieniało to jednak faktu, że wpływało na ogólne wrażenia, przemyślenia. Takie zmiany zawsze niosły ze sobą jakiś ciężar, mniejszy lub większy. Ustabilizowanie się, nowe przyzwyczajenia nie były wcale takie łatwe jak mogły się wydawać. To, czego się od niego dowiedziała, było całkiem niezłym początkiem, wiedziała, gdzie zacząć szukać przyczyny.
- Masz prawo czuć się nieswojo. - Postanowiła się akurat tym z nim podzielić. Nie mógł mieć do siebie pretensji, to nie było niczym nietypowym. - Masz prawo nie wiedzieć, akurat to można zmienić, możesz zmienić swoją decyzję. - Nie było to coś, co musiało zostać na stałe. Jeśli miał ochotę wrócić do dawnego trybu życia, to przecież w każdej chwili mógł to zrobić, nic nie stało mu na przeszkodzie. - Ale możesz też spróbować odnaleźć nowego siebie. - Gdyby jednak zamierzał zostać. Nie zamierzała wnikać w to, co spowodowało nagłą zmianę stylu życia, po prostu wiedziała, że opcje były różne. Mógł w każdej chwili wyruszyć w drogę, jeśli faktycznie stwierdzi, że to nie jest dla niego.
Nie zdążyła jednak pociągnąć tematu dalej, bo odezwał się ponownie - tym razem jego głos brzmiał zupełnie inaczej. Coś przeszkodziło im w tej konwersacji. Obserwowała go uważnie, widziała, że się męczy, że robi to wbrew swojej woli. Philippa widziała przecież niejedno opętanie w swoim życiu, tylko czy aby na pewno to było właśnie to?
Bardziej wyglądało jej na jakiś epizod. Niby był nieświadomy, ale jednak świadomy, nie zniknął na dłużej, widziała jego oczy, wydawało jej się, że nadal był tutaj obecny, stracił jednak na moment kontrolę. Ciekawe. Słyszała o różnych przypadkach, ludzie szeptali, dzielili się tym, co widzieli, a ona zapamiętywała to, co wydawało jej się być istotne.
- Straciłeś kontrolę. - Powiedziała spokojnie, ale sam zdążył to wyłapać. - Uspokój oddech, powoli, oddychaj. - Tak, łatwo było jej mówić, ale zdawała sobie sprawę, że panika nie była wskazana, czy zupełnie niepotrzebne nerwy. Nie, żeby nie rozumiała tych mechanizmów, to było normalne, każdy by się zirytował gdyby nagle robił, czy mówił coś wbrew sobie.
- Jeśli mam być szczera, w mojej opinii to nie do końca opętanie, bardzo krótki epizod, no i poza głosem wyglądałeś jak wcześniej, nie było innych znaków. - Dzieliła się tym, co widziała. Razem z córką często zajmowały się duchami, i to nie było to, chodziło o coś zupełnie innego.
- Miałam ostatnio przypadek, też dość dziwny, chwilowy atak paniki, zakończony podpaleniem mebli. - Zaczęła tłumaczyć, na spokojnie, całkiem rzeczowo, żeby wprowadzić go w obecną sytuację. - To wyglądało dosyć podobnie, tylko tamta osoba nic nie mówiła, zamiast tego po prostu rzuciła zaklęcie, zupełnie nieświadomie. - Również trwało to krótką chwilę. Może powinny pójść w tę stronę? Może było to ze sobą powiązane, właśnie to mu sugerowała, liczyła na to, że uda jej się to sprawdzić.