• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
(30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa

(30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#8
23.10.2025, 21:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.10.2025, 21:25 przez Benjy Fenwick.)  
„Masz prawo czuć się nieswojo.” Jasne - czułem się nieswojo od chwili, gdy tu wszedłem. Patrzyła na mnie z tą uważnością, która sprawiała, że człowiek zaczynał się czuć przejrzysty. Nie lubiłem tego uczucia - nie lubiłem, kiedy ktoś próbował mnie rozgryźć. Nie znałem jej - to było pierwsze, co przeszło mi przez myśl, kiedy zaczęła mówić w ten spokojny, wyważony sposób, jak ktoś, kto znał się na ludziach, nawet tych widzianych po raz drugi w życiu. Nie mogłem oderwać wzroku od jej twarzy, w
wpatrywała się we mnie z takim spokojem, że przez krótką chwilę miałem ochotę w to uwierzyć - w to, że wszystko będzie w porządku, może faktycznie są sposoby, by sobie poradzić.
Nie byłem stąd, to prawda - byłem znikąd, od lat w drodze, między miejscami, ludźmi, decyzjami. Wszystko, co robiłem, miało sens dopóki byłem w ruchu. Teraz ten sens się rozmył. Zazwyczaj zatrzymanie się w jednym miejscu, nawet na kilka dni, szybko zaczynało mnie dusić. Ulice, które już trochę znałem, przestawały wyglądać znajomo, a powietrze miało w sobie coś ciężkiego. Czasem wystarczyło, że ktoś na mnie spojrzał, i już czułem to szczególne napięcie, jednakże tym razem przez krótką chwilę pozwoliłem sobie pomyśleć, że tym razem było inaczej. A jednak - zbyt długo uciekałem, za długo byłem w ruchu, żeby umieć przestać, teraz, kiedy się zatrzymałem, najwyraźniej wszystko zaczynało mnie gonić. Nie mówiłem jej tego. Zresztą, po co?
Kiedy to się stało, ten moment utraty kontroli, słowa, które nie brzmiały jak moje, poczułem dziwny ciężar w klatce piersiowej, a potem to wrażenie, że ciało nie należy do mnie, jakby ktoś inny trzymał za sznurki, a ja tylko patrzyłem, z tyłu głowy, niezdolny nic zrobić. Strach nie przychodził od razu, najpierw była pustka, później paranoja, dopiero po chwili zrozumiałem, że mogłem się ruszyć, ale oddech był mi odebrany.
„Straciłeś kontrolę.” Powiedziała to tak spokojnie, jakby komentowała pogodę. „Oddychaj.” Kazała, więc oddychałem - powoli, płytko, jak ktoś, kto bał się, że każdy kolejny wdech może wywołać coś, czego nie da się zatrzymać. Nie przerywałem jej, nie miałem siły, wszystko we mnie było napięte, gotowe uciec, a jednocześnie sparaliżowane. Czułem, że serce bije mi szybciej, krew dudni w skroniach, ciało wciąż pamiętało ten moment - te słowa, które nie były moje. Zastanawiałem się, czy widziała, że prawie się trzęsłem, a moje palce kurczyły się w zamkniętych pięściach, jakby chciały zniknąć pod skórą. Nie ufałem jej, ale w tym momencie to nie miało znaczenia. Miała rację, ale to nie był zwykły brak kontroli - to było coś głębszego, co mnie przecięło, wdarło się i znikło, zostawiając szczelinę, przez którą sączył się chłód. Nie potrafiłem na nią patrzeć zbyt długo. Zresztą - nie miałem siły, słowa grzęzły mi w gardle, a każdy oddech był jak szarpnięcie, które próbowało przypomnieć, że jeszcze jestem w stanie oddychać. Próbowałem się uspokoić, naprawdę, to nie była moja pierwsza anomalia, nie pierwszy raz, gdy coś wymknęło mi się spod kontroli, ale… Nigdy wcześniej nie czułem się tak, jak teraz, coś przeszło przeze mnie, zostawiając po sobie ślad.
Nie rozumiałem, dlaczego mówiła o przypadkach, o innych ludziach, o podpalonych meblach, słuchałem, ale słowa przelatywały obok. Nie pasowały do tego, co czułem - to nie był atak paniki, nie było zwykłe zmęczenie. To było coś, co przyszło spoza mnie - coś, co znało słowa, jakich ja nigdy nie używałem. Zacisnąłem szczękę, próbując utrzymać spokój, który dawno mi się wymknął. Chciałem w to wierzyć - że to tylko coś z wewnątrz, pęknięcie, chwilowe zwarcie, bo jeśli nie… Próbowałem złapać się czegokolwiek znajomego - dźwięku, oddechu, rytmu serca, ale wszystko było obce. Nie znałem tej kobiety, nie wiedziałem, kim tak naprawdę była, dlaczego jeszcze mnie nie wyrzuciła. Może dlatego, że naprawdę wyglądałem jak ktoś, kto potrzebował pomocy.
- Pszeplasam… - Wyszeptałem, głos ledwo wydobył się z gardła. - Nie chciałem… Tego powiedzieś. To nie było… Zamieszone. - Wyszeptałem, jakby to mogło cokolwiek zmienić. Nie chciałem - nie chciałem skrzywdzić nikogo. Nie chciałem, żeby ktokolwiek był w zasięgu tego, co się ze mną działo, myśl o tym, że mógłbym, sprawiała, iż żołądek ściskał mi się w supeł. - Mogę… Wyjść. - Wyrzuciłem z siebie po chwili, niepewnie. - Tylnym wyjściem, jeśli masz. Nie chcę lobiś ploblemu. Nie chcę tego powtaszaś. Nie chcę… - Urwałem, głos znów odmówił posłuszeństwa, a w gardle czułem pieczenie, jakby każde słowo rozcinało mnie od środka. - Nie chcę… Zlobiś ci kszywdy. - Głos mi zadrżał, gardło bolało coraz mocniej, ale nie przestawałem mówić. - Jeśli to nie opętanie… - To nie mogła mi pomóc. Wiedziałem, że nad sobą nie panuję. Czułem to w każdym mięśniu, w każdym oddechu, jakbym trzymał coś w środku z całych sił, a to coś napierało coraz bardziej. Nie wiedziałem, co to jest, ani jak długo jeszcze wytrzymam. Wystarczyło jedno drgnięcie, jedna iskra i znów mógłbym powiedzieć coś, czego nie chciałem, albo zrobić. Chciałem tylko zniknąć.
- Lepiej będzie, jak pójdę. - Dodałem cicho, prawie bezgłośnie. - Dla nas obojga.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4849), Pan Losu (58), Philippa Barclay (3984)




Wiadomości w tym wątku
(30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 22.10.2025, 23:22
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 23.10.2025, 10:02
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 23.10.2025, 13:43
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Pan Losu - 23.10.2025, 13:43
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 23.10.2025, 14:36
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 23.10.2025, 16:00
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 23.10.2025, 16:55
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 23.10.2025, 21:25
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 24.10.2025, 15:49
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 24.10.2025, 19:33
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 24.10.2025, 20:20
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 24.10.2025, 21:21
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 24.10.2025, 21:41
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 24.10.2025, 22:08
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 24.10.2025, 22:42
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Benjy Fenwick - 24.10.2025, 23:19
RE: (30.09.1972) Outrunning karma | Benjy, Philippa - przez Philippa Barclay - 25.10.2025, 21:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa