24.10.2025, 14:01 ✶
- Wiem, ale chcę się pokazać z dobrej strony - powiedziała, wciąż przeglądając się w lustrze. Wygładziła ponownie materiał sukienki, a potem przekrzywiła głowę i przestąpiła z nogi na nogę. W tym czasie kobieta kiwnęła głową, pozwalając Richardowi na zapalenie papierosa. Normalnie pewnie by tego nie robiła, ale przecież widziała, że planują zostawić tu pieniądze - potem się wywietrzy i rzuci odpowiednie zaklęcia.
- Ach, przepraszam najmocniej. I tak, już idę - chciała iść po większy rozmiar, ale Charlotte ją powstrzymała.
- Nie, proszę się nie kłopotać, nie pasuje mi w niej coś. Przymierzę inną - zniknęła za drzwiami przebieralni, a sprzedawczyni tylko wzruszyła ramionami. Uśmiechnęła się współczująco do Richarda.
- Proszę ją nakłonić do tej granatowej, która jej się spodobała, doskonale maskuje wszelkie mankamenty w okolicy talii - doradziła mu szeptem, a potem odwróciła się na dźwięk dzwoneczka. Kolejni klienci. Rozćwierkana podbiegła do nich, już przeliczając dzisiejszy utarg.
- W każdym razie! Sydney - tym razem Charlotte wyszła w czerwonej sukni do kostek. Była... Ładna, ale czy nie zbyt oficjalna? Prosta, z dekoltem w V, wyciętymi plecami, bez zdobień. Ale ten kolor sprawiał, że jej uroda ginęła, przyćmiona czerwienią. - Rozdzieliły się, bo coś sprawdzały. Kolega wrócił do stajni. I potem Sydney mówiła, że wpadła w jakąś pętlę, dotarła do miejsca spotkania z koleżanką, ale było... cicho. Nie tak cicho, jak normalnie, nawet las nie szumiał. A potem pociemniało, jakby minęły godziny, a nie minuty. I zobaczyła ognisko w oddali - Charlotte okręciła się wokół własnej osi. - Sama nie wiem, chyba nie ten kolor, co? Postarza mnie.
@Richard Mulciber
- Ach, przepraszam najmocniej. I tak, już idę - chciała iść po większy rozmiar, ale Charlotte ją powstrzymała.
- Nie, proszę się nie kłopotać, nie pasuje mi w niej coś. Przymierzę inną - zniknęła za drzwiami przebieralni, a sprzedawczyni tylko wzruszyła ramionami. Uśmiechnęła się współczująco do Richarda.
- Proszę ją nakłonić do tej granatowej, która jej się spodobała, doskonale maskuje wszelkie mankamenty w okolicy talii - doradziła mu szeptem, a potem odwróciła się na dźwięk dzwoneczka. Kolejni klienci. Rozćwierkana podbiegła do nich, już przeliczając dzisiejszy utarg.
- W każdym razie! Sydney - tym razem Charlotte wyszła w czerwonej sukni do kostek. Była... Ładna, ale czy nie zbyt oficjalna? Prosta, z dekoltem w V, wyciętymi plecami, bez zdobień. Ale ten kolor sprawiał, że jej uroda ginęła, przyćmiona czerwienią. - Rozdzieliły się, bo coś sprawdzały. Kolega wrócił do stajni. I potem Sydney mówiła, że wpadła w jakąś pętlę, dotarła do miejsca spotkania z koleżanką, ale było... cicho. Nie tak cicho, jak normalnie, nawet las nie szumiał. A potem pociemniało, jakby minęły godziny, a nie minuty. I zobaczyła ognisko w oddali - Charlotte okręciła się wokół własnej osi. - Sama nie wiem, chyba nie ten kolor, co? Postarza mnie.
@Richard Mulciber