Philippa była czujna, jednak nie widać było po niej, aby czuła się w obecności mężczyzny nieswojo. Nie bała się tego, co zobaczyła, zresztą przeżyła w swoim życiu już tyle, że rzadko kiedy odczuwała strach. Nie bała się nieznanego, wręcz przeciwnie była ciekawa tego, co faktycznie powodowało u Benjy'ego ten dziwny stan. Współczuła mu oczywiście, zdawała sobie sprawę, iż takie epizody mogły być bardzo kłopotliwe, pojawiać się znikąd, jednak nie wydawało jej się, aby było z nim tak źle jak myślał. To było coś nowego, to prawda, ale zauważyła te drobne podobieństwa, czuła, że może sobie poradzić z tym przypadkiem. Nie był stracony.
- Domyśliłam się. - To nie było takie trudne, widziała te drobne szczegóły, zmiany w jego postawie, zdenerwowanie. Zapewne nie chciałby, aby ktoś obcy to widział, ale skoro już się tu znalazł, doszło do tego przy niej, to nie ignorowała znaków. Szukał pomocy, podzielił się z nią tym, zamierzała mu ją dać. Mogłaby go zignorować, nie przejmować się jego losem, ale nie potrafiła. Kto wie, czy kiedyś jej dzieci na drugim końcu świata nie będą potrzebowały zainteresowania kogoś zupełnie obcego. To był całkiem naturalny dla niej odruch.
- Nigdzie nie wyjdziesz. - Ton jej głosu nieco się zmienił. Nie miała zamiaru go stąd wypuścić w takim stanie. - To znaczy zostań, pomogę Ci. - Nie powinna chyba, aż tak się rządzić, mimo, że była u siebie, to jednak stał przed nią zupełnie obcy człowiek - nie jej dzieci, które przywykły do tego, że Philippa należała do osób, którym trudno było odmówić.
- Jestem w stanie Ci pomóc, tylko musisz tego chcieć. - Coś czuła, że nie będzie zadowolony z zaproponowanej przez nią opcji, wyglądał na kogoś, kto nie dopuszczał do siebie nikogo, a ona miała zamiar wspomnieć mu o tym, że zamierza pozbyć się tej dziwnej dolegliwości poprzez hipnozę. To na pewno będzie wyzwaniem - samo poinformowanie go o tym, co planowała.
- Nie skrzywdzisz mnie, jestem tego pewna. - Może nie powinna być, aż tak pewna, ale nawet jakby spróbował zrobić jej krzywdę... to też by coś wymyśliła.
- Mam poczucie, że w Twoim umyśle pojawiły się pewne zmiany, zdarzały się podobne przypadki po pożarach, nie jesteś jedyny. - Warto było w końcu powiedzieć mu, co właściwie się z nim działo. Barclay wydawała się być zupełnie niewzruszona, jakby nie robiło to na niej już żadnego wrażenia. - Hipnoza pomaga, dzięki niej mogę wymazać to, co powoduje, że te uczucie wraca, ten strach, ten brak kontroli. - Pozostawało jej poczekać na jego reakcję, miała nadzieję, że jej zaufa, naprawdę chciała wyciągnąć do niego pomocną dłoń. Wierzyła w karmę.