24.10.2025, 22:37 ✶
Niektóre dziewczyny miały dar - Prue była tego doskonałym przykładem, nawet kiedy próbowała brzmieć spokojnie, głos miała o ton za wysoki, a oczy błyszczały jak u kogoś, kto bardzo, bardzo chciał wygrać. Oczywiście, że nie potrafiła ugryźć się w język. Oparłem się bokiem o marmurowy zlew, krzyżując ręce na piersi. Jej słowa, ostre, urwane, każde z nich miało być ciosem, spływały po mnie jak woda po smoku. Czułem, że się gotowała, i właśnie to było najzabawniejsze.
- Plotki umierają szybko, mówisz? - Powtórzyłem powoli, jakbym rozważał sens jej słów. - Zależy, kto je rozpowszechnia. Niektóre potrafią przeżyć całe pokolenia. Popatrz na Martę. - Zerknąłem na jej dłonie. Widziałem, jak napinała palce, jak starała się nie drgnąć, żeby nie dać mi tej satysfakcji. Zrobiłem krok bliżej, odepchnąłwszy się od umywalki - nie był duży, ale wystarczył, byśmy zmierzyli się spojrzeniem z bliższej odległości. Włosy lekko potargane po całym tym zamieszaniu, twarz zarumieniona - zastanawiałem się, czy kiedykolwiek była bardziej żywa niż w tej chwili, tak pełna gniewu i uporu.
- Nie wiesz, jak świat działa, jeśli uważasz, że ktokolwiek zapomina o takich scenach. - Dodałem spokojnie. - Zwłaszcza jeśli są… Sugestywne, Prue, a to jest bardzo sugestywne. - Odparłem łagodnie, przeciągając jej imię. Cisza między nami na moment stała się gęsta - widziałem, jak jej oczy płonęły, walczyła z każdym odruchem, by nie cofnąć się ani o cal, a potem jeszcze uniosła się na palcach, to było niemal urocze.
- Nie powinienem? - Powtórzyłem po chwili, pozwalając, by uśmiech wrócił na moje usta. - Być może, ale powinnaś już wiedzieć, że to nigdy mnie nie powstrzymywało. - Zniżyłem głos, niemal do szeptu. - Nie groź mi, Prue, nie umiesz tego robić. - Zaraz potem, zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, wyciągnąłem dłoń. Wiedziałem, że to przekroczenie granicy - właśnie dlatego to zrobiłem. Powoli, celowo, przesunąłem palcami po jej policzku, po czym odgarnąłem jeden niesforny kosmyk włosów za jej ucho - skóra była ciepła, zaskakująco miękka, na sekundę zapomniałem, że mam na sobie perukę, okulary i tę idiotyczną, przykrótką szatę, w której wyglądałem jak ktoś, kogo powinienem unikać nawet w lustrze, ale wtedy znów przypomniałem sobie, kim jestem, i że cały ten absurd tylko dodawał temu momentowi pikanterii. Uśmiechnąłem się szerzej, wycofując dłoń.
- Nie martw się, naprawdę nie planuję niczego, co mogłoby zrujnować twoją reputację. - Wyprostowałem się, zabierając głos tonem znów lekkim, beztroskim. - Jesteś zbyt łatwym celem. - Zrobiłem krok w tył, z premedytacją wolniejszy, tak by nie przerwać napięcia. Wiedziałem, że ją to złościło, wiedziałem, że zapamięta ten gest - właśnie o to chodziło.
- Plotki umierają szybko, mówisz? - Powtórzyłem powoli, jakbym rozważał sens jej słów. - Zależy, kto je rozpowszechnia. Niektóre potrafią przeżyć całe pokolenia. Popatrz na Martę. - Zerknąłem na jej dłonie. Widziałem, jak napinała palce, jak starała się nie drgnąć, żeby nie dać mi tej satysfakcji. Zrobiłem krok bliżej, odepchnąłwszy się od umywalki - nie był duży, ale wystarczył, byśmy zmierzyli się spojrzeniem z bliższej odległości. Włosy lekko potargane po całym tym zamieszaniu, twarz zarumieniona - zastanawiałem się, czy kiedykolwiek była bardziej żywa niż w tej chwili, tak pełna gniewu i uporu.
- Nie wiesz, jak świat działa, jeśli uważasz, że ktokolwiek zapomina o takich scenach. - Dodałem spokojnie. - Zwłaszcza jeśli są… Sugestywne, Prue, a to jest bardzo sugestywne. - Odparłem łagodnie, przeciągając jej imię. Cisza między nami na moment stała się gęsta - widziałem, jak jej oczy płonęły, walczyła z każdym odruchem, by nie cofnąć się ani o cal, a potem jeszcze uniosła się na palcach, to było niemal urocze.
- Nie powinienem? - Powtórzyłem po chwili, pozwalając, by uśmiech wrócił na moje usta. - Być może, ale powinnaś już wiedzieć, że to nigdy mnie nie powstrzymywało. - Zniżyłem głos, niemal do szeptu. - Nie groź mi, Prue, nie umiesz tego robić. - Zaraz potem, zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, wyciągnąłem dłoń. Wiedziałem, że to przekroczenie granicy - właśnie dlatego to zrobiłem. Powoli, celowo, przesunąłem palcami po jej policzku, po czym odgarnąłem jeden niesforny kosmyk włosów za jej ucho - skóra była ciepła, zaskakująco miękka, na sekundę zapomniałem, że mam na sobie perukę, okulary i tę idiotyczną, przykrótką szatę, w której wyglądałem jak ktoś, kogo powinienem unikać nawet w lustrze, ale wtedy znów przypomniałem sobie, kim jestem, i że cały ten absurd tylko dodawał temu momentowi pikanterii. Uśmiechnąłem się szerzej, wycofując dłoń.
- Nie martw się, naprawdę nie planuję niczego, co mogłoby zrujnować twoją reputację. - Wyprostowałem się, zabierając głos tonem znów lekkim, beztroskim. - Jesteś zbyt łatwym celem. - Zrobiłem krok w tył, z premedytacją wolniejszy, tak by nie przerwać napięcia. Wiedziałem, że ją to złościło, wiedziałem, że zapamięta ten gest - właśnie o to chodziło.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)