25.10.2025, 11:13 ✶
Jeśli miał być całkowicie szczery to Basilius w tym całym szaleństwie radzenia sobie z pokłosiem pożarów i, co się z tym łączyło, koleinymi zleceniami jak i sprawami prywatnymi, zorientował się, że zaraz będzie Mabon... Zdecydowanie za późno. To znaczy oczywiście pamiętał o tym przez jakiś czas. Jakiś. Sam rozmawiał z rodziną, że przyjmą zaproszenie, rozmawiał nawet z matką, że wpadną do niej najpierw z Electrą, zanim nie udadzą się na obiad do kamienicy Bulstrode, a potem... A potem dwa dni przed świętem, jak to nie on, niemal nie pacnął się kalendarzem w twarz, gdy zorientował się jaka jest już data. Świetnie. Po prostu świetnie. Oczywiście na obiad przyszedł tak jakby pamiętał o nim od samego początku i wcale nie przeszukiwał przedwczoraj odpowiednich ubrań, które nie zostały zainfekowane wszechobecną w ich kamienicy smołą. Nawet się wyspał, więc rodzina nie musiała się martwić, czy przypadkiem nie męczył się za bardzo w pracy. Chyba się nieco za bardzo męczył. Ale wysypiał więc nieco się wyrównywało. No i nie w pracy a w ramach popożarowej pomocy, którą przeprowadzał razem z Millie i Thomasem.
Ale musiał przyznać, że chociaż brakowało mu tu strasznie Florence, cieszył się że mógł siedzieć z bratem i siostrą przy wspólnym stole skoro ostatnio nie mieli okazji do wspólnych posiłków. Brakowało mu tego. To znaczy nieco bardziej brakowało mu ich psa Cerbera, ale nie zamierzał dzisiaj narzekać.
A potem oczywiście odezwał się Atreus i Prewett musiał z całych sił powstrzymać się aby nie westchnąć ciężko. Bulstrode chyba marzył o tym, aby tę nogę jednak stracić, naprawdę prosił się o to.
– Nie – oznajmił nakładając sobie na talerz kolejny pasztecik z grzybami. Mógł oczywiście protestować, że to wcale nie on zepsuł jeszcze bardziej nogę kuzyna, a stażyści, ale chciał jak najszybciej skoncentrować uwagę wszystkich na innym aspekcie tej historii. – Ale jestem pod wrażeniem, że tak długo nie widziałem cię w Mungu. Poszedłeś na jakieś kursy doszkalające, czy po prostu chodzisz wszędzie na piechotę?