Miała świadomość, że nieznajomi mogli sceptycznie podchodzić do jej umiejętności. Ten tutaj nie miał powodu jej ufać, nie znali się, przez jego chwilę słabości została wtajemniczona w to, co się z nim działo. Najwyraźniej nie bez powodu przekroczył próg Outlandera, nie do końca wierzyła w przypadki, wszystko miało jakąś przyczynę. Pojawił się tutaj, bo potrzebował, aby wyciągnęła do niego rękę i to zrobiła. Bez żadnego zawahania, chociaż jego aparycja mogła wzbudzać wątpliwości. Wyglądał raczej jak typ spod ciemnej gwiazdy.
To wcale nie było łatwe, mężczyzna okazał się być okropnie trudnym przypadkiem. Podjęła dwie próby, nie zamierzała się poddawać, ale wcale nie oznaczało to, że jej to nie ruszyło. Wolałaby, aby od początku wszystko układało się po jej myśli, ale to jednak nie było takie proste. Wreszcie jednak jej się udało, doprowadziła go do tego stanu. Mogła zająć się tym, co wydawało się jej powodować te dziwne myśli, wspominał o opętaniu, mógł to tak odebrać, jeśli słyszał głos, który pojawiał się znikąd mógł uznać to za taki przypadek.
To nie było jednak w tej chwili istotne, musiała doprowadzić go do porządku, spowodować, że nie będzie go to dłużej prześladowała, skoro obiecała, że to zrobi to zamierzała dokonać tego, jak najlepiej potrafiła. Nie doprowadzając do żadnych szkód, usuwając tylko to, co niepotrzebnie powodowało dyskomfort.
Gdy poczuła, że zrobiła co trzeba wybudziła go z tego stanu obojętności, podczas którego mogła wpływać na jego umysł.
- Nie ma za co. - Powiedziała jeszcze, bo przecież nie było to nic wielkiego. Poczuła satysfakcję, że jej się udało, chociaż nie dawała tego po sobie poznać, bo nie powinno jej to tak cieszyć, tyle, że przypadek był naprawdę wyjątkowo oporny, ale jak widać i z takimi potrafiła sobie poradzić.
- Upomnę się kiedyś o zapłatę, a teraz możesz już iść, przez jakiś czas może to do Ciebie wracać, ale jestem pewna, że pozbyłam się problemu, daj sobie czas. - Dodała jeszcze, musiał wiedzieć, że powrót do normalności mógł trochę potrwać, ale na pewno już niedługo ta przypadłość minie zupełnie.
Pożegnała się z nim, po czym kiedy opuścił Outlandera zamknęła drzwi na klucz, koniec pracy na dzisiaj.