27.10.2025, 10:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2025, 23:14 przez Hannibal Selwyn.)
- Nie wiem, kto miałby być “tą jedyną”. Nie wiem nawet, czy jestem gotów ograniczyć się do jednej - wzruszył ramionami. Prawdę mówiąc Hannibal Selwyn nie był nawet zdecydowany, czy gdyby miał się związać z tylko jedna osobą, wolałby, żeby to była kobieta, czy mężczyzna. Obie opcje miały swoje zalety, choć oczywiście nie wypadało się otwarcie przyznawać do takich opinii i doświadczeń.
- W Mabon znalazły się oczywiście ciocie i babcie gotowe swatać mnie z niemal każda czystokrwistą panną - ten problem był z pewnością obcy Jessiemu, który nie dźwigał na barkach ciężaru rodowego dziedzictwa - Zamknęły się, gdy zapytałem, czy w czystokrwistych kawalerach też mogę wybierać, bo przecież mamy tę magiczną toaletkę… - zachichotał na wspomnienie urażonego “Hannibalu!” i “Ta dzisiejsza młodzież!” które padły wtedy pod jego adresem. Ojciec strategicznie udał, że w ogóle tego nie usłyszał. Babcia, zdumiewająco postępowa jak na swoje lata, puściła do niego oko.
- Ciekawe, czy gobliny postanowią zrezygnować ze współpracy z czarodziejami - westchnął - Słyszałem jakieś takie plotki, ale nie chce mi się w to wierzyć.
Po Spalonej Nocy szerzyły się najróżniejsze pogłoski, co jedna to fantastyczniejsza i mniej prawdziwa. W samym The Globe Hannibal zdążył już usłyszeć, że kaszel, który męczył prawie wszystkich pracowników po pożarach, był sposobem zmuszenia czarodziejów do przyjmowania eliksirów zawierających jakieś ministerialne wszczepy. Niektórzy twierdzili również, że pożary były zaplanowane przez rząd albo dowolną organizację, w jaką wierzył akurat dany foliarz, bo to niemożliwe, żeby żaden jasnowidz tego nie przewidział i nie ostrzegł.
- Trudno się z nimi dogadać? Goblinami, znaczy? Kupa ludzi wydaje się ich wprost nie znosić, ale jednak jakoś cały czas korzystają z Gringotta - zapytał.
- Mieliśmy premierę “Ekstazy Merlina” z charytatywnym bankietem, kulturalne wydarzenie sezonu! - oznajmił z dumą - Z pewnością widziałeś wzmianki w “Proroku”!
Fotografie zrobione podczas otwartej dla prasy próby, były w opinii Hannibala cudownie dramatyczne. Zwłaszcza te, które przedstawiały półnagiego, zakrwawionego Merlina z ociekającym biczem w dłoni i czerwone ślady jego rąk na pomarańczowym materiale sukienki Ekstazy. No i zdjęcia autorstwa Henry'ego z samego bankietu - śmietanka towarzyska bawiąca się, jakby tuż za oknem nie było osmalonych ścian i placów budowy. Piękny kontrast z rzeczywistością, wobec którego mało kto mógł pozostać obojętnym. Sam Selwyn niemal zawsze występował na nich w towarzystwie Electry.
- Gramy ją do końca października, w weekendy ja, a w czwartek i piątek Baldwin i, uhh… nie wiem kto tańczy… - nazwisko dublera baletowego wyleciało mu chwilowo z głowy - Zapraszam! - posłał Jessiemu kokieteryjny uśmiech. Oczywiście doceniał grę drugiej obsady sztuki, co nie przeszkadzało mu oczywiście uważać swojej własnej za lepszą.
- W Mabon znalazły się oczywiście ciocie i babcie gotowe swatać mnie z niemal każda czystokrwistą panną - ten problem był z pewnością obcy Jessiemu, który nie dźwigał na barkach ciężaru rodowego dziedzictwa - Zamknęły się, gdy zapytałem, czy w czystokrwistych kawalerach też mogę wybierać, bo przecież mamy tę magiczną toaletkę… - zachichotał na wspomnienie urażonego “Hannibalu!” i “Ta dzisiejsza młodzież!” które padły wtedy pod jego adresem. Ojciec strategicznie udał, że w ogóle tego nie usłyszał. Babcia, zdumiewająco postępowa jak na swoje lata, puściła do niego oko.
- Ciekawe, czy gobliny postanowią zrezygnować ze współpracy z czarodziejami - westchnął - Słyszałem jakieś takie plotki, ale nie chce mi się w to wierzyć.
Po Spalonej Nocy szerzyły się najróżniejsze pogłoski, co jedna to fantastyczniejsza i mniej prawdziwa. W samym The Globe Hannibal zdążył już usłyszeć, że kaszel, który męczył prawie wszystkich pracowników po pożarach, był sposobem zmuszenia czarodziejów do przyjmowania eliksirów zawierających jakieś ministerialne wszczepy. Niektórzy twierdzili również, że pożary były zaplanowane przez rząd albo dowolną organizację, w jaką wierzył akurat dany foliarz, bo to niemożliwe, żeby żaden jasnowidz tego nie przewidział i nie ostrzegł.
- Trudno się z nimi dogadać? Goblinami, znaczy? Kupa ludzi wydaje się ich wprost nie znosić, ale jednak jakoś cały czas korzystają z Gringotta - zapytał.
- Mieliśmy premierę “Ekstazy Merlina” z charytatywnym bankietem, kulturalne wydarzenie sezonu! - oznajmił z dumą - Z pewnością widziałeś wzmianki w “Proroku”!
Fotografie zrobione podczas otwartej dla prasy próby, były w opinii Hannibala cudownie dramatyczne. Zwłaszcza te, które przedstawiały półnagiego, zakrwawionego Merlina z ociekającym biczem w dłoni i czerwone ślady jego rąk na pomarańczowym materiale sukienki Ekstazy. No i zdjęcia autorstwa Henry'ego z samego bankietu - śmietanka towarzyska bawiąca się, jakby tuż za oknem nie było osmalonych ścian i placów budowy. Piękny kontrast z rzeczywistością, wobec którego mało kto mógł pozostać obojętnym. Sam Selwyn niemal zawsze występował na nich w towarzystwie Electry.
- Gramy ją do końca października, w weekendy ja, a w czwartek i piątek Baldwin i, uhh… nie wiem kto tańczy… - nazwisko dublera baletowego wyleciało mu chwilowo z głowy - Zapraszam! - posłał Jessiemu kokieteryjny uśmiech. Oczywiście doceniał grę drugiej obsady sztuki, co nie przeszkadzało mu oczywiście uważać swojej własnej za lepszą.