26.10.2025, 15:54 ✶
Powierzone im zadanie, które właśnie wykonywała z Atreusem było dla Hestii bardzo edukacyjne. Czarownica bowiem dowiedziała się w ten sposób, że nie miała żadnego pojęcia, jak rozmawiać z kimś kto właśnie stracił rodzeństwo.
Zwłaszcza że im dłużej o tym myślała, tym bardziej w głowie Bletchley dominowała jedynie refleksja, jakie wielkie miała szczęście, że jej własnej staszej siostrze nic nie stało. Nie mogła wyobrazić sobie że mogłaby stracić Alice. Ciężko było jej więc wiedzieć jak mogłaby pomóc Atreusowi.
Oczywiście nie powiedziała tego na głos.
W ogóle dzisiaj przez większość czasu nie mówiła za dużo, uznając że zapewne milczenie pomoże Bulstrode znacznie bardziej niż cokolwiek co mogłaby powiedzieć na głos.
– Myślisz, że mogą sprzedawać rzeczy ukradzione podczas pożaru? – spytała w końcu, po długiej chwili wysłuchiwania jedynie tego co miał do powiedzenia Bulstrode. – Kiedyś w Hogwarcie starsi Puchoni chodzili do Hogsmead, kupowali tam słodycze w Miodowym Królestwie, a potem sprzedali je dwukrotnie drożej w naszym pokoju wspólnym uczniom, którzy jeszcze nie mogli wychodzić do miasteczka. W sumie biznes całkiem dobrze im szedł dopóki nie pokłócili się o to co robić z pieniędzmi. Może i tutaj to po prostu jakieś dzieciaki? Gorzej jeśli rzeczywiście coś komuś ukradły i był to jakiś czarnomagiczny przedmiot.
Zerknęła na Atreusa, a potem sama ponownie zaczęła rozglądać się po alejce. Na jego nalegania, porzuciła mundur na rzecz zwykłego swetra, spodni i ciemnego płaszcza, podobnego do innych płaszczy mijanych na ulicy. No, może poza tym, że w kieszeni miała zapewne jakiś ołówek, miętówki i chyba zmywalne tatuaże.
Zwłaszcza że im dłużej o tym myślała, tym bardziej w głowie Bletchley dominowała jedynie refleksja, jakie wielkie miała szczęście, że jej własnej staszej siostrze nic nie stało. Nie mogła wyobrazić sobie że mogłaby stracić Alice. Ciężko było jej więc wiedzieć jak mogłaby pomóc Atreusowi.
Oczywiście nie powiedziała tego na głos.
W ogóle dzisiaj przez większość czasu nie mówiła za dużo, uznając że zapewne milczenie pomoże Bulstrode znacznie bardziej niż cokolwiek co mogłaby powiedzieć na głos.
– Myślisz, że mogą sprzedawać rzeczy ukradzione podczas pożaru? – spytała w końcu, po długiej chwili wysłuchiwania jedynie tego co miał do powiedzenia Bulstrode. – Kiedyś w Hogwarcie starsi Puchoni chodzili do Hogsmead, kupowali tam słodycze w Miodowym Królestwie, a potem sprzedali je dwukrotnie drożej w naszym pokoju wspólnym uczniom, którzy jeszcze nie mogli wychodzić do miasteczka. W sumie biznes całkiem dobrze im szedł dopóki nie pokłócili się o to co robić z pieniędzmi. Może i tutaj to po prostu jakieś dzieciaki? Gorzej jeśli rzeczywiście coś komuś ukradły i był to jakiś czarnomagiczny przedmiot.
Zerknęła na Atreusa, a potem sama ponownie zaczęła rozglądać się po alejce. Na jego nalegania, porzuciła mundur na rzecz zwykłego swetra, spodni i ciemnego płaszcza, podobnego do innych płaszczy mijanych na ulicy. No, może poza tym, że w kieszeni miała zapewne jakiś ołówek, miętówki i chyba zmywalne tatuaże.