26.10.2025, 16:35 ✶
- Serio, serio. Głupio by było okłamywać ludzi, którym się pomaga, nie? To kiepska reklama - powiedział mrugając do Millie. SZczególnie, że Basilius zaraz też potwierdził jego słowa. Wszystko to brzmiało dość prosto i bezboleśnie, ze przecież nawet charłak byłby w stanie to zrobić prawda? Ale w tym właśnie polegało tego piękno, magia była nie tylko w nich, ale też wypełniała ten świat i nie każdy rytuał potrzebował czarów, aby zostać odprawionym. Miał wrażenie, że z biegiem czasu, coraz bardziej wiedza o tym zapadała w niepamięć, nawet wśród tych, którzy ją pielęgnowali i przekazywali kolejnym pokoleniom.
Wszystkie te kolejne wydarzenia, próba Prewetta, jakże dorosły foch pana domu i perswazja wykonana przez Moody zadziała się zanim zdążył się obruszyć, że pokrzywy to zaraz mu będą z dupy wystawać, jak nie przyjmie ich pomocy. Przyglądając się jak z zapałem godnym hipogryfa robi wykład panu Kentowi i stanął obok Basiliusa.
- Jest cholernie seksowna jak się wścieka, nie? Ale wolałbym, żeby nie krzyczała tak na mnie - zamrugał dość intensywnie, bo połączenia nerwowe między mózgiem, a ustami nie zadziałały i nie powiedział tego w głowie, tylko wypalił wprost do magomedyka, który stał tuż obok. Zmieszany podrapał się po potylicy, ale nie powiedział już nic.
Prawie parsknął śmiechem, kiedy pan domu wyszedł jak dziecko skuszone cukierkiem z pokoju, w którym się uprzednio zadekował. Ale na szczęście, nie musiał nawet udawać kaszlu, znów zaatakował go ten cholery napad kaszlu, jak on tego nienawidził. Czuł jak płuca obijają mu się o żebra, a oczy nachodzą łzami. Dlatego, żeby nie stracić równowagi złapał się ramienia Basiliusa, a drugą dłonią trzymał za własną klatkę piersiową.
Wszystkie te kolejne wydarzenia, próba Prewetta, jakże dorosły foch pana domu i perswazja wykonana przez Moody zadziała się zanim zdążył się obruszyć, że pokrzywy to zaraz mu będą z dupy wystawać, jak nie przyjmie ich pomocy. Przyglądając się jak z zapałem godnym hipogryfa robi wykład panu Kentowi i stanął obok Basiliusa.
- Jest cholernie seksowna jak się wścieka, nie? Ale wolałbym, żeby nie krzyczała tak na mnie - zamrugał dość intensywnie, bo połączenia nerwowe między mózgiem, a ustami nie zadziałały i nie powiedział tego w głowie, tylko wypalił wprost do magomedyka, który stał tuż obok. Zmieszany podrapał się po potylicy, ale nie powiedział już nic.
Prawie parsknął śmiechem, kiedy pan domu wyszedł jak dziecko skuszone cukierkiem z pokoju, w którym się uprzednio zadekował. Ale na szczęście, nie musiał nawet udawać kaszlu, znów zaatakował go ten cholery napad kaszlu, jak on tego nienawidził. Czuł jak płuca obijają mu się o żebra, a oczy nachodzą łzami. Dlatego, żeby nie stracić równowagi złapał się ramienia Basiliusa, a drugą dłonią trzymał za własną klatkę piersiową.