• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody

Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#2
26.10.2025, 17:23  ✶  

Rzadko kiedy znajdowała na swoim biurku karteczki o takiej treści, jak dzisiaj, chociaż nie zapomniała, że wysłała do Moody wiadomość. I sądziła, że to pilne wezwanie będzie dotyczyło właśnie tego, bo czego by innego, ale chyba nie sądziła, że będzie to aż tak ważne. Albo raczej – miała na to nadzieję, bo było ważne dla niej, miała jednak świadomość, że nie koniecznie będzie takie dla innych.

– Dzień dobry – przywitała się krótko i kiwnęła do Moody głową, zamknąwszy za sobą drzwi bardzo dokładnie. Szefowa biura była tu, chociaż nikt nie widział, żeby ktokolwiek wchodził, albo wychodził – o, to było równie wymowne jak treść notatki czekającej na nią na biurku. A później uśmiechnęła się lekko, bo i owszem, ostatnie miesiące były trudne dla bardzo wielu osób, dla Victorii były wręcz czarne, ale starała się znaleźć w sobie siłę, by podnieść się z ziemi.

Lestrange, gdy już znalazła się w gabinecie szefowej, mimowolnie rzuciła szybkie spojrzenie na otoczenie. Powieka drgnęła jej tylko trochę, gdy dostrzegła… artystyczny nieład na biurku, ale też na półkach za nią i postanowiła uzbroić się w cierpliwość. Tak, była pedantką, ale tak jak nie wypadało podglądać analizowane przez Harper dokumenty (których zresztą nie była specjalnie ciekawa, prawdę mówił ten, kto wypowiedział słynne słowa: „im mniej wiesz, tym lepiej śpisz”, a Victoria już teraz miała problemy ze spaniem), tak tym bardziej nie wypadało komentować bałaganu…

Tego na głowie tym bardziej, ale ten jej nie przeszkadzał. Ogólnie cała aparycja Moody, choć tak odmienna od jej własnej, w niczym czarnowłosej nie wadziła. Być może było to zaskoczenie dla wielu ludzi, którzy postrzegało ją jako wymuskaną damulkę, ale tak jak Tori miała swój styl i podejście, tak Harper miała swoje. I szanowała to. Nie wyobrażała sobie zresztą na miejscu szefa biura nikogo innego – charyzma tej kobiety, jej niewzruszony upór, trzymał to wszystko w ryzach i Lestrange nie miała co do tego wątpliwości.

– Wszyscy ryzykujemy – odparła. – Nie tylko oni. Ale dziekuję – aurorzy, na ten przykład, byli na pierwszej linii frontu, niewiele za nimi brygadziści. Nic dziwnego, że to właśnie członkowie tych dwóch grup znaleźli się w Limbo… i też ryzykowali, może nawet bardziej, niż reszta. A po miesiącach ciszy ze strony Departamentu Tajemnic, raczej nie było niczym dziwnym, że cierpliwość Victorii była naprawdę mocno testowana i dała tego mały wyraz w liście, jaki wysłała dwa dni temu do Moody. Kiwnęła za to głową na jej dalsze słowa, bo skłamałabym, gdybym napisała, że to, że przełożona nie ma nic przeciwko, jej nie ucieszyło. Było to pewną ulgą, nawet jeśli wszystko było teraz w rękach szefa Departamentu Tajemnic. – Przygotowań z mojej strony, czy raczej przebywających tam ludzi i nadzorującej sprawę komórki? – podpytała, a po kolejnych słowach Harper, zamilkła na chwilę, jakby układając sobie w głowie odpowiedzi, jakich Moody chciała usłyszeć – tej ekspertyzy.

– Sprawa kwiatów bardzo poruszyła moją rodzinę. Niewiele wiemy o tym dziwnym zjawisku, natomiast wzmianka o czarnych różach znajduje się w kronikach rodziny, w bardzo odległych dziejach, ale bez większych konkretów. To, co udało mi się ustalić, to to, że najprawdopodobniej zostały przywiezione z Francji bardzo dawno temu przez naszą rodzinę. Wiem również, że kiedyś rozkwitły podobnie jak teraz, zajęły cały ogród oraz pojawiły się na Polanie Ognisk, niestety badacze, o ile jacyś wtedy w ogóle się nad tym pochylili, nie przekazali swoich wniosków, a z Maida Vale róże zostały wycięte. Tutaj nie wiem, czy dlatego, że tak trzeba było zrobić, czy dlatego, że nie znaleźli satysfakcjonujących odpowiedzi i zrobiono to na wszelki wypadek… i nie pojawiły się więcej aż do teraz. Nie potrafię powiedzieć, co się właściwie stało, że przez dziesięciolecia nie rosły, żeby zająć całe ogrody w jedną noc, ani jak to w ogóle możliwe, skoro zostały wycięte – zatrzymała się na chwilę i zmarszczyła brwi. – Badałam te kwiaty, ale bardzo wstępnie. Wyglądają jak najzwyklejsze róże, z tym wyjątkiem, że w naturze nie występuje czarny wariant. Już to jest zastanawiające. Poza tym są w takim stanie, jakby były hodowane co najmniej na jakiś konkurs. Co mam przez to na myśli to to, że nie widziałam zdrowszych ani piękniejszych okazów. To tylko moje podejrzenia, ale ich nagły rozrost mogła spowodować ta sama anomalia, która sprawiła, że w sadzie Abbottów pojawiły się agresywne pnącza – zrobiła chwilową pauzę, ale jeśli Harper podejrzewała, że zaraz usłyszy o podobnym zachowaniu róż, to nie doczekała się tej odpowiedzi.

– Cokolwiek się dzieje, te róże mają coś wspólnego z magią i w Maida Vale zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Ogrodnicy dostali surowy zakaz podlewania i zajmowania się nimi, a jednak byłam świadkiem tego, że przynajmniej jedna była dopiero co podlana, chociaż nie spotkałam nikogo po drodze. Widziałam też, jak jeden z odwiedzających na widok róży doznał jakiejś przedziwnej wizji i mówił potem o morzu i statku z zamierzchłych czasów. No i elfy… W Maida Vale mieszkają elfy, ale odkąd pojawiły się róże, elfy tylko przemykają w cieniu i się nie pokazują, jakby się bały samych kwiatów, albo przeczuwały jakieś niebezpieczeństwo – ciemnooka westchnęła i oparła się mocniej o krzesło, na którym siedziała. – To wszystko to takie błądzenie we mgle i zgadywanie. Nikt nic nie wie o niczym, nie wiem też, co może oznaczać to, że poprzednio pojawiły się na Polanie Ognisk i co z nimi wtedy zrobiono, ale żeby w ogóle zacząć wyciągać wnioski, musimy wiedzieć na ile te sytuacje są podobne. Coś jest na rzeczy, ale mam takie poczucie, że gdzieś ciągle brakuje kluczowego kawałka układanki – i Victoria czuła przez to frustrację, która mogła się lekko odbić w jej zwykle pozbawionej emocji twarzy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (1279), Victoria Lestrange (1863)




Wiadomości w tym wątku
Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 26.10.2025, 11:30
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Victoria Lestrange - 26.10.2025, 17:23
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 31.10.2025, 11:04
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Victoria Lestrange - 02.11.2025, 15:08
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 06.11.2025, 17:24
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Victoria Lestrange - 09.11.2025, 22:34
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 22.11.2025, 14:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa