27.10.2025, 08:59 ✶
- Wszystko dobrze, Rick? Dobrze się czujesz? - zapytała z troską, przekrzywiając głowę. Spojrzała na niego współczująco, acz odrobinę oceniająco, bo przy takim kaszlu palić... Ale nie skomentowała nic, wzruszyła ramionami. W ogóle nie powiązała jego zakrztuszenia się z faktem, że kiecka, którą wybrała, w ogóle do niej nie pasowała. Charlotte okręciła się przed lustrem, robiąc miny. W tym się na pewno nie pokażesz... Lotte spojrzała na Richarda poważnie, wyzywająco. - A bo co?
Zapytała odruchowo, reagując dokładnie tak, jak zawsze, gdy ktoś jej czegoś zabraniał: buntem. Już miała tupnąć nogą, gdy mężczyzna przekierował jej uwagę na sukienkę w kolorze granatowym. Jej pierwszy wybór, który chciała zostawić na koniec. Zmarszczyła brwi, a potem powróciła wzrokiem do lustra.
- No dobra, w sumie faktycznie wygląda to kiepsko. Nawet z makijażem będę wyglądała jak dziwka, a ciocia powiedziała, że mam uważać, żeby Nokturn mnie nie skurwił - palnęła, unosząc lekko ramiona. Jeżeli chodziło o ładny język, elegancję i inne pierdolety, to zdecydowanie porzuciła ten styl, chociaż starszy Mulciber miał pewność, że Charlotte potrafiła wyrażać się ładnie i elegancko, gdy tylko chciała. - Niech ci będzie, granatowa. A ty powiedz, co sądzisz o tej sprawie. Ponoć zobaczyła żołnierzy sprzed kilku wieków, ale nie mieli twarzy. I chcieli ją wziąć na kamienny stół i operować. Uciekła, a gdy przekroczyła pewien punkt, wszystko wróciło do normy. Na moje to nie była iluzja, tyle się ostatnio dzieje, że możliwe że trafiła na jakiś magiczny portal, a ktoś tam maczał palce w czarnej magii.
Rzuciła już zza drzwi przymierzalni, ściągając czerwoną sukienkę. Odwiesiła ją na wieszak, a potem sięgnęła po granatową. Chwilę się mocowała z zamkiem, ale w końcu wyszła.
- I jak? - okręciła się, i chociaż pytała o jego opinię, to twarz mówiła wszystko: to była ta sukienka. Idealna, jedyna, piękna, doskonale pasująca do niej i jej figury.
@Richard Mulciber
Zapytała odruchowo, reagując dokładnie tak, jak zawsze, gdy ktoś jej czegoś zabraniał: buntem. Już miała tupnąć nogą, gdy mężczyzna przekierował jej uwagę na sukienkę w kolorze granatowym. Jej pierwszy wybór, który chciała zostawić na koniec. Zmarszczyła brwi, a potem powróciła wzrokiem do lustra.
- No dobra, w sumie faktycznie wygląda to kiepsko. Nawet z makijażem będę wyglądała jak dziwka, a ciocia powiedziała, że mam uważać, żeby Nokturn mnie nie skurwił - palnęła, unosząc lekko ramiona. Jeżeli chodziło o ładny język, elegancję i inne pierdolety, to zdecydowanie porzuciła ten styl, chociaż starszy Mulciber miał pewność, że Charlotte potrafiła wyrażać się ładnie i elegancko, gdy tylko chciała. - Niech ci będzie, granatowa. A ty powiedz, co sądzisz o tej sprawie. Ponoć zobaczyła żołnierzy sprzed kilku wieków, ale nie mieli twarzy. I chcieli ją wziąć na kamienny stół i operować. Uciekła, a gdy przekroczyła pewien punkt, wszystko wróciło do normy. Na moje to nie była iluzja, tyle się ostatnio dzieje, że możliwe że trafiła na jakiś magiczny portal, a ktoś tam maczał palce w czarnej magii.
Rzuciła już zza drzwi przymierzalni, ściągając czerwoną sukienkę. Odwiesiła ją na wieszak, a potem sięgnęła po granatową. Chwilę się mocowała z zamkiem, ale w końcu wyszła.
- I jak? - okręciła się, i chociaż pytała o jego opinię, to twarz mówiła wszystko: to była ta sukienka. Idealna, jedyna, piękna, doskonale pasująca do niej i jej figury.
@Richard Mulciber