27.10.2025, 14:11 ✶
Chyba przegiął. Jej jojczeniem i krzykami się nie przejmował, ale tym że chciała iść do wszystkich świętych i najlepiej od razu do samej Ministry, byleby tylko się poskarżyć na niego, to już była przesada. Gdy tylko Rosie zaczęła iść w stronę schodów, doskoczył do niej, chcąc złapać ją za przegub dłoni.
- Weź, kurwa, bo oboje dostaniemy po głowie! - syknął, a tę książkę o którą się pobili to puścił gdzieś w pizdu z hukiem.
- Co tam się dzieje? - kobiecy głos z góry przerwał ich rozmowę, a Oliver zamarł. Przełknął ślinę - dobrze, że to nie była ich matka, bo dopiero by mieli. Albo dziadek, ach kurwa, wtedy to by było.
- Zmiana warty! Wszystko w porządku, będziemy ciszej! - powiedział podniesionym głosem i potrząsnął siostrą. - Dobra, gadaj o chuj chodzi, bo nawet na ciebie to jest cholernie dziwne. Czego się zachowujesz jak nadąsana piętnastka?
Syknął, bo jeszcze chwila a i on zacznie tupać nogami ze złości.
- Nie do kobiet, tylko do ciebie! Dać ci cukierka czy co? - mówił już dużo ciszej niż wcześniej, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że stąpali po naprawdę cienkim i kruchym lodzie. Jeden nieostrożny krok i utoną, a tonięcie pod lodem w zimnej wodzie - nawet metaforycznej - nie było w jego dzisiejszym bingo. - Co za ektoplazmowy pierd, co? Co ci dokładnie zrobił?
Klątwa jakaś? Nie no, ona zawsze była taka okropna.
- Weź, kurwa, bo oboje dostaniemy po głowie! - syknął, a tę książkę o którą się pobili to puścił gdzieś w pizdu z hukiem.
- Co tam się dzieje? - kobiecy głos z góry przerwał ich rozmowę, a Oliver zamarł. Przełknął ślinę - dobrze, że to nie była ich matka, bo dopiero by mieli. Albo dziadek, ach kurwa, wtedy to by było.
- Zmiana warty! Wszystko w porządku, będziemy ciszej! - powiedział podniesionym głosem i potrząsnął siostrą. - Dobra, gadaj o chuj chodzi, bo nawet na ciebie to jest cholernie dziwne. Czego się zachowujesz jak nadąsana piętnastka?
Syknął, bo jeszcze chwila a i on zacznie tupać nogami ze złości.
- Nie do kobiet, tylko do ciebie! Dać ci cukierka czy co? - mówił już dużo ciszej niż wcześniej, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że stąpali po naprawdę cienkim i kruchym lodzie. Jeden nieostrożny krok i utoną, a tonięcie pod lodem w zimnej wodzie - nawet metaforycznej - nie było w jego dzisiejszym bingo. - Co za ektoplazmowy pierd, co? Co ci dokładnie zrobił?
Klątwa jakaś? Nie no, ona zawsze była taka okropna.