Potwierdził między ostatnimi kaszlami, które też długie i duszące mocno nie były. Jakby się tylko zachłysnął i było zaraz dobrze. Miło ze strony Charlotte, że wykazała się troską o niego, ale nie musiała.
Ostatnie ataki i pożar Londynu, dał się wielu obywatelom we znaki. Richard czytał o tym i sam dostrzegł z obserwacji, jak mugole i czarodzieje zmagali się z męczącym kaszlem. W jego przypadku nie było tak źle. Możliwe, że miał odporniejszy organizm i nie zatruł się do takiego stopnia, aby potrzebował pilnej interwencji uzdrowiciela. Zdarzało mu się kaszlnąć, ale było to do wyleczenia. Inni być może stwierdziliby, że za dużo pali.
- To jest tylko spotkanie rodzinne, a nie bankiet biznesowy.Odparł także poważnie, jakby przyjmował wyzwanie i tym samym przypomniał jej, gdzie idą. Niezależnie od tego, czy udadzą się tam razem, czy osobno, nie chciał najpewniej, aby się tak mocno wyróżniała wśród członków ich rodziny.
Charlotte po chwili sama stwierdziła, że i ta czerwona suknia jej nie leży, komentując już po swojemu, przyglądając się w lustrze, jakby potrafiła sobie jeszcze makijaż wyobrazić. Całe szczęście, zgodziła się zmienić na inną suknię i tej nie weźmie. Jak na złość, znów poruszyła dziwny temat, który mu zaczęła opowiadać w trzech częściach. Będąc już w kabinie przymierzalni. W tym czasie, Richard mógł spokojnie palić papierosa, obserwując otoczenie.
Otrzepał niedopałki z papierosa do znalezionego przez siebie naczynia w tym pomieszczeniu i na hasło Charlotte, przeniósł uwagę na nią. Zlustrował ją od góry do dołu i z powrotem. Tym razem wyglądała znacznie lepiej. Porządnie. Odpowiednio. Zdawało się, że dobrze ta suknia na jej leżała. Nie widział nic opiętego, ani zwisającego.
- Wygląda dobrze. Kolor też pasuje.Stwierdził, zgodnie z tym co sam widział. I trzymał się tego, co mówiła mu sprzedawczyni.
- Potrzebujesz dodatkowy długi rękaw? Jakiś sweter? Narzuta? Marynarka?
Dopytał dla pewności, czy potrzebowała coś jeszcze, aby nie zmarznąć. Na wypadek, gdyby sam płaszcz podczas drogi był za mało. Jesień, nie była tak ciepła co lato. Wolał o tym wiedzieć teraz, póki jeszcze są w sklepie i może przymierzyć, zanim też postanowią przejść do finalizacji zakupu. Nie uśmiechałoby mu się później cofać, bo nagle Charlotte sobie coś przypomni. Zerknął także na jej buty, czy miała odpowiednie pod suknię. Czy będzie potrzebne wejście do kolejnego sklepu.