• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise

[27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#7
27.10.2025, 18:25  ✶  
Odnosił wrażenie, że tak to już się jakoś składało (co było bujdą na resorach, bo zwyczajnie to on tak to złożył, podejmując szereg różnych decyzji), że statystycznie rzecz biorąc, nocami robił o wiele więcej dziwnych rzeczy niż większość społeczeństwa. Ostatnie miesiące szczególnie wyraźnie mu to potwierdziły. Cierpiąc na bezsenność i nie usiłując już dbać o układanie sobie życia prywatnego, dosyć głęboko zanurzył się w kilka spraw, których normalnie starałby się unikać. Prostowanie ich było zaś czyimś, co dopiero miał próbować zrobić. Wcześniej nie uważał tego za konieczne.
Teraz? Teraz wiele się zmieniło, nie mógł zbyt długo odkładać tego na później, uznając tego za swój problem z przyszłości. Nie, gdy teraźniejszość mogła dogonić go praktycznie w każdym momencie, a nie odpowiadał już wyłącznie za siebie. Kiedyś wreszcie musiał sięgnąć do tego konkretnego bagna, wyjmując stamtąd wiadro wyjaśnień i starając się nie dostać w łeb łopatą przeznaczoną do zakopywania konsekwencji jego beznadziejnych, ryzykownych decyzji.
W tym momencie jednak cofnęli się jeszcze dalej. Do tej bardzo zamierzchłej przeszłości, samych początków ich świadomej wspólnej historii. Miejsca, w którym tak naprawdę zaczęli być sobie bliscy, nawet jeśli później zagmatwali się w coś, co nazywali mianem przyjaźni. Tak, wtedy też był tu poniekąd w tych samych interesach, o których wkrótce musiał porozmawiać z Geraldine. Tyle tylko, że w żadnym z tych momentów za nic w świecie nie chciał być tu po zmroku.
Tak, zgadza się. Bywał w naprawdę różnych miejscach, robił naprawdę różne rzeczy, statystycznie patrząc, miał okazję bardzo dobrze poznać wiele makabrycznych sekretów kryjących się w mroku nocy. A jednak nawet on nie pomyślałby tak nieracjonalnie, aby świadomie wepchnąć ich na pogranicze Lasu Wisielców w momencie, w którym musieliby przyświecać sobie różdżkami.
Zdecydowanie zbyt wiele słyszał o tym miejscu. Nawet biorąc pod uwagę to, że większość tych historii była wyssana z palca, to jeśli chociaż promil był prawdziwy (a był), Roise wolał sprężyć ruchy i dotrzeć do dworku jeszcze za dnia. Najlepiej zaś również za dnia stamtąd wyjść, nie spędzając tam nocy, jeśli to nie było zupełnie konieczne.
Tyle tylko, że ta myśl przeszła mu przez głowę dopiero na widok Benjy'ego i na wspomnienie przyjaciela o nadchodzącym wieczorze. Być może, z dużym prawdopodobieństwem, całkowicie na pewno nie poruszyli wielu istotnych kwestii, zbyt mocno skupiając się na samym fakcie, że mieli tu wrócić. Co prawda, tym razem z dodatkową, profesjonalną obstawą kogoś, kto znacznie bardziej znał się na rzeczy niż oni wtedy (teraz zresztą też), ale sam fakt wzbudzał w Greengrassie całkiem sporo emocji.
Jeśli bowiem była to bardzo zła decyzja z ich strony, tym razem miał już świadomość, że mogli napotkać naprawdę wiele przeszkód i nieprzewidzianych komplikacji. Nie był już aż tak swobodny, nie machał na wszystko tak lekką ręką, jak wtedy. Nie obawiał się tej wizyty, był do niej całkiem pozytywnie nastawiony, ale fakty pozostawały faktami. To mógł być kiepski pomysł, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydawał się całkiem zachęcający.
No, bo kto inny, jak nie oni mógłby wpaść na coś takiego? Kto inny, jeśli nie ich grono (no, bo teraz nie byli już tylko we dwoje; i to pod wieloma względami) mógł cofnąć się pamięcią do dosyć emocjonujących, emocjonalnie trudnych wydarzeń w nawiedzonym dworze i stwierdzić: a w galerii, na której mnie potrzeliłaś moglibyśmy zrobić świetlik w dachu i postawić kilka paproci? No właśnie.
Jeśli jednak w istocie mieli rację i był to dobry pomysł, ten teren dawał im naprawdę wiele możliwości. Wiadomo, że pamięć ludzka bywała zawodna, lubiła również koloryzować wspomnienia, ale jeśli Ambroise się nie mylił (a nie lubił się mylić) mogli mieć dostęp do całkiem dobrej infrastruktury. Przynajmniej, o ile jej stan nie pozostawiał na tyle dużo do życzenia, że równie dobrze mogliby wszystko wyburzyć. To już była jednak sprawa na przyszłość.
Teraz potrzebowali ruszyć w drogę. Kiwnął zatem głową, przyglądając się pierw jednemu, później drugiemu z towarzyszącej mu dwójki. Tak, jemu również nie umknęło tamto w końcu. Po prostu nieznacznie wywrócił na nie oczami, aby moment później kiwnąć głową.
- Mamy wszystko. Możemy iść - stwierdził.
Nie potrzebowali robić sobie przerwy, zdecydowanie jeszcze nie na tym etapie. Do samej rezydencji nie było zresztą aż tak daleko, aby robili z tego coś na miarę długaśnej wyprawy. Musieli tylko ruszyć, aby wyrobić się przed nocą. Spojrzał zatem na ich towarzysza, nie gestykulując mu jednak ruchem dłoni, tylko bez dalszego zawahania ruszając ścieżką w kierunku gęstwiny. Nie miał nic przeciwko temu, aby iść pierwszy, o ile nikt nie postanowi go wyprzedzić. Profilaktycznie tylko poprawił różdżkę w rękawie płaszcza, gotowy dobyć jej w razie takiej konieczności.


Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
The night will start anew
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4829), Benjy Fenwick (4427), Geraldine Greengrass-Yaxley (4057), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 26.10.2025, 00:05
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Pan Losu - 26.10.2025, 00:05
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 09:36
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 12:49
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 27.10.2025, 15:56
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 17:08
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 18:25
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 27.10.2025, 22:34
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.10.2025, 00:01
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.10.2025, 18:52
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 30.10.2025, 21:06
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.10.2025, 22:26
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.10.2025, 23:33
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 31.10.2025, 17:29
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.11.2025, 19:43
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.11.2025, 17:15
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 18:05
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.11.2025, 20:07
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.11.2025, 12:59
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 08.11.2025, 16:11
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.11.2025, 19:25
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.11.2025, 20:27
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 18:14
RE: [27.09.1972] Everyone’s a stranger somewhere | Benjy, Geraldine, Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.11.2025, 21:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa