27.10.2025, 20:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.10.2025, 20:29 przez Anthony Shafiq.)
Z Philomeną i Aaronem przy makiecie teatru,
finalnie uciekam w tłum w okolice wernisażu.
finalnie uciekam w tłum w okolice wernisażu.
Ileż razy drwił z kastowego układu hogwardzkich domów? Teraz jednak tak bardzo nie było mu do śmiechu. Proszę bardzo oto efekt: durny, ujadający pies na smyczy i żmija gładkimi słowami tłumacząca bezwzględność stalowej drabiny na której szczycie chciała stać. Oczywiście jego krukoński intelektualny snobizm dawał o sobie znać, wszak to jego rolą było myśleć w tym całym przeklętym społeczeństwie warunkowanym od jedenastego roku życia do przyjęcia zaprojektowanych ról. Do czego to doszło, że musiał stawać w obronie przygłupich wyrobników i rolników, z taką ochotą mordowanych na londyńskich ulicach przez samozwańczych rewolucjonistów, przerażonych utratą wpływów dziedziców dawno minionych czasów.
Twarz Anthony'ego nie drgnęła, oddech nie przyspieszył, a skóra nie zmieniła swojej barwy, na te wszystkie kwieciste rewelacje sprzedawane mu to z lewej, to z prawej strony. To nie był pierwszy i z pewnością nie ostatni raz, kiedy mościł się wygodnie w żołądku tego dinozaura. Diplodok. Tak się nazywał ten kolos, którego miał szansę zobaczyć w berlińskim, absolutnie mugolskim muzeum. Krzywa Gaussa według niektórych miała kształt dzwonu, ale dla Shafiqa był to wspaniały diplodok. I teraz stał pomiędzy łbem a ogonem reprezentującym dwójkę radykałów, którym najbardziej nie w smak był ktoś taki jak on - centrysta. Ani ciepły ani lodowaty. Po prostu letni...
Smaczniejszy do pożarcia niż tort panny Figg.
– Faszyzm zaiste jest wspaniałym ustrojem, bardzo skutecznym w przeprowadzaniu reform i oczyszczaniu ulic ze śmieci – powiedział lekko, udając, że delektuje się smakiem łakocia. Nic dziwnego, że Erik spędzał z tą półkrwistą czarownicą tyle czasu. Anthony wiedział jakim był nieposkromionym łasuchem. – Bardzo prosty ustrój. – Prostacki?– Gorzej, gdy grupa sprawująca władzę traktuje jak wspomniane śmieci osoby o odrębnych opiniach i poglądach. Historia najnowsza Europy dość dobitnie pokazuje, że ostatecznie jest to ślepy zaułek cywilizacyjny. Czytaliście może drugą z książek Isaaca Bagshota? Drastyczna, ale zdaje się niezbędna dla współczesnego człowieka lekcja. – Stalowe oczy błądziły po tłumie, rozmowa stała się przykra, ale nie ze wzglądu na irytację, a realny żal latami tłamszonego idealisty. Teraz dawno odrzucone wartości, zupełnie jak trauma, wrzeszczały mu do ucha w milczeniu czterech ścian. Wrzeszczały, gdy był otoczony sępami wypatrującymi jego truchła.
Wojna kochała radykałów. Proste odpowiedzi na niespokojne pytania.
Gdzie w tym wszystkim było miejsce dla niego?
– Prawo jest wspaniałe. Wraz z pismem, ukoronowanie cywilizacji. – Oddał talerz z ponad połową porcji przechodzącemu kelnerowi. – Jest we mnie jednak przekonanie, że nie tylko to, co wychodzi spod pióra prawników warte jest uwagi, ale też co wychodzi z serc i umysłów poetów, piewców innych humanistycznych wartości, których tak rozpaczliwie potrzebujemy w dzisiejszych czasach. Szlachetności. Honoru. Miłosierdzia – odetchnął.
– Jestem człowiekiem, któremu los uniemożliwił doświadczanie kolorów, zwłaszcza czerwonego. Dbam o to, by w innych sferach nie zabrakło mi pełnego spektrum. Pani mecenas... odezwę się w sprawie fundacji, proszę mi wybaczyć, przyjaciel mnie wzywa – wymówił się gładko, kłaniając się z szacunkiem kobiecie, która pożerała jego ministerialnych prawników na śniadanie, a kości ich bezużytecznych palców używała jako wykałaczki. Skinieniem głowy obdarzył również Moody'ego, a potem zniknął wmieszać się w tłum bliżej wystawy obrazów.
Jeszcze godzina, może dwie.
Przetrwanie nie powinno być aż tak trudne.
Twarz Anthony'ego nie drgnęła, oddech nie przyspieszył, a skóra nie zmieniła swojej barwy, na te wszystkie kwieciste rewelacje sprzedawane mu to z lewej, to z prawej strony. To nie był pierwszy i z pewnością nie ostatni raz, kiedy mościł się wygodnie w żołądku tego dinozaura. Diplodok. Tak się nazywał ten kolos, którego miał szansę zobaczyć w berlińskim, absolutnie mugolskim muzeum. Krzywa Gaussa według niektórych miała kształt dzwonu, ale dla Shafiqa był to wspaniały diplodok. I teraz stał pomiędzy łbem a ogonem reprezentującym dwójkę radykałów, którym najbardziej nie w smak był ktoś taki jak on - centrysta. Ani ciepły ani lodowaty. Po prostu letni...
Smaczniejszy do pożarcia niż tort panny Figg.
– Faszyzm zaiste jest wspaniałym ustrojem, bardzo skutecznym w przeprowadzaniu reform i oczyszczaniu ulic ze śmieci – powiedział lekko, udając, że delektuje się smakiem łakocia. Nic dziwnego, że Erik spędzał z tą półkrwistą czarownicą tyle czasu. Anthony wiedział jakim był nieposkromionym łasuchem. – Bardzo prosty ustrój. – Prostacki?– Gorzej, gdy grupa sprawująca władzę traktuje jak wspomniane śmieci osoby o odrębnych opiniach i poglądach. Historia najnowsza Europy dość dobitnie pokazuje, że ostatecznie jest to ślepy zaułek cywilizacyjny. Czytaliście może drugą z książek Isaaca Bagshota? Drastyczna, ale zdaje się niezbędna dla współczesnego człowieka lekcja. – Stalowe oczy błądziły po tłumie, rozmowa stała się przykra, ale nie ze wzglądu na irytację, a realny żal latami tłamszonego idealisty. Teraz dawno odrzucone wartości, zupełnie jak trauma, wrzeszczały mu do ucha w milczeniu czterech ścian. Wrzeszczały, gdy był otoczony sępami wypatrującymi jego truchła.
Wojna kochała radykałów. Proste odpowiedzi na niespokojne pytania.
Gdzie w tym wszystkim było miejsce dla niego?
– Prawo jest wspaniałe. Wraz z pismem, ukoronowanie cywilizacji. – Oddał talerz z ponad połową porcji przechodzącemu kelnerowi. – Jest we mnie jednak przekonanie, że nie tylko to, co wychodzi spod pióra prawników warte jest uwagi, ale też co wychodzi z serc i umysłów poetów, piewców innych humanistycznych wartości, których tak rozpaczliwie potrzebujemy w dzisiejszych czasach. Szlachetności. Honoru. Miłosierdzia – odetchnął.
– Jestem człowiekiem, któremu los uniemożliwił doświadczanie kolorów, zwłaszcza czerwonego. Dbam o to, by w innych sferach nie zabrakło mi pełnego spektrum. Pani mecenas... odezwę się w sprawie fundacji, proszę mi wybaczyć, przyjaciel mnie wzywa – wymówił się gładko, kłaniając się z szacunkiem kobiecie, która pożerała jego ministerialnych prawników na śniadanie, a kości ich bezużytecznych palców używała jako wykałaczki. Skinieniem głowy obdarzył również Moody'ego, a potem zniknął wmieszać się w tłum bliżej wystawy obrazów.
Jeszcze godzina, może dwie.
Przetrwanie nie powinno być aż tak trudne.