28.10.2025, 02:16 ✶
Atreus sam nie był pewien, jak należało z nim rozmawiać. Jakoś specjalnie? Nie wydawało mu się. Specjalne traktowanie było chyba najgorszym, co by go mogło w tym momencie spotkać, bo odnosił wrażenie że potrzebował normalności. Musiał poczuć, że świat toczył się dalej, że on też musiał iść do przodu, a nie stać w miejscu jak idiota, wahając się co chwilę czy otworzyć podarowany mu list i co zrobić ze swoim życiem. Wieczorami bywał przygnębiony, o ile nie zwyczajnie najebany, ale starał się trzymać fason przed innymi, szczególnie w pracy.
- Myślę, że dla nich to bez różnicy, czy trafi się coś z pożaru, przed pożarami czy po nich... - westchnął, kręcąc przy tym głową. - Nie wiem czy pamiętasz, ale te menele z Nokturna zawinęły mi sakiewkę, na całe szczęście znalazł się ktoś, kto ją znalazł i postanowił mi zwrócić. Tyle dobrego - chociaż od straconych galeonów by nie zbiedniał, to dokumenty i ich strata były już zwyczajnie problematyczne. Szczególnie że sam nie miał ich jak szukać z uszkodzoną nogą. - Zawsze lubiłem wstrząsoladki. Dawały kopa. A ty miałaś jakieś swoje ulubione rzeczy w Miodowym?
Galeon podleciał na nowo do góry, mrugając wesoło złocistym kolorem, a czujne spojrzenie aurora wreszcie trafiło na coś, czego najpewniej szukali. Nieco dalej w dół uliczki, na kocich łbach rozłożony został kocyk. Była stosunkowo wąska, ale nie na tyle by prezentowane przedmioty utrudniały sprawne poruszanie się po niej - leżały jednak na tyle wymownie, ze nie można było na nie tak zwyczajnie nie spojrzeć, a odsunięcie od głównej alei sprawiało, że pewnie unikali znacznej części patroli. Bulstrode więc spojrzał wymownie na Hestię i kiwnął głowę w ich stronę, nie zatrzymując się.
- Chcesz mówić?
- Myślę, że dla nich to bez różnicy, czy trafi się coś z pożaru, przed pożarami czy po nich... - westchnął, kręcąc przy tym głową. - Nie wiem czy pamiętasz, ale te menele z Nokturna zawinęły mi sakiewkę, na całe szczęście znalazł się ktoś, kto ją znalazł i postanowił mi zwrócić. Tyle dobrego - chociaż od straconych galeonów by nie zbiedniał, to dokumenty i ich strata były już zwyczajnie problematyczne. Szczególnie że sam nie miał ich jak szukać z uszkodzoną nogą. - Zawsze lubiłem wstrząsoladki. Dawały kopa. A ty miałaś jakieś swoje ulubione rzeczy w Miodowym?
Galeon podleciał na nowo do góry, mrugając wesoło złocistym kolorem, a czujne spojrzenie aurora wreszcie trafiło na coś, czego najpewniej szukali. Nieco dalej w dół uliczki, na kocich łbach rozłożony został kocyk. Była stosunkowo wąska, ale nie na tyle by prezentowane przedmioty utrudniały sprawne poruszanie się po niej - leżały jednak na tyle wymownie, ze nie można było na nie tak zwyczajnie nie spojrzeć, a odsunięcie od głównej alei sprawiało, że pewnie unikali znacznej części patroli. Bulstrode więc spojrzał wymownie na Hestię i kiwnął głowę w ich stronę, nie zatrzymując się.
- Chcesz mówić?