28.10.2025, 09:59 ✶
Czas terroru narzuconego językami widmowej klątwy przeminął, a Milles zaśmiała się na te pytania Ceolsige. Być może Moody nie była wzorem do naśladowania jeśli chodzi o roztropność, ale już po tym jak wypaplała się Dorze nie zamierzała aż tak ryzykować. Ludzie dziwnie reagowali. Poza tym... czyż nie nosiła szaty z wymalowanym zieloną farbą celownikiem? Wystarczyło, że całkiem otwarcie skakali po mugolackich domach i nieśli pomoc. Wystarczyło, że w ten sposób ostentacyjnie pokazywali Śmierciożercom faka. Bardzo dosadnie.
- Powiem Ci, jak to będzie coś pewnego, wiesz, że w moim przypadku to kalejdoskop, finalnie wszyscy odnajdują życie ze mną jako chujowo trudne i uciążliwe. To taki finalny test. Jak wytrzyma rok i nie spierdoli, to zacznę być może mieć nadzieję. - Albo będę gryźć piach. Albo on. Najprawdopodobniej oboje. W głowie Moody jakoś oczywistym zdawało się, że trzecie ogniwo tego przedziwnego układu ich przeżyje bez trudu. Wiedza o chorobie Basiliusa pozostawała cały czas poza jej zakresem.
Zaraz po tym, Miles zaczęła domagać się zapłaty za wróżbę, oczywiście w piwie. Do Dziurawego Kotła już nie chciała wracać, ale Fontanna Szczęścia?
- Bedziesz mi musiała koniecznie powiedzieć jak to wszystko wyszło. Z mieszkaniem i tym rycerzem na białym koniu. - rzuciła zaczepnie, gdy osuszyły kufel. - I jakbyś potrzebowała pomocy... To też dawaj znać. Wiesz... Od Beltane mam chorobowe. Zaglądałabym tylko prywatnie mała. - rzuciła na pożegnanie, bardziej niż zadowolona, że dla Sige znalazła się taka miła wróżba.
- Powiem Ci, jak to będzie coś pewnego, wiesz, że w moim przypadku to kalejdoskop, finalnie wszyscy odnajdują życie ze mną jako chujowo trudne i uciążliwe. To taki finalny test. Jak wytrzyma rok i nie spierdoli, to zacznę być może mieć nadzieję. - Albo będę gryźć piach. Albo on. Najprawdopodobniej oboje. W głowie Moody jakoś oczywistym zdawało się, że trzecie ogniwo tego przedziwnego układu ich przeżyje bez trudu. Wiedza o chorobie Basiliusa pozostawała cały czas poza jej zakresem.
Zaraz po tym, Miles zaczęła domagać się zapłaty za wróżbę, oczywiście w piwie. Do Dziurawego Kotła już nie chciała wracać, ale Fontanna Szczęścia?
- Bedziesz mi musiała koniecznie powiedzieć jak to wszystko wyszło. Z mieszkaniem i tym rycerzem na białym koniu. - rzuciła zaczepnie, gdy osuszyły kufel. - I jakbyś potrzebowała pomocy... To też dawaj znać. Wiesz... Od Beltane mam chorobowe. Zaglądałabym tylko prywatnie mała. - rzuciła na pożegnanie, bardziej niż zadowolona, że dla Sige znalazła się taka miła wróżba.
Koniec sesji