Ostatni czas bardzo różnił się od tego, co znała. Fakt - Heather nie była być może jakimś bardzo długo pracującym w branży funkcjonariuszem, jej staż wynosił jakieś pół roku, ale przyzwyczaiła się do tego, jak wyglądały jej zmiany. Gdy wrócili do pracy po pożarach - panował chaos, zresztą tak samo jak podczas nich. Próbowała się w nim odnaleźć, tak właściwie to nawet jej się podobało, gdyż dużo się działo, a Ruda nie znosiła stagnacji.
Spojrzała na budynek, o którym wspomniała jej partnerka. Przyglądała mu się z drobnym powątpiewaniem. Nie wydawało się szczególnie bezpieczne wchodzenie do środka, nie, aby ją to jakoś specjalnie martwiło, jak nie one to kto? No nikt, nikt inny by tam nie wlazł.
- Wygląda jakby mógł jebnąć, ale robiłyśmy w swoim życiu gorsze rzeczy. - No, gorsze od wchodzenia do budynków grożących zawaleniem. Może nie powinna być z tego powodu dumna, ale trochę była.
- Tak właściwie, to jak się trzymasz? - Postanowiła zmienić temat, póki miały chwilę i jeszcze nie weszły do ferelnej kamienicy. Czuła, że Longbottom zrozumie o co jej chodzi. Artykuł, który pojawił się w gazecie był obrzydliwy, Heather okropnie wkurwiła się, gdy przeczytała jego treść, może Brenna wyglądała zupełnie zwyczajnie, ale nie sądziła, że zupełnie jej to nie obeszło. Uderzali w ich rodzinę, w tych, którzy jako jedni z nielicznych nie bali się walczyć z tą bandą pojebów. Posrana akcja, że ktoś postanowił to wykorzystać w ten sposób.
Przeniosła wzrok na grupę dzieciaków, o której wspomniała Brenna. Czy gówniarze nie powinni być teraz w Hogwarcie? W końcu trwał rok szkolny, wyglądali na takich, którzy zaczęli już edukację, zresztą wzrostem niektórzy z nich na pewno byli równi z Heather, która na spokojnie mogłaby się wmieszać między nich jako kolejna członkini tej bandy.
- Nie wiem, chyba? - Przyjrzała się dokładniej, aby zobaczyć, czy to faktycznie były różdżki, być może znaleźli nowy pomysł na biznes, pozbierali różdżki po pożarach i teraz próbowali je sprzedać.
percepcja 3k
Sukces!
sprawdzam, czy widzę