29.10.2025, 00:45 ✶
Umówiły się na kawę, oczywiście, że, przynajmniej w przypadku Sidonie, na kawie się nie skończy, planowała domówić sobie kawałek ciasta albo trzy, nie była jeszcze głodna, ale na dyżurze bywało, że nie było kiedy zjeść. A jedzenie było dla niej ważne i to na tyle, że naprawdę łatwiej i taniej było ją ubierać, niż karmić. Tym bardziej, że poświęcała mało czasu modzie i trendom, być może limonkowe uniformy, które panują niepodzielnie na korytarzach w Mungu, skutecznie zabiły kiełkującą miłość do strojenia się. Prawdopodobnie istniała kiedyś istota ludzka, która w tym kolorze wyglądała dobrze, ale może to tylko legenda przekazywana od pokoleń medyków by nie stracili nadziei za szybko (nie ma co odbierać pracy wypaleniu zawodowemu).
Sid ubrała cienki półpłaszcz, szary, jak połowa jej szafy, był w odcieniach nie tyle jesieni, a zimy w dużym mieście. Na szczęście aura jeszcze nie wymagała stosowanie zaklęć ogrzewających, za którymi nie przepadała, bo ile można było brać na siebie oddziaływania magicznego, a poza tym takie, wydawać się mogło, banalne i użytkowe zaklęcia odpowiadały za sporą liczbę interwencji medycznych.
- Możesz wpaść na jeden dyżur, szczególnie jak sezon infekcyjny się rozpędzi i będzie więcej dziur w grafiku, niż w bruku na Nokturnie. Od razu się wyleczysz i nabierzesz odporności. - Narzekanie na pracę jeden z najstarszych sposobów na nawiązywanie relacji. Lub narzekanie jako takie, Sidonie mogła się założyć, że na agorach w starożytnych miastach greckich krytykowano stan oliwek, że nie są jak kiedyś i powstawały na tej podwalinie wspaniałe przyjaźnie.
- Ale jak już usiądziemy to, gdybym jakimś cudem zapomniała, przypomnij mi, żebym ci opowiedziała, co można osiągnąć jednym beznadziejnie rzuconym lumos. Męczyłam się pół zmiany - dodała z dumą, którą ordynator na pewno nie podzielał, gdy zobaczył ile przepaliła godzin roboczych na jeden wypadek, ale przynajmniej było kilku poszkodowanych.
- Dobrze, może faktycznie trafimy na coś ciekawego - i przydatnego, bo akurat Sid wychodziła z założenia, że nie ma, co gracić mieszkania. Wystarczy jej spora kolekcja notatek i książek.
Gdy podeszły bliżej, okazała się, że była tam cała zbieranina wszelkich rozmaitości, zwykle niepowtarzalnych - talia tarota, zestaw gargulków, zegarek, jakaś apaszka, a to pierwsze co rzuciło jej się w oczu. Faktycznie wyglądało, jakby zebrali to co się mogło kurzyć na strychu lub w dawno nieotwieranej szafce.
Sid ubrała cienki półpłaszcz, szary, jak połowa jej szafy, był w odcieniach nie tyle jesieni, a zimy w dużym mieście. Na szczęście aura jeszcze nie wymagała stosowanie zaklęć ogrzewających, za którymi nie przepadała, bo ile można było brać na siebie oddziaływania magicznego, a poza tym takie, wydawać się mogło, banalne i użytkowe zaklęcia odpowiadały za sporą liczbę interwencji medycznych.
- Możesz wpaść na jeden dyżur, szczególnie jak sezon infekcyjny się rozpędzi i będzie więcej dziur w grafiku, niż w bruku na Nokturnie. Od razu się wyleczysz i nabierzesz odporności. - Narzekanie na pracę jeden z najstarszych sposobów na nawiązywanie relacji. Lub narzekanie jako takie, Sidonie mogła się założyć, że na agorach w starożytnych miastach greckich krytykowano stan oliwek, że nie są jak kiedyś i powstawały na tej podwalinie wspaniałe przyjaźnie.
- Ale jak już usiądziemy to, gdybym jakimś cudem zapomniała, przypomnij mi, żebym ci opowiedziała, co można osiągnąć jednym beznadziejnie rzuconym lumos. Męczyłam się pół zmiany - dodała z dumą, którą ordynator na pewno nie podzielał, gdy zobaczył ile przepaliła godzin roboczych na jeden wypadek, ale przynajmniej było kilku poszkodowanych.
- Dobrze, może faktycznie trafimy na coś ciekawego - i przydatnego, bo akurat Sid wychodziła z założenia, że nie ma, co gracić mieszkania. Wystarczy jej spora kolekcja notatek i książek.
Gdy podeszły bliżej, okazała się, że była tam cała zbieranina wszelkich rozmaitości, zwykle niepowtarzalnych - talia tarota, zestaw gargulków, zegarek, jakaś apaszka, a to pierwsze co rzuciło jej się w oczu. Faktycznie wyglądało, jakby zebrali to co się mogło kurzyć na strychu lub w dawno nieotwieranej szafce.