- Dobra, powiedzmy, że Ci wierzę. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Miała nadzieję, iż to, co mówi Brenna faktycznie jest prawdą. Nie zdążyły jeszcze dłużej porozmawiać o tych pomyjach, które zostały wylane na jej rodzinę. Ruda była przyzwyczajona do czytania głupot na swój temat, pierwszy raz i taki wielki artykuł mógł być jednak mocno dotkliwy dla samych zainteresowanych. Miała nadzieję, że Longbottomowie się tym nie przejmą, zresztą, czy mogliby ich tak po prostu usunąć ze spisu czystych rodzin? Czy w tym wszystkim nie chodziło o krew płynącą w żyłach? W sumie zawsze miała gdzieś to, jak wyglądało to oficjalnie, bo sama przecież nie należała do tych, którzy w ich świecie niby się najbardziej liczyli (co uważała za gówno prawdę, bo wystarczyło spojrzeć na nią i jej matkę, które były gwiazdami magicznego sportu bez tego).
Obserwowała przyjaciółkę, która postanowiła dokonać zakupu. Ruda nie dałaby tym dzieciakom złamanego grosza, przeczuwała skąd wzięli te przedmioty, właśnie dlatego zadała to niewinne pytanie, które okazało się być początkiem katastrofy.
Nie dostała odpowiedzi, nie, zamiast tego dzieciaki po prostu rozpłynęły się w powietrzu, wcześniej pakując swój dobytek, chociaż pakowanie... to zbyt dużo powiedziane, zwinęli koc jednym ruchem ręki wraz z przedmiotami, które się na nim znajdowały. Nie zdążyły zareagować. Ruda otworzyła usta ze zdziwienia.
- Co to miało być. - Nie mogła uwierzyć w to, że tak szybko rozpłynęli się w powietrzu. To na pewno nie było legalne... nie zakładała jednak, że mogą potrafić się teleportować, bo przecież zwyczajowo, w Hogwarcie uczono tego po osiągnięciu odpowiedniego wieku.
- Nie wiem, zniknęli ekspresowo, podejrzewam, że to wszystko, co tutaj mieli, ukradli. - Nie było to szczególnie odkrywcze, ale postanowiła się tym podzielić. - Jak my się z tego wytłumaczymy? - Nie znalazły się tutaj po to, aby rozbijać szajkę dziecięcych przestępców, jednak cała sytuacja... cóż, nie wyglądała dobrze. Pozwoliły im uciec.
- Nie możemy przyznać się do tego, że dzieciaki uciekły nam sprzed nosa. - To chyba zabolało ją najbardziej, nie były wystarczająco czujne, jedno, niewinne pytanie sprowokowało ich do ucieczki, która przebiegła im nadzywczaj dobrze. Zdecydowanie musieli mieć doświadczenie w podobnych sytuacjach.