29.10.2025, 16:32 ✶
Niekłamany, nieokrzesany entuzjazm iskrzył w oczach fałszywego Eliasa, gdy obserwował fałszywąKeyleth, nie dostrzegając oczywiście oczywistych sygnałów jej przerażenia i dyskomfortu.
Pozwolił sobie badać twarz, przyjmując komplement własnej przemiany, samemu zbliżając się do twarzy dziewczyny by sprawdzić czy bystre Eliasowe oko wychwyciło przechodzenie zieleni i żółci w jej tęczówkach. Był ciekaw, czy sam odwzorował dobrze ślepia sprzedawcy, nie miał w sumie zbyt wiele okazji przyjrzeć się im tak dobrze, a czarując bardziej skupił się na tych uroczych dołeczkach znaczących jego uśmiech, na loczkach okraszających tak przyjemną twarz kogoś, kogo Keyleth życzyłaby sobie nazywać przyjacielem w tym strasznym spalonym świecie. Ciało napierało na ciało, dziwny hutniczy płomień rozjaśnił jej wnętrze, w formie, której nie spodziewała się zbytnio po tej niewinnej konfrontacji na zapleczu szklanicznej faktorii.
- Znajdźcie sobie pokój tu się pracuje! - krzyknął nagle ktoś za plecami pary, sprawiając, że fałszywyElias odskoczył od fałszywejKeyleth jak poparzony, zaraz potem roześmiał się serdecznie machając lekceważąco ręką.
-Tak tak! Przepraszam! Ona nam tu tylko pomaga, eee... popiół wpadł jej do oka, tylko pomagałem! - pokrzykwił nieco zbyt entuzjastycznie, może powinien serio przestać się tak cieszyć.
Odwrócił głowę w stronę prawdziwego pracownika tego miejsca ubranego w skórę gościa i zachichotał, trochę jak Niko, trochę jak Keyleth i teraz trochę jak Elias, ale bardzo nie.
- Ja Ci to wszystko wynagrodzę Eli. - szepnął. - Dokończmy może, a potem przejdziemy się na piwo? Chce Ci udowodnić, że zasady fizyki i zasady natury działają mi świetnie bez względu na to o jaką część ciała pytasz. - zaproponował absolutnie szczerze i też zaskakująco niewinnie, jak na treść komunikatu. Podteksty. W tym Keyleth też nie była zbyt lotna.
Pozwolił sobie badać twarz, przyjmując komplement własnej przemiany, samemu zbliżając się do twarzy dziewczyny by sprawdzić czy bystre Eliasowe oko wychwyciło przechodzenie zieleni i żółci w jej tęczówkach. Był ciekaw, czy sam odwzorował dobrze ślepia sprzedawcy, nie miał w sumie zbyt wiele okazji przyjrzeć się im tak dobrze, a czarując bardziej skupił się na tych uroczych dołeczkach znaczących jego uśmiech, na loczkach okraszających tak przyjemną twarz kogoś, kogo Keyleth życzyłaby sobie nazywać przyjacielem w tym strasznym spalonym świecie. Ciało napierało na ciało, dziwny hutniczy płomień rozjaśnił jej wnętrze, w formie, której nie spodziewała się zbytnio po tej niewinnej konfrontacji na zapleczu szklanicznej faktorii.
- Znajdźcie sobie pokój tu się pracuje! - krzyknął nagle ktoś za plecami pary, sprawiając, że fałszywyElias odskoczył od fałszywejKeyleth jak poparzony, zaraz potem roześmiał się serdecznie machając lekceważąco ręką.
-Tak tak! Przepraszam! Ona nam tu tylko pomaga, eee... popiół wpadł jej do oka, tylko pomagałem! - pokrzykwił nieco zbyt entuzjastycznie, może powinien serio przestać się tak cieszyć.
Odwrócił głowę w stronę prawdziwego pracownika tego miejsca ubranego w skórę gościa i zachichotał, trochę jak Niko, trochę jak Keyleth i teraz trochę jak Elias, ale bardzo nie.
- Ja Ci to wszystko wynagrodzę Eli. - szepnął. - Dokończmy może, a potem przejdziemy się na piwo? Chce Ci udowodnić, że zasady fizyki i zasady natury działają mi świetnie bez względu na to o jaką część ciała pytasz. - zaproponował absolutnie szczerze i też zaskakująco niewinnie, jak na treść komunikatu. Podteksty. W tym Keyleth też nie była zbyt lotna.