29.10.2025, 20:15 ✶
Atreus rozjebał się na krześle niczym księciunio, złośliwie dosuwając je sobie nieco bliżej jej własnego biurka, aby mieć nieco lepszy ogląd na wypełniane raporty, chociaż przecież wcale nie nalegał na to, żeby wypełniała je teraz. Bo teraz był czas na herbatkę.
Było coś magicznego w tej kupce suchych liści zalanych gorącą wodą, pomijając oczywiście fakt, że niektóre herbatki faktycznie bywały doprawione rzeczywistą magią. Napar jednak, niezależnie czy zaczarowany czy nie, wydawał się działać na duszę kojąco i odejmować wszelkich smutków, a on nawet lubił ten moment zawieszenia, który przychodził wraz z filiżanką herbaty. Chociaż, oczywiście, wolał kiedy była odpowiednio doprawiona. Lepiej wtedy wchodziła.
- Ależ dziękuję pięknej pani, nie trzeba było - uśmiechnął się do niej promiennie, nie ruszając się nawet o milimetr z dłońmi splecionymi na karku i nogą szeroko założoną na drugą nogę. - Wiesz, jak tak sobie teraz tak o tym myślę, to dawno nie piłem w pracy rzeczywiście herbaty. Tylko kawa i kawa. Szkoda że jeszcze nie lecą do tego pączki, żeby uzupełnić stereotyp - rozejrzał się, wodząc tylko samymi oczami, ale i to wystarczyło, żeby zauważyć na czyimś biurku pudełko pączków z pobliskiej cukierni.
Na biurku Victorii, oczywiście oprócz właśnie przyniesionych filiżanek i ciasteczek, znajdował się już odpowiedni stos dokumentów, które Bulstrode przyniósł jej kiedy ona parzyła obiecaną herbatę. To było parę spraw, nic wielkiego, bo najwyraźniej Atreus w całym swoim poczuciem wyższości, jakiego w tym momencie rozpierało, okazał się na tyle wspaniałomyślny by bezmyślnie nie rzucić jej na blat dosłownie wszystkiego. Dał jej tylko te najnudniejsze i nad którymi zwyczajnie nie chciało mu się siedzieć, przepisując te same sztywne formułki.
Było coś magicznego w tej kupce suchych liści zalanych gorącą wodą, pomijając oczywiście fakt, że niektóre herbatki faktycznie bywały doprawione rzeczywistą magią. Napar jednak, niezależnie czy zaczarowany czy nie, wydawał się działać na duszę kojąco i odejmować wszelkich smutków, a on nawet lubił ten moment zawieszenia, który przychodził wraz z filiżanką herbaty. Chociaż, oczywiście, wolał kiedy była odpowiednio doprawiona. Lepiej wtedy wchodziła.
- Ależ dziękuję pięknej pani, nie trzeba było - uśmiechnął się do niej promiennie, nie ruszając się nawet o milimetr z dłońmi splecionymi na karku i nogą szeroko założoną na drugą nogę. - Wiesz, jak tak sobie teraz tak o tym myślę, to dawno nie piłem w pracy rzeczywiście herbaty. Tylko kawa i kawa. Szkoda że jeszcze nie lecą do tego pączki, żeby uzupełnić stereotyp - rozejrzał się, wodząc tylko samymi oczami, ale i to wystarczyło, żeby zauważyć na czyimś biurku pudełko pączków z pobliskiej cukierni.
Na biurku Victorii, oczywiście oprócz właśnie przyniesionych filiżanek i ciasteczek, znajdował się już odpowiedni stos dokumentów, które Bulstrode przyniósł jej kiedy ona parzyła obiecaną herbatę. To było parę spraw, nic wielkiego, bo najwyraźniej Atreus w całym swoim poczuciem wyższości, jakiego w tym momencie rozpierało, okazał się na tyle wspaniałomyślny by bezmyślnie nie rzucić jej na blat dosłownie wszystkiego. Dał jej tylko te najnudniejsze i nad którymi zwyczajnie nie chciało mu się siedzieć, przepisując te same sztywne formułki.