29.10.2025, 22:47 ✶
— Przynajmniej wiemy, że zwracałbyś na siebie uwagę — rzucił do Morfeusza z lekkim uśmiechem, nalewając sobie nieco soku dyniowego.
Zmarszczył czoło, wsłuchując się w słowa reszty zebranych na temat pyłu.
— Muszę przyznać, że pomysł wykorzystywania tego pyłu do przygotowania czegokolwiek co miałoby wylądować w czyimś żołądku jest... Dość niepokojący — skomentował, krzywiąc się na moment, gdy wbił spojrzenie w swój talerz. Wpatrywał się w niego przez chwilę, aby wzdrygnąć się z lekkim obrzydzeniem. — Kto wie, co w tym właściwie może siedzieć. Co poniektórzy chyba i tak pochorowali się od wdychania dymu podczas pożarów. Problemy z płucami, problemy z żołądkiem... Szpital mógłby przestać wyrabiać.
A i tak już chyba nie jest u nich najlepiej, pomyślał, przypominając sobie, że i do niego dotarły po pewnym czasie wieści na temat śmierci jednej z uzdrowicielek. Florence Bulstrode, czarownicy która pomogła jemu, Norze i poniekąd Elliottowi wyswobodzić się spod wpływu rytuału miłości z Beltane. Nawet pomagała mu podczas tej całej afery z Thoranem i Geraldinem. Ich drogi przecięły się nawet w ośrodku turystycznym. Ponownie się skrzywił. Aż ciężko było uwierzyć, że mógł być jednym z jej ostatnich pacjentów. Z drugiej strony i tak nie miał talentu do zatrzymywania przy sobie medyków. Najpierw Castiel gdzieś się zapodział, teraz nie było Bulstrode. Ech.
— Czerwona? Niemożliwe. Z twoim pozytywnym usposobieniem? — przekręcił głowę w bok, zerkając uważnie po reszcie grupy. — Twojej aurze musiał się przyglądać jakiś kompletny buc. Albo ktoś komu wyjątkowo podpadłaś. Negatywne odczucia musiały zaćmić jego zmysł percepcji.
Pokiwał powoli głową, słuchając rozmowy na temat zadbania o rośliny w okolicy Warowni czy Księżycowego Stawu. Cóż więcej mógł zrobić? Ze swojej strony mógłby co najwyżej zaoferować pomoc w przekopaniu ogrodu, ale pewnie zabrakłoby mu przy tym odpowiedniego wyczucia, bo po kilku godzinach z łopatą podwórze mogło zacząć przypominać pobojowisko, a nie królestwo roślin, warzyw czy nawet owoców.
Zmarszczył czoło, wsłuchując się w słowa reszty zebranych na temat pyłu.
— Muszę przyznać, że pomysł wykorzystywania tego pyłu do przygotowania czegokolwiek co miałoby wylądować w czyimś żołądku jest... Dość niepokojący — skomentował, krzywiąc się na moment, gdy wbił spojrzenie w swój talerz. Wpatrywał się w niego przez chwilę, aby wzdrygnąć się z lekkim obrzydzeniem. — Kto wie, co w tym właściwie może siedzieć. Co poniektórzy chyba i tak pochorowali się od wdychania dymu podczas pożarów. Problemy z płucami, problemy z żołądkiem... Szpital mógłby przestać wyrabiać.
A i tak już chyba nie jest u nich najlepiej, pomyślał, przypominając sobie, że i do niego dotarły po pewnym czasie wieści na temat śmierci jednej z uzdrowicielek. Florence Bulstrode, czarownicy która pomogła jemu, Norze i poniekąd Elliottowi wyswobodzić się spod wpływu rytuału miłości z Beltane. Nawet pomagała mu podczas tej całej afery z Thoranem i Geraldinem. Ich drogi przecięły się nawet w ośrodku turystycznym. Ponownie się skrzywił. Aż ciężko było uwierzyć, że mógł być jednym z jej ostatnich pacjentów. Z drugiej strony i tak nie miał talentu do zatrzymywania przy sobie medyków. Najpierw Castiel gdzieś się zapodział, teraz nie było Bulstrode. Ech.
— Czerwona? Niemożliwe. Z twoim pozytywnym usposobieniem? — przekręcił głowę w bok, zerkając uważnie po reszcie grupy. — Twojej aurze musiał się przyglądać jakiś kompletny buc. Albo ktoś komu wyjątkowo podpadłaś. Negatywne odczucia musiały zaćmić jego zmysł percepcji.
Pokiwał powoli głową, słuchając rozmowy na temat zadbania o rośliny w okolicy Warowni czy Księżycowego Stawu. Cóż więcej mógł zrobić? Ze swojej strony mógłby co najwyżej zaoferować pomoc w przekopaniu ogrodu, ale pewnie zabrakłoby mu przy tym odpowiedniego wyczucia, bo po kilku godzinach z łopatą podwórze mogło zacząć przypominać pobojowisko, a nie królestwo roślin, warzyw czy nawet owoców.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞