Jedyne co im zostało po obecności chłopców, to rozczarowanie i dwie różdżki w rękach Brenny. Dobrze się złożyło, że chociaż ona zdążyła coś zrobić. Być może na podstawie różdżek będą mogły ustalić ich pochodzenie, może ktoś zgłosił ich kradzież, czy zaginięcie? Wypadałoby to sprawdzić. Nie sądziła, że tamci je znaleźli, miała co do tego raczej niezbyt dobre przeczucia.
- Dwa to chyba wystarczająca ilość, aby zacząć ich szukać? - Nie sądziła, aby miały problem z udowodnieniem, że to były jednak cztery, ale od czegoś trzeba było zacząć. Gówniarze nie powinni zachowywać się w ten sposób, warto, aby ktoś się tym zajął. Na szczęście padło na nie, czuła, że nie odpuszczą tego tak łatwo. Zapewne dla wielu osób mogło być to obojętne, jednak nie dla nich, gdy już coś się działo w ich obecności to Brenna i Heather nie miały w zwyczaju udawać, że to się nie wydarzyło.
- Napiszemy raport, jasne. - Nie do końca podobało jej się to, że Brenna użyła liczby mnogiej, bo Ruda nie znosiła tej całej papierologii, ale chyba nie było innego wyjścia, obie były świadkami tego zdarzenia, powinny się pod tym we dwie podpisać, później będą mogły przeprowadzić śledztwo i znaleźć te dzieciaki - tak, to brzmiało jak całkiem sensowny plan.
- To dobry pomysł, jedno miałybyśmy już z głowy, fachowiec na pewno coś nam powie na temat różdżek. - Jak wiadomo większość różdżek pochodziła z jego sklepu, Heath zawsze dziwiło to, że pracujący tam ludzie po latach potrafili przypisać przedmiot który sprzedali dokładnie do osoby. To było całkiem niesamowite.
- Kradzież różdżki może przystworzyć problemów. - Zwłaszcza jeśli dzieciaki korzystałyby z niej do rzucania jakichś zaklęć, które mogły zrobić komuś krzywdę, w końcu mogło to powodować oskarżenia, zupełnie nieprawdziwe.
- To również jest prawdopodobne, po pożarach na pewno i różdżki walały się w pustostanach. - Ludzie skupiali się głównie na tym, aby ratować swoje życia, rzeczy materialne nie były wtedy priorytetem, to też była jakaś możliwość.
- Tak, też mi się wydaje, że nigdy nie trafili do Hogwartu. Nie wiem też, kto mógł wpaść na to, aby nauczyć ich teleportacji, to dość skomplikowane, wystarczy moment nieuwagi, a mogą zostać rozszczepieni. - Dla Heather teleportacja wiązała się zawsze z nieprzyjemnym uczuciem, miała pewien wstręt do tego środka przemieszczania się. - Przecież sami się tego nie nauczyli. - Było to zbyt skomplikowane, nawet jeśli chłopcy posiadali jakieś wybitne umiejętności, to w tym wieku powinno im jednak sprawiać problem.