• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius

[12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#7
30.10.2025, 22:56  ✶  

Jakoś musiała sobie radzić, szczególnie, gdy nie do końca wiedziała czego się spodziewać, wybierała najprostszą dla niej drogę, budowała wokół siebie ten mur pod postacią sarkazmu i dumy, dzięki któremu czuła się bezpieczniej. To były tylko pozory, łatwo było go zburzyć, ale czasem działało, to było dla niej najbardziej istotne. Nie każdemu chciało się z nią spierać.

- i pewnie nigdy nie zostanie, nie jest do końca wiarygodny. - Zwróciła uwagę na to, w jaki sposób działał profesor. Lubił robić wokół siebie szum, otaczać się nazwiskami, które miały jakieś znaczenie, czasem tylko odpowiednie pochodzenie wystarczało, aby ktoś wzbudził w nim zainteresowanie. Ją również zauważył, dostała zaproszenie do Klubu Ślimaka, jednak trudno jej było się odnaleźć wśród tych sławnych nazwisk i osób, które były bardzo zadufane w sobie. Pojawiała się na spotkaniach, jednak uciekała z nich bardzo szybko, by nie doprowadzać do zbyt wielu interakcji z ludźmi, zresztą nawet tam czuła na sobie te nieprzyjemne spojrzenia. Na pewno zastanawiali się dlaczego ktoś taki jak ona został na nie zaproszony, bo przecież w jej przypadku nie chodziło o nazwisko.

- Nie podejrzewałam Cię o to, pewnie nie byłbyś w stanie nawet napisać dwóch wersów. - Dodała z przekąsem, gdy w końcu udało jej się sięgnąć po swoje pióro. Nie od razu udało się Prue je odebrać, a może jej się tylko wydawało, że trwało to dłużej, skupiła się na tym, że przypadkiem ich palce się musnęły, i że nie powinna na to reagować w taki sposób, jak zareagowała, bo towarzyszyło temu dziwne uczucie, bardzo dziwne. Na szczęście w końcu odebrała swoją własność i mogła się nieco odsunąć.

- Mam nadzieję, że to będzie Twój pierwszy i ostatni raz. - Zdecydowanie wolałaby, aby to była jednorazowa sytuacja, bo więcej ich mogłaby nie przeżyć. Nie była gotowa na takie urozmaicenia. - Możesz być spokojny, nie mam w zwyczaju dawać ponieść się emocjom podczas warzenia eliksirów, to mogłoby się źle skończyć. - Nie była taka pewna co do tego, jak to będzie dzisiaj wyglądało, bo zdawała sobie sprawę, iż przy nim mogło być różnie. Nawet proste ćwiczenia mogły się skomplikować, bo wzbudzał w niej więcej emocji niż ktokolwiek inny, tyle, że w tym przypadku to mogłoby być naprawdę niefortunne, właśnie dlatego zamierzała się skupić na zadaniu, a nie na jego obecności, chociaż to było naprawdę sporym wyzwaniem.

Kiedy Rookwood skomentował dzisiejsze zadanie w ten swój charakterystyczny sposób zmierzyła go jedynie wzrokiem. Nie odezwała się nawet słowem, nie widziała takiej potrzeby, eliksir jak eliksir, co za różnica kiedy mieli się nauczyć, jak go przygotowywać? Żadna. Zamiast tego niemalże od razu zaczęła wertować księgę w poszukiwaniu odpowiednich informacji.

W końcu znalazła interesującą ją treść, dość szybko odczytała całą recepturę, a po chwili zamknęła książkę. Była gotowa, przepis znajdował się w jej głowie, mogła zająć się resztą. Zauważyła, że kociołek znalazł się na środku, musiał go przesunąć, bo ona tego nie zrobiła.

- Nie chciałabym, żebyś coś spieprzył bo postanowisz właśnie robić z siebie błazna. - Chyba nie do końca odpowiadał jej taki podział obowiązków, który wymyślił. Wolała mieć większy wpływ na wywar, który mieli stworzyć.

Przewróciła oczami, kiedy znowu się odezwał. Najwyraźniej nie potrafił funkcjonować bez irytowania jej, ta jego pewność siebie okropnie ją drażniła. - Nie, żebym zakładała, że można się po Tobie spodziewać czegoś więcej, a więc niech będzie. - Drugi raz tego dnia postanowiła się z nim zgodzić, bo wydawało jej się, iż dzięki temu będzie miała wszystko pod kontrolą.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2701), Prudence Fenwick (2576)




Wiadomości w tym wątku
[12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 29.10.2025, 12:13
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 29.10.2025, 14:35
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 29.10.2025, 15:17
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 29.10.2025, 18:21
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 29.10.2025, 20:49
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 30.10.2025, 17:37
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 30.10.2025, 22:56
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 31.10.2025, 00:38
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 31.10.2025, 10:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa