31.10.2025, 13:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2025, 13:34 przez Brenna Longbottom.)
Na początku Brenna zachowywała się, jakby nie słyszała dźwięków.
Po części miało to związek z tym, że Victoria na nie nijak nie zareagowała i Brenna zaczęła się zastanawiać, czy to nie jest coś, co tkwi tylko w jej głowie. Może jakiś uboczny efekt kuracji u hipnotyzerki, która sprawiła, że Brenna wreszcie przestała wpadać w skrajną panikę na widok ognia – ale wciąż od czasu do czasu miała jeszcze różne zwidy, które ponoć miały przejść „wkrótce”? I z których powodów wolała na wszelki wypadek dziś jeszcze przeglądać te stosy dokumentów na temat dostaw, aptek, odczynników zwierzęcego pochodzenia, certyfikatów i ludzi powiązanych z branżą dostawczą gdy szło o magiczne zwierzęta nie w biurze pełnym ludzi, a u Victorii. Czuła się momentami jak krasnoludy w Morii, nasłuchujące bębnów i nieuchronnego końca. Nie zaatakowały ich jednak żadne potwory, a w końcu Victoria spytała o te odgłosy… i Brenna z wielką ulgą wybrała się razem z nią sprawdzić, czy nowi sąsiedzi przypadkiem nie założyli zespołu rockowego.
– Merlinie. Yaxley – powiedziała, gdy wrócili i Victoria wspomniała o poltergeiście. Brenna jakoś o nim… zapominała. Nie była pewna czy dlatego, że Spalona Noc i wszystkie jej konsekwencje zajmowały jej głowę, czy może był to uboczny efekt jego magii. W tamtym zaułku rzucił na nią jakieś zaklęcie, przez które uwierzyła, że jest bratem Geraldine, potem usłyszała, że jest demonem, w co nie była pewna czy wierzyć, a potem…
…potem zapomniała o nim aż do momentu, gdy wspomniał o Thoranie Atreus. I później znowu nie myślała o nim, o tej istocie, aż bębny u Lestrange zaczęły robić się coraz głośniejsze, przywołując na myśl nie tak dawną przygodę…
– Wątpię, czy to kolejny poltergeist, skoro Flint się go pozbył, ale musimy wszystko przeszukać, bo cholera, nawet nie wiem, od czego zacząć? Pamiętasz, jak mówiłam, że znalazłam Thorana pobitego i zachowywał się dziwnie, i że pamiętam ze szkoły? Okazało się, że ja go wcale nie znam. On w ogóle nie chodził do Hogwartu. Ten drań mnie zauroczył. W ogóle wyszło na to, że to żaden Yaxley, hipnotyzował ludzi i podawał to nazwisko. Może wkurzał cię celowo, bo przy oklumencji nie mógł wepchnąć ci do głowy, że jest twoim najlepszym przyjacielem? Do Brygady wpłynęły jakieś tam zgłoszenia w jego sprawie, ale wychodzi na to, że znikł na dobre z Londynu i Anglii. Jeżeli znowu gdzieś tu wrócił albo zostawił coś w okolicy po sobie... to może być paskudne – wyliczyła, a jej spojrzenie wędrowało wzdłuż ścian. Tak, kratki wentylacyjne były pierwsze na liście do sprawdzenia. – Od czego zaczynamy? Klatka schodowa? Piwnica? Bo chyba do środka byłoby mu trudniej się dostać. Dawaj krzesło, zajrzymy do tej kratki, co ostatnio…
!Trauma Ognia
Wrzucam drugi raz, bo zjadłam kostkę
Po części miało to związek z tym, że Victoria na nie nijak nie zareagowała i Brenna zaczęła się zastanawiać, czy to nie jest coś, co tkwi tylko w jej głowie. Może jakiś uboczny efekt kuracji u hipnotyzerki, która sprawiła, że Brenna wreszcie przestała wpadać w skrajną panikę na widok ognia – ale wciąż od czasu do czasu miała jeszcze różne zwidy, które ponoć miały przejść „wkrótce”? I z których powodów wolała na wszelki wypadek dziś jeszcze przeglądać te stosy dokumentów na temat dostaw, aptek, odczynników zwierzęcego pochodzenia, certyfikatów i ludzi powiązanych z branżą dostawczą gdy szło o magiczne zwierzęta nie w biurze pełnym ludzi, a u Victorii. Czuła się momentami jak krasnoludy w Morii, nasłuchujące bębnów i nieuchronnego końca. Nie zaatakowały ich jednak żadne potwory, a w końcu Victoria spytała o te odgłosy… i Brenna z wielką ulgą wybrała się razem z nią sprawdzić, czy nowi sąsiedzi przypadkiem nie założyli zespołu rockowego.
– Merlinie. Yaxley – powiedziała, gdy wrócili i Victoria wspomniała o poltergeiście. Brenna jakoś o nim… zapominała. Nie była pewna czy dlatego, że Spalona Noc i wszystkie jej konsekwencje zajmowały jej głowę, czy może był to uboczny efekt jego magii. W tamtym zaułku rzucił na nią jakieś zaklęcie, przez które uwierzyła, że jest bratem Geraldine, potem usłyszała, że jest demonem, w co nie była pewna czy wierzyć, a potem…
…potem zapomniała o nim aż do momentu, gdy wspomniał o Thoranie Atreus. I później znowu nie myślała o nim, o tej istocie, aż bębny u Lestrange zaczęły robić się coraz głośniejsze, przywołując na myśl nie tak dawną przygodę…
– Wątpię, czy to kolejny poltergeist, skoro Flint się go pozbył, ale musimy wszystko przeszukać, bo cholera, nawet nie wiem, od czego zacząć? Pamiętasz, jak mówiłam, że znalazłam Thorana pobitego i zachowywał się dziwnie, i że pamiętam ze szkoły? Okazało się, że ja go wcale nie znam. On w ogóle nie chodził do Hogwartu. Ten drań mnie zauroczył. W ogóle wyszło na to, że to żaden Yaxley, hipnotyzował ludzi i podawał to nazwisko. Może wkurzał cię celowo, bo przy oklumencji nie mógł wepchnąć ci do głowy, że jest twoim najlepszym przyjacielem? Do Brygady wpłynęły jakieś tam zgłoszenia w jego sprawie, ale wychodzi na to, że znikł na dobre z Londynu i Anglii. Jeżeli znowu gdzieś tu wrócił albo zostawił coś w okolicy po sobie... to może być paskudne – wyliczyła, a jej spojrzenie wędrowało wzdłuż ścian. Tak, kratki wentylacyjne były pierwsze na liście do sprawdzenia. – Od czego zaczynamy? Klatka schodowa? Piwnica? Bo chyba do środka byłoby mu trudniej się dostać. Dawaj krzesło, zajrzymy do tej kratki, co ostatnio…
!Trauma Ognia
Wrzucam drugi raz, bo zjadłam kostkę
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.