31.10.2025, 21:24 ✶
... nieprzyjemne łaskotanie w żołądku. To pewnie przez to spotkanie z potworem z dymu i pyłu, który ją sparaliżował. Kiedy to było? Godzinę? Dwie temu? Zdawało się, że to piekło trwa kilka dni, a wciąż można było je odmierzać w minutach. W końcu jednak odkaszlnęła to dziwaczne uczucie, do którego była tak bardzo nienawykła i powróciła na obrany kurs.
– Ej chcesz się napić? – zapytała wskazując głową na lewitujący za nią kociołek. W rękach miała tacę z kubkami. Pewnie nie wyglądała jakoś... poważnie, bo posturą i ubraniem przypominała zbuntowaną nastolatkę na gigancie, która wpadła w węgiel. Przypalone i poszarpane dresy, ujebany czernią podkoszulek, skórzana listonoszówka przewieszona przez ramię i lisia twarz z bardzo intensywnymi złotymi ślepiami świdrującymi rozmówce, jakby chciały te ślepia prześwidrować człowieka na drugą stronę. Próbowała się też uśmiechnąć chociaż trochę, ale nie wyglądało to zbyt wiarygodnie. Wyłaziło z niej zmęczenie, jak z każdego tutaj.
– Ej chcesz się napić? – zapytała wskazując głową na lewitujący za nią kociołek. W rękach miała tacę z kubkami. Pewnie nie wyglądała jakoś... poważnie, bo posturą i ubraniem przypominała zbuntowaną nastolatkę na gigancie, która wpadła w węgiel. Przypalone i poszarpane dresy, ujebany czernią podkoszulek, skórzana listonoszówka przewieszona przez ramię i lisia twarz z bardzo intensywnymi złotymi ślepiami świdrującymi rozmówce, jakby chciały te ślepia prześwidrować człowieka na drugą stronę. Próbowała się też uśmiechnąć chociaż trochę, ale nie wyglądało to zbyt wiarygodnie. Wyłaziło z niej zmęczenie, jak z każdego tutaj.