01.11.2025, 00:51 ✶
...v...viecie dobrze o kogo chodzi typo, w...w... wkurwiał ją głównie obecnie własną bezsilnością. Fala dreszczy przyszła i poszła, Miles nie potrafiła dobrze zrozumieć, co się z nią dzieje, ale obiecywała sobie pół dnia w głowie, że nie zapomni powiedzieć Liszkowi, że jest dziwnie i coś z nią jest nieteges.
Zamiast tego poprawiła szarą szatę, którą narzuciła na siebie na poczet poszukiwań brata i ogólnie przemieszczania się po mieście. W pracy miała zwolnienie na głowę, bo hehe miała problem po poprzednim wiosennym, super wybuchowym sabacie z hehe ogniem, więc mundur policjantki musiał zostać odwieszony, ale nauczona doświadczeniem miała podobny bezbarwny worek gdy zależało ją, żeby ludzie jednak skojarzyli jej ryj z pełnioną funkcją.
Teraz umyta, czarne krucze włosy zaciągnięte za ucho, wciąż były zbyt krótkie żeby je wiązać w starego i sprawdzonego kitka. Złociste oczy lustrowały okolice w poszukiwaniu kędzierzawej głowy.
Nagle usłyszała jakieś wołanie za sobą i instynktownie się odwróciła. Ciało mimowolnie napięło się do działania, prawem ulicy, prawem krwi potomkini chyba pierwszych magicznych policjantów świata. To wciąż mogła być ułuda, wciąż panował chaos, ale zdawało jej się, że ktoś nawołuje do pomocy, więc nie czekając dłużej ruszyła do sali z której niósł się kobiecy głos.
Zamiast tego poprawiła szarą szatę, którą narzuciła na siebie na poczet poszukiwań brata i ogólnie przemieszczania się po mieście. W pracy miała zwolnienie na głowę, bo hehe miała problem po poprzednim wiosennym, super wybuchowym sabacie z hehe ogniem, więc mundur policjantki musiał zostać odwieszony, ale nauczona doświadczeniem miała podobny bezbarwny worek gdy zależało ją, żeby ludzie jednak skojarzyli jej ryj z pełnioną funkcją.
Teraz umyta, czarne krucze włosy zaciągnięte za ucho, wciąż były zbyt krótkie żeby je wiązać w starego i sprawdzonego kitka. Złociste oczy lustrowały okolice w poszukiwaniu kędzierzawej głowy.
Nagle usłyszała jakieś wołanie za sobą i instynktownie się odwróciła. Ciało mimowolnie napięło się do działania, prawem ulicy, prawem krwi potomkini chyba pierwszych magicznych policjantów świata. To wciąż mogła być ułuda, wciąż panował chaos, ale zdawało jej się, że ktoś nawołuje do pomocy, więc nie czekając dłużej ruszyła do sali z której niósł się kobiecy głos.