01.11.2025, 04:14 ✶
- Co za bzdury - odpowiedział, unosząc ku górze brwi no bo naprawdę, kto wymyślał coś takiego. Kawa była kołem ratunkowego chyba każdego, komu zdarzało się zasiadać za biurkiem do papierów lub wykonywać równie nudną i żmudną robotę. Jak coś, co wciągała cała znana populacja mugoli i czarodziejów, mogło być niezdrowe? Za późno było na takie rujnujące życie diagnozy.
- Herbaty? Patrz, ja byłem przekonany że to już taki obowiązuje. Punkt siedemnasta, dzień w dzień. Ale wiesz co? Ja to jestem absolutnie przekonany, że w ten sposób to się bawią w Departamencie Tajemnic w tej ich Komnacie Przepowiedni. Wyobrażam sobie takiego Morpheusa, który dzień w dzień drapie się po brodzie i z zastanowieniem studiuje układ właśnie tych fusów i może dodatkowo zacieki - prychnął, poprawiając się nieco na swoim miejscu, bo sięgnął po przynależną mu filiżankę. Zerknął na górę raportów przelotnie, zastanawiając się cóż takiego mogło leżeć na samej górze (bo oczywiście nie pamiętał). Nie było to jednak zanadto ważne, kiedy wszystko tam było bzdurnymi, nie wartymi poświęconego czasu zgłoszeniami; straszliwe przedmioty, które okazały się zaczarowanymi przez dzieciaki czy innych psotników rzeczami codziennego użytku. Najgorsze co tam było to chyba kupa kości, którą ktoś przekładał z miejsca na miejsce, a ktoś inny był przekonany że to nekromanta ćwiczy komendy marszu, żeby podbić niedługo świat. Nie ważne, ze to tak nie działało.
- A wiesz co? W sumie to tak. Przydałaby się taka poduszka, albo wiesz co? Lepiej, podnóżek. I żeby oparcie się odsuwało do tyłu, wtedy to już by w ogóle było. W sumie jak to powiedziałem, to mi się wydaje że takie cacko ma Harper w gabinecie. Tyle tam spędza czasu że gdzieś musi spać, a taki fotel? Albo przynajmniej se leżankę rozkłada.
- Herbaty? Patrz, ja byłem przekonany że to już taki obowiązuje. Punkt siedemnasta, dzień w dzień. Ale wiesz co? Ja to jestem absolutnie przekonany, że w ten sposób to się bawią w Departamencie Tajemnic w tej ich Komnacie Przepowiedni. Wyobrażam sobie takiego Morpheusa, który dzień w dzień drapie się po brodzie i z zastanowieniem studiuje układ właśnie tych fusów i może dodatkowo zacieki - prychnął, poprawiając się nieco na swoim miejscu, bo sięgnął po przynależną mu filiżankę. Zerknął na górę raportów przelotnie, zastanawiając się cóż takiego mogło leżeć na samej górze (bo oczywiście nie pamiętał). Nie było to jednak zanadto ważne, kiedy wszystko tam było bzdurnymi, nie wartymi poświęconego czasu zgłoszeniami; straszliwe przedmioty, które okazały się zaczarowanymi przez dzieciaki czy innych psotników rzeczami codziennego użytku. Najgorsze co tam było to chyba kupa kości, którą ktoś przekładał z miejsca na miejsce, a ktoś inny był przekonany że to nekromanta ćwiczy komendy marszu, żeby podbić niedługo świat. Nie ważne, ze to tak nie działało.
- A wiesz co? W sumie to tak. Przydałaby się taka poduszka, albo wiesz co? Lepiej, podnóżek. I żeby oparcie się odsuwało do tyłu, wtedy to już by w ogóle było. W sumie jak to powiedziałem, to mi się wydaje że takie cacko ma Harper w gabinecie. Tyle tam spędza czasu że gdzieś musi spać, a taki fotel? Albo przynajmniej se leżankę rozkłada.