• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody

Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#4
02.11.2025, 15:08  ✶  

Kiwnęła głową, przyjmując wytłumaczenie Harper, bo było ono sensowne i Victoria akurat miała pełną świadomość tego, że oklumencja na to, co zadziało się w Limbo, nie zadziałała – a to dlatego, że próbowała to blokować, bez skutku. Nie mówiąc już o wspomnieniach babci, które mieszały się z jej własnymi i chyba bez pomocy Sauriela nie zorientowałaby się, co dokładnie ma miejsce, albo przynajmniej nie tak szybko. I tak, jak nagle się pojawiały, tak nagle przestały ją prześladować… znaczy się nowe. Opanowanie oklumencji na nic się tutaj zdawało, niestety. Poza tym, nie uchroniło jej to przez obaczeniem dziwnych rzeczy w kolorowym dymie – czego nikt więcej nie widział, a przecież chroniła swój umysł przed wpływem. Teraz jednak była bardzo daleka od nazwania tego wszystkiego zwidami.

Lestrange wierzyła, że Moody ma ogrom pracy i problemów na głowie – zarządzając biurem aurorów, które stało na pierwszej linii, gdy chodziło o czarnoksiężników i Śmierciożerców, jej życie nie mogło być łatwe. Na pewien sposób mogła się z nią utożsamiać, z tą różnicą, że Victoria nikim nie zarządzała i nie wydawała rozkazów. Nie dało się jednak zaprzeczyć, że również miała swój niemały udział w tej historii i problemy i troski nie opuszczały jej głowy.

Gdy szefowa powtórzyła za nią słowa, które dopiero co wypowiedziała, oczy Victorii rozszerzyły się odrobinę. Coś sobie uświadomiła, coś co dotarło do niej dopiero, gdy usłyszała to innym głosem, nie tym cichutkim, który był jej własnym w jej głowie. Dlaczego elfy miały się bać? To był ich instynkt. Nie ich wiedza, a pierwotny instynkt, mówiący o przetrwaniu ich gatunku. Czarne róże były zagrożeniem. Ale… dla kogo dokładnie? Dla innych kwiatów? Czy raczej… dla małych elfów? I ta myśl sprawiła, że w innych warunkach poczułaby gęsią skórkę na rękach, co uniemożliwiało jej to, że ciągle czuła dojmujące zimno.

– Tak, wiem… I to stanowi problem. W pewnym sensie ukręciliśmy na siebie bicz, bo on posiada wiedzę wykraczającą ponad to, co jest dla nas dostępne legalnie – to, że Voldemort jest nekromantą, było dla Victorii jasne po tym, gdzie kierowali ją wszyscy specjaliści, z którymi miała styczność, gdy próbowała dojść do tego, co jej właściwie jest: do nekromantów. Czyli poza granice Wielkiej Brytanii. Rozumiała zasadność zakazu używania nekromancji, ale zakaz na całą dziedzinę skutecznie ograbiał ich z wiedzy przed tym, jak się bronić. Nie mogli nawet publicznie ćwiczyć patronusów, by mieć jakąś ochronę przed widmami z Kniei – a mogły być przecież alternatywą dla używania fal, których nie każdy chciał się uczyć.  – I będzie kilka kroków przed nami, czy tego chcemy czy nie – bo miał w poważaniu to prawo, a oni nie byli w stanie go dorwać. – Ale… to dało mi do myślenia. W lipcu z ramienia towarzystwa herbologicznego badaliśmy pewien dziwny okaz pustynnej mandragory, taki przy której ewidentnie majstrowano nekromancją i żywiła się… drugą mandragorą. I była ogromna. Wydaje mi się, że jej rozmiary mogły być spowodowane tymi anomaliami. A jeśli założyć, że to energia pochodzenia nekromantycznego mająca swoje źródło na Polanie Ognisk… Czy jej natura mogła się zmienić właśnie przez to? Niewykluczone. A czarne róże? Czym żywią się one, skoro ogrodnicy mają zakaz je podlewać i się nimi zajmować? Czym się żywią, że wyrosły takie piękne? Co jeśli… zabierają energię? I dlatego elfy tak się boją… – głośno myślała, układając sobie to wszystko w głowie i wnioski wcale jej się nie podobały. Powinna się skontaktować z Mirabellą Abbot jak najszybciej i zapytać o pustynną mandragorę, czy cokolwiek ustalono przez te dwa miesiące… Powinna ostrzec rodzinę, by mieli na oku elfy, czy nie słabną, albo czy ogrodnicy sami nie czują się gorzej.


@Eutierria
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (1279), Victoria Lestrange (1863)




Wiadomości w tym wątku
Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 26.10.2025, 11:30
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Victoria Lestrange - 26.10.2025, 17:23
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 31.10.2025, 11:04
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Victoria Lestrange - 02.11.2025, 15:08
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 06.11.2025, 17:24
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Victoria Lestrange - 09.11.2025, 22:34
RE: Jesień 1972, ósmego września przed Spaloną Nocą, gabinet Harper Moody - przez Eutierria - 22.11.2025, 14:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa