Spodziewała się, że gdy zobaczy z kim na do czynienia to odsunie się raptownie, być może nawet na tyle, żeby straciła równowagę i poślizgnęła się na lodzie. Nie zdziwiłoby jej to, ten dzień nie należał do najlepszych i brakowało mu tylko spektakularnego zakończenia, nie jednego z tych dobrych, takie na nią nie czekały, przynajmniej jeszcze nie teraz.
Ten pierwszy dzień w szkole okazał się być dość bolesnym powrotem do rzeczywistości. Nie zdążyła jeszcze założyć swojej maski obojętności, która pomagała jej udawać, że nic takiego się nie dzieje, że wcale jej to nie rusza. Powinna była wyłączyć emocje przed pojawieniem się w zamku, jednak łatwo przywykła do tej domowej atmosfery, gdzie nie musiała się przed nikim, ani niczym bronić. Przez to straciła czujność.
Udało mu się pozbyć dziewcząt, które postanowiły uprzykrzyć jej życie, oczywiście, wystarczyło, że na nie spojrzał, odezwał się i już. Miał zdecydowanie większą siłę przebicia od niej, co wcale nie było takie trudne, bo ta jej nie istniała, no dopóki nie sięgała po swoje możliwości prefekta, gdyby nie ta funkcja to w ogóle nikt by się nią nie przejmował.
Miała kiepski humor, trudno było jej powrócić do tej szkolnej normalności, i może powinna była już, właśnie w tej chwili się ogarnąć, doprowadzić do porządku, pokazać, że jest w niej jakaś wola walki, jak zawsze, gdy znajdowała się blisko niego, ale zamiast tego pojawiła się rezygnacja, zupełnie nietypowa dla niej.
Nie odsunęła się gwałtownie, nie uciekała, nie próbowała wykonywać jakichś nieprzemyślanych ruchów, tak właściwie to to ciepło, bliskość jego ciała okazała się być całkiem przyjemna. Skarciła się w głowie za to, że w ogóle coś takiego przeszło jej przez myśl, bo nie powinna tak reagować, nie w tym przypadku, a jednak na niektóre odruchy nie miało się większego wpływu.
Uniosła w końcu głowę do góry, by na niego spojrzeć. Nie mogła tak stać i wpatrywać się w swoje buty. Chciała sprawdzić, czy dostrzeże na twarzy chłopaka ten znajomy, kpiący uśmiech, który zazwyczaj miał na twarzy, kiedy dochodziło do ich drobnych lub mniej drobnych spięć. Nie zauważyła go jednak, nie tym razem.
- Faktycznie. - Odetchnęła głęboko. Nie do końca wiedziała dlaczego się nią przejmował, ale nie mogła zaprzeczyć temu, że tak było. - Postaram się więc nie zabić, żebyś nie musiał się przejmować. - Mogło to mu przysporzyć niepotrzebnych problemów, pewnie pojawiłyby się pytania, jak do tego doszło, czy coś, a po śmierci jednak wolałaby mieć święty spokój i nie komplikować nikomu życia.
Stanęła pewniej na nogach, co upewniło ją w tym, że ten drobny taniec na lodzie spowodował jakieś szkody, starała się nie pokazywać słabości, jednak to było raczej dość trudne, zacisnęła bowiem zęby, próbując utrzymać równowagę, nie było dobrym pomysłem równomierne rozkładanie ciężaru ciała, doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
- Ucieczka nie byłaby najrozsądniejsza w takich warunkach. - Nawet jeśli chciałaby zniknąć stąd szybko, to wiedziała, iż raczej istnieją marne szanse na powodzenie. Było ślisko, a ona nie była w najlepszej formie.
Śnieg nie przestawał prószyć, wydawało jej się, że jest jeszcze chłodniej niż chwilę temu, ale może była to tylko reakcja na to, że odsunęła się od niego i nie czuła już ciepła jego ciała. Starała się oddychać spokojnie, jakoś się ustabilizować mentalnie, ale również fizycznie, ale nie do końca jej się to udawało.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control