- Jasne, zapamiętam to sobie. - Nie zamierzała oczywiście tego powtórzyć, nigdy nie zależało jej na tym, aby zostać zauważoną, raczej wolała być w cieniu, jednak to nie do końca działało. Miała wrażenie, że ostatnio nic nie szło po jej myśli, przynajmniej w tym miejscu, w szkole, w której chcąc nie chcąc wzbudzała pewne zainteresowanie z racji na swoją inność. Nie dodała tego, że pewnie wiele osób ucieszyłoby się, gdyby faktycznie zniknęła, czy też zginęła śmiercią tragiczną, bo nie chciała bardziej się nad sobą użalać, ale przeszło jej to przez myśl.
Nie komentowała w żaden sposób tych gestów, chociaż wydawało jej się, że było to nieco nietypowe, jak na to, jak wyglądała ich relacja, jednak w tej chwili nie skupiała się na tym, że nie do końca to do nich pasowało. To było całkiem miłe, a że humor miała raczej wisielczy to wystarczało, aby nieco jej go poprawić. Niby nic wielkiego, ale jednak.
Odsunął się od niej, aby zebrać rzeczy, które rozsypały się wokół nich, kiedy w niego wpadła. Był to moment, w którym ponownie starała się ustabilizować swoje stopy. Czuła, że coś jest nie tak, zresztą trudno było ignorować ból, który pojawiał się za każdym razem, gdy próbowała normalnie stanąć. To zdecydowanie nie był jej dzień.
Wpatrywała się w swoje stopy, próbując zrozumieć co było nie tak, tamten cichy chrzęst, który słyszała musiał być za to odpowiedzialny, skoro jedna z nich nie do końca działała musiała coś na to zaradzić, przeniosła cały ciężar ciała na lewą stopę i to chyba było to. Nie będzie poruszać się jak gepard, ale przynajmniej nie utknie tutaj na wieczność, jakoś może doczołga się do dormitorium, gdzie powinna dojść do siebie, prędzej lub później.
Pojawił się przed nią ponownie, najwyraźniej szybciej udało mu się zebrać ten rozgardiasz, który spowodowali kiedy się ze sobą zderzyli, niżeli ona do końca zrozumiała, co się stało z jej stopą.
Patrzyła na niego niepewnie, zastanawiając się nad tym, czy to na pewno jest dobrym pomysłem, z drugiej strony, czy miała jakieś inne wyjście, lepsze? No nie do końca, musiała mu tym razem zaufać, co wcale nie było takie oczywiste.
Westchnęła jedynie ciężko, bo wcale nie było dla niej łatwe korzystanie z pomocy, raczej ze wszystkim radziła sobie sama, jednak w tej sytuacji to byłoby by po prostu głupie, więc zsunęła bez słowa swoją torbę z ramienia, aby mu ją przekazać, nie miała też za bardzo jak oponować z tym wsparciem, którego jej udzielił by łatwiej jej było się poruszać. Nie był to dzień, w którym miała siłę na niepotrzebną walkę.
- Skoro tak ładnie prosisz, to kimże jestem, aby Ci odmawiać. - Musiała się odezwać, żeby nie było, więc starała się, aby to zabrzmiało lekko, chociaż zdecydowanie ubodło to wszystko w jej dumę. - Tylko powoli, dobrze? Najprawdopodobniej skręciłam sobie kostkę. - Była to całkiem szybka diagnoza, mogła być mylna, jednak wydawało jej się, iż trafiła. Wolała nie pogorszyć tego stanu, bo nie uśmiechało jej się trafienie do skrzydła szpitalnego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control