03.11.2025, 18:59 ✶
— Stwierdzam, że jest pan, panie Prewett, odrobinę dla zbyt mnie dobry — mruknęła, siląc się, aby obrócić wszystko w żart. Właściwie to była nieudolna próba rozładowania napięcia, bo przecież miał za sobą pogrzeb bliskiej kuzynki, a ona… Cóż, jeszcze niedawno o mało nie wysłała go do Munga. Jak mogła po czymś takim zrobić ten wieczór o sobie?
Zgodnie z jego słowami, chciał, aby była szczęśliwa. Jak mogłaby mu odpowiedzieć, skoro właśnie oddychała własnym szczęściem?
Rowle przesunęła się jeszcze bliżej niego aż jej czoło oparło się o jego szyję. Ogień w kominku rzucał na ściany miękkie cienie, a gdy była wtulona w Icarusa, zdała sobie sprawę, że naprawdę pierwszy raz od dawna niczego się nie bała.
— Czasem myślę sobie, że nie powinnam była przeżyć tamtej nocy — powiedziała cicho. Miała na myśli pierwszą noc po przebudzeniu się po wypadku, kiedy rzeczywistość uderzyła w nią tysięczną siłą. — To, co ze mnie zostało, to tylko… resztka człowieka. Ktoś, kto był, ale już tego kogoś nie ma. Jakby ktoś zdjął ze mnie skórę, zostawił tylko kości. Ja… Czy to, co mówię, ma sens?
Zacisnęła lewą dłoń na materiale jego swetra.
— Smoków mi brakuje. Ich zapachu, ciepła, nawet tego, jak charczały, kiedy się zbliżałam. One nie oceniały. Nie patrzyły na mnie jak na kogoś, kogo trzeba żałować. Ale ty… Ty nie patrzysz na mnie jak na kogoś niekompetentnego — wytłumaczyła. — Dlatego przy tobie jest łatwiej.
Zgodnie z jego słowami, chciał, aby była szczęśliwa. Jak mogłaby mu odpowiedzieć, skoro właśnie oddychała własnym szczęściem?
Rowle przesunęła się jeszcze bliżej niego aż jej czoło oparło się o jego szyję. Ogień w kominku rzucał na ściany miękkie cienie, a gdy była wtulona w Icarusa, zdała sobie sprawę, że naprawdę pierwszy raz od dawna niczego się nie bała.
— Czasem myślę sobie, że nie powinnam była przeżyć tamtej nocy — powiedziała cicho. Miała na myśli pierwszą noc po przebudzeniu się po wypadku, kiedy rzeczywistość uderzyła w nią tysięczną siłą. — To, co ze mnie zostało, to tylko… resztka człowieka. Ktoś, kto był, ale już tego kogoś nie ma. Jakby ktoś zdjął ze mnie skórę, zostawił tylko kości. Ja… Czy to, co mówię, ma sens?
Zacisnęła lewą dłoń na materiale jego swetra.
— Smoków mi brakuje. Ich zapachu, ciepła, nawet tego, jak charczały, kiedy się zbliżałam. One nie oceniały. Nie patrzyły na mnie jak na kogoś, kogo trzeba żałować. Ale ty… Ty nie patrzysz na mnie jak na kogoś niekompetentnego — wytłumaczyła. — Dlatego przy tobie jest łatwiej.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła