Mój drogi Christopherze,
najważniejsze jest, że żyjesz i że nic Ci nie jest. Sama nie mam teraz za dużo czasu, prawdę mówiąc to jeśli nie jestem w pracy, to idę spać i tak w kółko. Nawet dla własnej rodziny nie mam go teraz zbyt wiele…
Gdybyś potrzebował uzdrowiciela, to jestem w stanie poruszyć sznurki. Jak pewnie wiesz, połowa mojej rodziny to magimedycy, a tuż przed tamtą straszną nocą z Francji przyjechała moja siostra, która też jest uzdrowicielką.
Czy chcesz żebym obejrzała Twoje mieszkanie i oszacowała stopień zagrożenia? Potrzebujesz pomocy klątwołamacza?
Co do sukienki – fakt… najbliższą okazja będzie chyba na początku października. O ile moja rodzina nie zrezygnuje z balu… ale pewnie nie.
Przy okazji, czy bierzesz zamówienia na sukienki? Mam taką bardzo delikatną sprawę. Wiem, że nie szyjesz dla każdego, ale czy byłbyś w stanie w ramach wyjątku uszyć kilka sukienek dla moich sióstr? Nic ekstrawaganckiego, po prostu… to bardzo niezręczna sprawa, ale prawda jest taka, że mój rodzinny dom spłonął doszczętnie. Ja przeprowadziłam się w lipcu i swoje rzeczy mam, ale moje siostry nie mają w tym momencie absolutnie nic i pożyczyłam im moje sukienki… ale wiem, że poczułby się lepiej, gdyby miały swoje własne. Cena nie gra roli.
PS. Jeśli odmówisz, to zrozumiem. Nie czuj się zobowiązany.