04.11.2025, 11:04 ✶
– Granice wiary i niewiary faktycznie tak trochę się ostatnio przesuwają. Wiedziałaś na przykład, że po Pokątnej fruwa poltergeist, który zamienia kobiety w mężczyzn i odwrotnie? Tylko na dobę, ale i tak. Teraz to serio trudno odróżnić, komu odbiło, a kto mówi absolutną prawdę… – westchnęła Brenna, z jakąś formą rezygnacji, bo choćby kiedy ostatnio pewna pani zgłaszała, że okradł ją i pobił jej zmarły wujek, Brenna musiała potraktować to poważnie, niepewna, czy czarownica oszalała, czy do jej domu faktycznie włamał się metamorfomag albo wujek wygrzebał się z grobu jako ghul czy coś takiego… – Co racja, to racja. Hipnoza, forma metamorfomagii, możliwe, że legilimencja, a ten poltergeist sugerowałby… sama nie jestem pewna. Egzorcyzmy? Wywoływanie duchów? Pieczętowanie? Co trzeba potrafić robić, żeby złapać poltergeista w łańcuchy?
Uwięzili kiedyś jednego za pomocą pieczęci, ale tak jakby to było tymczasowe rozwiązanie, i nikt nie wepchnął go do klatki wentylacyjnej, wiążąc jak baleronik. Poza tym to było naprawdę… dziwne. Złapał go celowo, by umieścić w domu Victorii? A może poltergeist nawiedzał mieszkanie Thorana, ten się na niego wkurzył i sprezentował sąsiadom?
Thoran Yaxley był demonem, przemknęło przez umysł Brenny, ale to wciąż była myśl dziwna, nie chcąca jakoś zagnieździć się w umyśle, może po części przez to, że bawiono się jej pamięcią. Przymknęła na moment oczy i potarła skronie, czując nagły ból głowy i postanowiła, że chwilowo po prostu nie będzie rozmyślać za wiele o Thoranie, jego demonicznym pochodzeniu i o tym, czy na pewno pozbyto się go dość skutecznie. Musiały upewnić się, co takiego dzieje się w mieszkaniu Victorii – i czy jest z nim związane. Resztą mogła zająć się później.
Uśmiechnęła się, rozbawiona przez widok stojaka, ale nie poświęciła mu wiele uwagi, bo czekało je przeszukanie pomieszczenia. Brenna na początek ponownie wspięła się na krzesło, by sprawdzić klatkę wentylacyjną i z wielką ulgą odkryła, że ta jest pusta. Położyła się na podłodze, by zajrzeć w dziurę przy odpływie i nawet wyszeptała parę zaklęć rozpraszających, ale też niczego nie znalazła…
– Szafki też puste? – spytała, ot tak pro forma, bo gdyby poltergeist wyskoczył nagle na Victorię ze schowka na ręczniki, to pewnie ta dałaby o tym znać. Brenna dźwignęła się z podłogi i jeszcze raz rozejrzała po pomieszczeniu, ale jeżeli coś nie siedziało w rurach, to nie wiedziała, gdzie mógłby się ukryć tu poltergeist… – Okay. W sumie to się bardzo cieszę, że niczego nie znalazłyśmy, bo to byłoby bardzo... porąbane, gdyby Thoran albo poltergeist zakradał się do waszej łazienki. Sowiarnia czy piwnica? Tak sobie myślę, że gdyby coś siedziało na górze, to pewnie sowy robiłyby raban?
Uwięzili kiedyś jednego za pomocą pieczęci, ale tak jakby to było tymczasowe rozwiązanie, i nikt nie wepchnął go do klatki wentylacyjnej, wiążąc jak baleronik. Poza tym to było naprawdę… dziwne. Złapał go celowo, by umieścić w domu Victorii? A może poltergeist nawiedzał mieszkanie Thorana, ten się na niego wkurzył i sprezentował sąsiadom?
Thoran Yaxley był demonem, przemknęło przez umysł Brenny, ale to wciąż była myśl dziwna, nie chcąca jakoś zagnieździć się w umyśle, może po części przez to, że bawiono się jej pamięcią. Przymknęła na moment oczy i potarła skronie, czując nagły ból głowy i postanowiła, że chwilowo po prostu nie będzie rozmyślać za wiele o Thoranie, jego demonicznym pochodzeniu i o tym, czy na pewno pozbyto się go dość skutecznie. Musiały upewnić się, co takiego dzieje się w mieszkaniu Victorii – i czy jest z nim związane. Resztą mogła zająć się później.
Uśmiechnęła się, rozbawiona przez widok stojaka, ale nie poświęciła mu wiele uwagi, bo czekało je przeszukanie pomieszczenia. Brenna na początek ponownie wspięła się na krzesło, by sprawdzić klatkę wentylacyjną i z wielką ulgą odkryła, że ta jest pusta. Położyła się na podłodze, by zajrzeć w dziurę przy odpływie i nawet wyszeptała parę zaklęć rozpraszających, ale też niczego nie znalazła…
– Szafki też puste? – spytała, ot tak pro forma, bo gdyby poltergeist wyskoczył nagle na Victorię ze schowka na ręczniki, to pewnie ta dałaby o tym znać. Brenna dźwignęła się z podłogi i jeszcze raz rozejrzała po pomieszczeniu, ale jeżeli coś nie siedziało w rurach, to nie wiedziała, gdzie mógłby się ukryć tu poltergeist… – Okay. W sumie to się bardzo cieszę, że niczego nie znalazłyśmy, bo to byłoby bardzo... porąbane, gdyby Thoran albo poltergeist zakradał się do waszej łazienki. Sowiarnia czy piwnica? Tak sobie myślę, że gdyby coś siedziało na górze, to pewnie sowy robiłyby raban?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.